09 - 05 - 2018

Recenzja: Marcin Jacoby „Chiny bez makijażu”


Często słyszy się opinie, że Chiny są na podobnym poziomie rozwoju ekonomicznego, co Stany Zjednoczone, a może nawet już wyprzedziły swojego konkurenta. Marcin Jacoby, sinolog, autor ciekawej książki „Chiny bez makijażu” nie potwierdza ani nie zaprzecza tej tezie, aczkolwiek przedstawia on Chiny jako kraj o dużym potencjale i ambicjach, co już powinno nas skłonić do wnikliwszego poznawania chińskiej mentalności.

Prawdą jest, że o Chinach czy ogólnie tej części świata wiemy niewiele. Podkreśla to sam autor książki, zaznaczając, że w zdobywaniu wiedzy o tym państwie nie pomagały do tej pory mass media, których przekaz w tym temacie był bardzo skąpy.  

Jacoby w przystępny dla czytelnika sposób objaśnia poszczególne sfery życia Chińczyków. Na szczęście nie skupia się na zagadnieniach historycznych, a raczej współczesnych i obyczajowych. Wyjątkiem może być raczej nużący podrozdział, jaki został poświęcony piśmiennictwu. Czytelnik nie powinien się tym jednak zniechęcać i przeczytać dalszą część książki, bądź co bądź zróżnicowanej tematycznie i pisanej ciekawym językiem.

Jeśli już mowa o piśmiennictwie czy języku, na przykładzie chińskim zyskujemy potwierdzenie, iż państwo zawsze dąży do ujednolicenia zasad posługiwania się językiem, aby sprawnie nadzorować tereny znajdujące się pod swoim administracyjnym nadzorem. Niestety, skutkiem ubocznym takiego działania jest podkopywanie różnorodności językowej, a tym samym kulturowej. Upraszczanie znaków chińskich przyczynia się też do osłabiania walorów artystycznych pisma chińskiego, które posiada swoją długą tradycję, będąc sztuką kaligrafii, wyrażania myśli, stanowiącego język poetów.

Ujednolicanie zasad językowych nie przeszkadza jednak tamtejszym władzom w eksponowaniu kulturowej i etnicznej różnorodności Chin w turystyce. Możemy to postrzegać jako niezrozumiałą sprzeczność, choć przecież łatwo to wytłumaczyć względami wizerunkowymi i finansowymi, które swoje źródła mają właśnie w turystyce. Europejczyka z pewnością będą również raziły przykłady usuwania zabytków z przestrzeni publicznej, co również ni jak może się mieć do podkreślania walorów turystycznych kraju. Z kolei na przykładzie religijności autor ukazuje, że pomimo wprowadzania ograniczeń przez władze, ludzie chcą iść własną drogą, kierować się zasadami, które sami uznają za właściwe.

Marcin Jacoby dzieli się swoimi spostrzeżeniami, wyraża swoje opinie, przez co jego książka jest ciekawa, gdyż nie bazuje tylko na suchych faktach. Niezmiernie ciekawe są opisy mentalności Chińczyków: jak żyją, co myślą, w jaki sposób postrzegają świat. Do przemyśleń zmuszają też porównania stylu życia i postrzegania rzeczywistości przez Chińczyków a Polaków czy Europejczyków. Pouczająco jest zestawić ze sobą dwa różne schematy kulturowe. Autor dokonuje tego w sposób interesujący i obrazowy. Na pewno prezentuje europejski punkt widzenia. Jest w tym jednak trochę naiwności, gdy powszechnie zakłada się dzisiaj, że nowoczesne państwo może być tylko demokratyczne. Sam autor przyznaje, że Chiny stworzyły sprawne państwo bez demokracji. Rzecz w tym, że logicznie rzecz biorąc władza państwowa, czyli państwo, jest silniejsze, gdy demokracji jest jak najmniej. Demokracja to rządy ludzi, a nie jedynie możliwość wybierania urzędników w wyborach. Model zachodni oszukuje społeczeństwo, że demokracja funkcjonuje sprawnie, gdyż możemy chodzić na wybory. Model chiński nie opiera się na takich pozorach.      

Autor, z racji swojego wykształcenia, jest zafascynowany Chinami, choć nie przeszkadza mu to pisać o Chinach obiektywnie. Dlatego, choć podziwia ten kraj, poza jednym drobnym fragmentem, gdzie prorokuje, iż Chiny staną się pierwszą gospodarką na świecie, z jego opisów nie wynika wprost, aby Chiny rzeczywiście miały kiedykolwiek uzyskać status światowego lidera, degradując tym samym Stany Zjednoczone na drugie miejsce. Można oczywiście przyjąć, że autor w to wierzy, ale jest w swoich opisach wyważony i analityczny.

Sam osobiście nie wierzę, że Chiny staną się światowym liderem niemal w każdej dziedzinie, przede wszystkim zaś liderem gospodarczym. Powód jest prosty – człowiek w Chinach znaczy niewiele, nawet jeśli zapewni mu się sprzyjające warunki do prowadzenia biznesu. Państwo ma tam dalej za duży wpływ na życie człowieka, a tym samym aktywność ludzką. To ludzie i ich nieskrępowana aktywność ekonomiczna budują bogactwo, nie programy rządowe i plany gospodarcze partii. Poprawa statystyk przychodów budżetu państwa nie świadczy o bogactwie społeczeństwa. Krótko mówiąc – bogactwo ekonomiczne Chin jest przeceniane na tę chwilę, choć możliwości kraj ten posiada ogromne.  

G.



kategorie: Książka, Opinie, Świat,
Wrzesień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych