29 - 08 - 2019

WTDSNŚ edycja XI: ekologia śmiechu warta


Chyba nie ma co ukrywać, że nasze ostatnie wypady w ramach inicjatywy W tych dniach sprzątamy nasz świat, są dla nas dobrym pretekstem do tego, aby miło spędzić czas, pożartować i wzbudzić ogólną konsternację w społeczeństwie. W końcu już sam widok dorosłych facetów, biegających z workami na śmieci po mieście, nie mieści się w kanonie tzw. ogólnie przyjętych zachowań. 

Ponieważ wychodzimy przy tym z założenia, że normalność to w jakimś stopniu nuda, do tego siłą nam narzucana, stąd nasze pajacowanie, wygłupy, uśmiechnięte mordy, poświadczające, że czasami trzeba trochę powariować, żeby całkowicie nie zwariować. W końcu, czy nie lepiej być zdziczałym niż zdziadziałym? 

Oczywiście nikomu przy tym nie wchodzimy w drogę. Fakt, nasze zachowanie przy zbieraniu cudzych śmieci jest może nietypowe, odbiegające w takich sytuacjach od normy, ale zapewniamy: nikomu postronnemu nie dzieje się krzywda. Ludzie na nasz widok mogą co najwyżej odczuwać pewien dyskomfort poznawczy, skłaniający do stawiania pytań w rodzaju: czy państwowy system edukacji na pewno zdaje egzamin, bo chyba ci ludzie pokończyli jakieś szkoły? 

Cóż, opinie ludzi są dla nas mało ważne, wręcz nieistotne. Dobra, mamy je po prostu w d...e. Powód jest prosty. Nasz przykład świadczy o pewnej przewrotności w odbiorze świata zewnętrznego i wypaczeniach umysłowych w łonie tego samego społeczeństwa, które narzuca aktywnym swój nudny i zramolały tryb życia. Dlaczego bowiem do cholery to takich ludzi jak my wielu chciałoby nazywać głupkami, skoro to my zbieramy po nich śmieci, chcąc w ten sposób podkreślić konieczność dbania o naszą przyrodę?! 

Na tym polega przewrotność w ocenach ludzi: głupcami określa się tych, którzy robią coś pożytecznego, sprzątających po tych, którzy zapewne uważają się za mądrych, choć wyrzucają śmieci na ziemię. Jak widać, przejmowanie się zdaniem tzw. ludzi postronnych nie ma najmniejszego sensu. Ten przykład to tylko taki gówniany paradoksik pośród paradoksów, jakich na tym świecie pełnym hipokryzji, zawiści, tandety, i wynikającej z tego podejścia — płytkiej oceny, jest znacznie więcej.  

Czy ekologia jest dla nas na pierwszym miejscu przy tego typu akcjach? No nie będziemy owijać w bawełnę, że schodzi jakby na drugi plan, stanowiąc dla nas pretekst do działania dla samego działania. Owszem, kochamy naturę i strasznie irytuje nas fakt, że nie możemy w pełni cieszyć się jej pięknem, bo gatunek człowieka jest zaprogramowany na wyniszczanie, czyli zaśmiecanie każdej okolicy, w której przebywa w większych skupiskach.

Z drugiej jednak strony nie jesteśmy naiwni, niczym uczestnicy szkolnych wypadów w ramach Dni Ziemi. Nie wierzymy, że coś zmienimy, bo niby jak mielibyśmy tego dokonać? Nie chcemy też wpływać na zmianę świadomości ludzkiej, nie mamy takich ideologicznych zapędów, bo raz, że wtłaczanie jakichś poglądów w głowy ludzi postronnych jest wręcz obrzydliwe, a dwa, że żadne dobre przesłanie nie jest w stanie konkurować z naturalną koleją rzeczy, która bazując na konsumpcyjnym usposobieniu natury człowieka, popycha ludzi do stopniowej zagłady ekologicznej naszej planety.

My tylko wyrażamy swoje poglądy z czysto ludzkiej potrzeby uzewnętrzniania się. Spalania w procesie, którego i tak nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Naturalna kolej rzeczy, nihil novi, a może po prostu nihilistyczny aktywizm? Nic nie pozostaje, tylko śmiech...
 
  
 
 
 
 


Wrzesień 2019
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych