03 - 08 - 2018

Recenzja: Wojciech Jagielski „Na wschód od zachodu”


Trzymając w rękach książkę Wojciecha Jagielskiego można było żywić nadzieję, że zdobędę wiedzę o Indiach, kraju dla mnie nieznanego, z zupełnie inną kulturą, tak obcą w świecie zachodnim. Moje oczekiwania były płonne i w zasadzie oparte jedynie na moich niczym nieuzasadnionych przesłankach. Autor, owszem, opisuje Indie, jednak tylko w kontekście historii bohaterów książki, które to stanowiły jakże barwną podstawę opowieści.

„Na wschód od zachodu” to relacja z podróży do kraju, który dla wielu jawił się jako raj na ziemi, miejsce gdzie ludzie żyją w zgodzie ze sobą i naturą, gdzie można spojrzeć w głąb siebie i odnaleźć spokój. Poznajemy historie nietuzinkowych postaci, które różnią się od siebie tym, że dorastały w innych latach, jednak szukały tego samego w życiu – własnej drogi, której kres widzieli w idyllicznych (według nich) Indiach.

Na podstawie doświadczeń jednego z bohaterów autor przedstawił światopogląd i styl życia prądu hipisowskiego, tak popularnego w latach sześćdziesiątych w zachodnim świecie. Do powszechnego i powierzchownego postrzegania dzieci kwiatów w kontekście wolnej miłości i używek, autor wprowadza swoje wyjaśnienia tłumaczące ich motywacje i styl życia. Objaśnia ich negatywny stosunek do świata zachodniego, postrzeganego jako miejsce zniewolone, zhierarchizowane, zepsute w swym materializmie, gdzie niewolniczy pęd za posiadaniem i oceną przesłania to, co w życiu powinno być najważniejsze – miłość i wolność.

Całe grupy hipisów ciągnęły na Wschód, zarażając po drodze swoją ideologią miłości i braterstwa rzesze młodzieży. Kres wędrówki miały stanowić Indie, które w ich wyobrażeniach jawiły się miejscem wymarzonym, by spokojnie egzystować w zgodzie z całym światem i naturą. Sam autor pokazuje jednak, jak te nadzieje okazywały się płonne, jak niewiele o odkrywanym przez siebie świecie wiedzieli ówcześni „bracia pokoju”, w którym chcieli widzieć idealne miejsce do urzeczywistnienia swoich poglądów na życie.

Ówczesne Indie to młoda państwowość, miejsce niedawno wygasłych wojen, wiszących w powietrzu konfliktów, gdzie ludzie robili wszystko, aby przeżyć godnie swoje życie i zapewnić byt swoim rodzinom. Hipisi uciekali więc z Zachodu przed tym, co miało miejsce również w Indiach, jednak oni sami nie chcieli tego dostrzec. Ich przykład jest pouczający i wiele mówi o położeniu ludzi, u których ideologia i teoretyczne wizje biorą górę nad trzeźwą oceną rzeczywistości.

Punktem wspólnym w opisywanych historiach bohaterów było to, iż pochodzili z dostatnich domów, w których posiadali wszystko, co niezbędne do życia. Mogli zdobyć lub zdobyli świetne wykształcenie i mieli perspektywy na spokojne i dostatnie życie. Jednak brakowało im w tym wszystkim duchowości, a zaplanowana z góry przyszłość budziła w nich wstręt.

Podczas lektury nachodziły mnie myśli, że tylko ci, którzy mają w zasadzie wszystko, poszukują innej i głębszej drogi. Przeciętne osoby, które muszą pracować, aby po prostu przeżyć, nie zdecydują się nagle wyruszyć w nieznane, aby spróbować dotrzeć w miejsce, gdzie będą mogli zajrzeć w głąb siebie i lepiej zrozumieć istotę swojego istnienia. Raz, że nie mają czasu na takie rozważania, dwa, brak im po prostu na takie podróże środków. Nasi bohaterowie należą do innej grupy ludzi, mogących pozwolić sobie na taki skok w nieznane. Dzięki funduszom z rodzinnych krajów mogli przeżyć w Indiach wiele lat, niby to odcinając się od Zachodu, a jednak dzięki niemu egzystując w tak odległym miejscu.

Oczywiście nie wypada lekceważyć zjawiska kontestacji i poszukiwania lepszego życia. Można odtrącać przyjęte powszechnie normy społeczne, jako zniewalające ludzką jednostkę, krępującą jej poczynania. Jednak w miejsce tej kontestacji należałoby zaproponować taki styl życia, który nie tylko nie wadzi innym ludziom, lecz pozostaje również w zgodzie z naszymi deklaracjami. Jeśli się już od czegoś odcinamy i krytykujemy pewne postawy życiowe, nie można świadomie tkwić w zawieszeniu pomiędzy znienawidzonym przez nas światem a swoją wyidealizowaną wizją lepszego świata. Inaczej narażamy się na oskarżenia o hipokryzję.  

Książka Jagielskiego pokazuje, jak naiwni są ludzie, gdy są zagubieni wewnętrznie i jak są wówczas ulegli na wpływy z zewnątrz. Fałszywi guru potrafią omamić niejednego poszukiwacza wewnętrznego „ja”. Opisane historie pokazują, że bardzo ciężko uciec od zachodniej cywilizacji, a kres drogi może być dla niektórych bardzo rozczarowujący.

Na pewno „Na wschód od zachodu” pokazało, jak dziwne i niepojęte są losy ludzkie. Dobre wprowadzenie do zdobywania wiedzy o Indiach, miejscu zróżnicowanym, gdzie codzienność miesza się z mistycyzmem.

N.



kategorie: Książka,
Październik 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych