28 - 10 - 2019

Hongkong na fali protestów. Co może się zdarzyć?


Kiedy przez Hongkong przetoczyła się fala demonstracji przeciwko nowelizacji prawa ekstradycyjnego, tamtejsze władze niedawno oznajmiły, że wycofują się ze swobodnej ekstradycji do Chin osób, które podejrzewane są o łamanie prawa. Wydawało się, że protesty stopniowo będą słabnąć. Nic jednak takiego nie nastąpiło.

Antyrządowy akt oporu społeczności Hongkongu trwa nadal, o czym świadczą chociażby wczorajsze zajścia i użycie przez policję gazu łzawiącego w celu rozbicia demonstracji. Wyraźnie widać, że fala wrogości wobec władzy wykracza poza zwykłą dezaprobatę społeczną dla zawieszonych już aktów prawa ekstradycyjnego. 

Protestujący nie ukrywali, że działają nie tylko przeciwko zawieszonemu prawu. Chcą dać wyraźny sygnał, że nie zgadzają się na stopniowe ograniczanie autonomii Hongkongu na rzecz Chin. Utrzymujące się na przełomie kilku miesięcy starcia uliczne z policją, którą posądza się o brutalność, podtrzymują w społeczności Hongkongu ducha buntu i oporu wobec tamtejszych władz. Te ostatnie jakby nieszczególnie dążą do załagodzenia napięć, co rusz wydając prowokacyjne rozporządzenia, jak to ostatnie, które mówi o zakazie stosowania masek na demonstracjach.

Demonstranci chcą również większej demokratyzacji ich prowincji, z przeprowadzeniem niezależnych wyborów, a przede wszystkim osądzeniem lokalnych notabli i policji, odpowiedzialnych za tłumienie protestów.

Porozumienie zwaśnionych stron, czyli społecznej i rządowej, wydaje się mglistą perspektywą. Regionalne władze Hongkongu nie palą się do ustępstw, a raczej starają się obarczyć stronę społeczną odpowiedzialnością za sianie niepokojów w regionie za pośrednictwem obcych państw. Protestujący z kolei obwiniają władzę za brak poszanowania głosu społeczeństwa, które obawia się uzależnienia od Chin, a tym samym ograniczenia swobód obywatelskich na rzecz Pekinu. 

Stosowana zwykle w takich sytuacjach przez władze pod każdą szerokością geograficzną polityka przekupstwa i wyciszania konfliktów na razie nie jest stosowana. Czy dlatego, że nie ma takiej woli z góry? Chiny nie chciałyby w takiej sytuacji ustąpić w sprawie Hongkongu, gdyż państwo to zmaga się na swoim terytorium z innymi dążeniami autonomicznymi. Jedno ustępstwo mogłoby zachęcić do większej aktywności tych mieszkańców Chin, którzy niekoniecznie widzą swój region w granicach administracyjnych tego państwa.

Może sposób prowadzenia polityki na wzór azjatycki wyklucza tutaj jakikolwiek kompromis? Problemem dla władz może też być fakt, że demonstranci nie stanowią monolitu, z którym można spróbować się dogadać? Trudno wciągnąć w orbitę swoich politycznych zależności środowisko rozproszonych programowo antyrządowców, co na pewno działa na korzyść tych ostatnich. W takiej sytuacji nikt nie będzie w stanie wybić się na fali protestów, a potem sprzedać ludzi, z którymi do tej pory protestował na ulicy, za profity, jakich udzieli mu władza.

NoFuturo


kategorie: Komentarze, Protest, Region,
Sierpień 2020
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych