05 - 01 - 2020

Recenzja: Marcin Jacoby „Korea Południowa. Republika żywiołów”


Można powiedzieć, że kulturę koreańską poznaję kilka lat od kuchni – i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Feeria smaków koreańskiej kuchni jest wręcz zachwycająca i sprawia, że nasze rodzime potrawy, choć również pyszne, czasami mogą jawić się, jako może nie mdłe, ale na pewno już opatrzone. Samo sławne koreańskie kimchi, niezwykle zdrowe i wartościowe odżywczo, potrafi zaskoczyć podczas każdej wizyty w restauracji, gdyż jego rodzajów jest bardzo wiele. Podczas posiłku mamy do czynienia z różnymi smakami w jednym zestawieniu: słodkimi, ostrymi i kwaśnymi. Podstawę tych smaków tworzą dodatki, które potrafią urozmaicić każde danie.

Przyznam, że dawniej niewiele słyszało się w naszym kraju o Korei Południowej. Może nawet wielu z nas nie wiedziało, że posługujemy się koreańskimi telefonami czy jeździmy autami ich produkcji. Dziś, mam wrażenie, mówi się o tym coraz więcej, a sama kultura koreańska staje się coraz bardziej znana i powszechna. Przykładem na to jest K-pop, który można usłyszeć w komercyjnych stacjach muzycznych. W Warszawie świętowane są dni kultury koreańskiej, a wspomniana kuchnia koreańska jest doskonałym spotkaniem z kulturą i samym społeczeństwem koreańskim w Polsce.

Jeśli ktoś z Państwa chciałby poszerzyć swoją wiedzę o tym kraju, książka Marcina Jacoby stanowi kompilację wiedzy o Korei Południowej. Autor przybliża w niej fenomen kraju, który od przeraźliwej biedy, pomocy finansowej USA i kryzysu powojennego wzbił się na szczyty najsilniejszych gospodarek świata.

Jacoby przedstawia historię Korei od zalążków państwowości, co dla niektórych czytelników może okazać się interesujące, gdyż można poznać dzieje tego kraju dogłębnie. Mnie osobiście tematyka walk o półwysep między plemionami na przestrzeni wieków troszkę nudziła i myślę, że można było temat ten ująć nieco zwięźlej. Niewątpliwie dla autora opis, czy też rys historyczny stanowił niezbędny element do zrozumienia specyfiki narodu koreańskiego.

W tych rozważaniach zabrakło mi nieco informacji na temat relacji Korei Południowej z Koreą Północną. Być może autor uznał, że nie ma sensu powtarzać losów podzielenia jednego narodu na dwa byty państwowe, nieustannie ze sobą rywalizujące i będące do siebie wrogo nastawione. Owszem, temat jest dość powszechnie znany, nie mniej jednak uważam, że przy tak obszernym skupieniu się na całej historii Półwyspu Koreańskiego, nie powinno się tak minimalizować relacji między Koreami.

Niesamowicie interesujące okazały się dla mnie opisy największych firm koreańskich, które oparte są nadal na tradycji dawnych „chaeboli” – czyli firm rodzinnych. Z historii ich tworzenia i rozwoju możemy dowiedzieć się sporo o mentalności zwykłych Koreańczyków, robotników, którzy dla dobra ogółu, czy przyszłych pokoleń, decydują się na nieludzką pracę przy całkowitej rezygnacji ze swojego szczęścia osobistego.

Z książki wyłania się obraz narodu, który stawia na piedestale pomyślność społeczeństwa, pomijając zupełnie szczęście jednostki. Takie podejście widzimy, gdy skupimy się na takich dziedzinach życia, jak praca czy edukacja i wychowanie dzieci. Wszystko musi być podporządkowane jakiemuś celowi, który uznaje się za jedynie słuszny. Tym celem zawsze będzie uzyskanie odpowiedniego stanowiska i statusu społecznego. Ten pęd do zajmowania pozycji wyraźnie współgra z wykładnią gospodarki kapitalistycznej, nastawioną na gromadzenie bogactw.

Koreańczycy wpisują się w model azjatycki społeczeństwa, co oznacza pokorność i posłuszeństwo wobec autorytetu, myślenie przede wszystkim kategoriami ogółu. Są to znaczące różnice w podejściu do życia np. na Zachodzie. Niemniej jednak, mimo tego, a może dzięki takiemu stylowi życia, Koreańczycy osiągnęli obecny stan dobrobytu. Pytanie tylko, jakim kosztem, skoro poza pracą nie mają praktycznie swojego życia, są niewolnikami własnego wizerunku, posiadają zachwiane relacje rodzinne, popadają w depresję i często targają się na swoje życie.

Inna sprawa, że może owo dbanie o to, jak jest się postrzeganym w społeczeństwie, cała ta niewolnicza pracowitość, która z tego wynika, sprawiają, że osoby urodzone w Korei mogą uchodzić za bardzo kulturalnych i słownych ludzi. Piszę to już przez pryzmat moich osobistych kontaktów z Koreańczykami z Południa. Pomijając kulturę osobistą i inne formy grzecznościowego zachowania, które zawsze mogą być tylko grą pozorów, powiem tylko, że Koreańczyków wyróżnia też wyjątkowa rzetelność i uczciwość. Kombinatorstwo jest im jakby obce, czego potwierdzenie można znaleźć też w opiniach autora.

Książka skłania do przemyśleń, choć może nie jest tak śmiała w swoich spostrzeżeniach, jak ostatnie akapity niniejszej recenzji. Owszem, nie brak w niej czasami jasnych deklaracji poglądów autora, który kulturą koreańską jest zauroczony. Jacoby pisze na tyle ciekawie, że można z nim czasami podyskutować, ale częściej po prostu dokonać analizy porównawczej duszy koreańskiej i polskiej. Dla tej właśnie analizy warto było poświęcić trochę czasu tej lekturze.

N.



kategorie: Książka, Opinie,
Lipiec 2021
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych