04 - 02 - 2018

Kiedy akcje informacyjne oznaczają coś więcej


Życie, a ściślej działalność w szeroko pojętym wymiarze społecznym, nie jest tylko wpatrywaniem się w monitor swojego komputera. Rzecz oczywista, ale od czasu do czasu warto sobie przypomnieć też o innym aspekcie aktywności – działalności informacyjnej. W końcu najpierw trzeba wyjść do ludzi, żeby potem znaleźć z nimi wspólny język.

Być może wiele formacji społecznych, grup działających oddolnie, zapomina albo nie docenia, czym jest prowadzenie własnych działań informacyjnych. Tymczasem żadne medialne kampanie internetowe nie zastąpią zwykłej informacji, jaką przekazujemy z ust do ust napotkanym przez nas osobom, ludziom o różnych zapatrywaniach na świat. Nie słowem pisanym, ale mówionym najlepiej wyrazić swój stosunek do otaczającej nas rzeczywistości. Informowanie w sposób bezpośredni jest podstawą wszelkich działań społecznych.  

Okazuje się, że z pozoru zwykłe roznoszenie kalendarzyków, staje się dobrym pretekstem do bezpośrednich kontaktów z tymi, którym chcielibyśmy zaprezentować swoją opinię, albo z którymi warto porozmawiać dla zwykłej wymiany zdań. Interakcji ludzkich nie jest w stanie zastąpić żadna klawiatura ani pismo. W dzisiejszych warunkach nie tyle przecenia się wpływ mediów społecznościowych na budowanie społeczeństwa obywatelskiego, co nie dostrzega się, że przerzucanie swojej aktywności do świata wirtualnego paradoksalnie odciąga ludzi od podejmowania konkretnych działań, ostatecznie rozleniwia ich i prowadzi do alienacji, czyli oddalania się od siebie.

Świat kontaktów internetowych jest sztuczny. Zamiast spotykać się na ulicy, działając wokół wspólnych projektów, poznając się lepiej, budując relacje społeczne, wolimy kłaść nacisk na prostą interakcję w sieci, spłycającą nasz przekaz, zapomnianą gdzieś w kolejnych komentarzach, w których tracimy swój czas na jałowe spory. To ucieczka od prawdziwego działania, tak jak ucieczką od myślenia jest tylko opieranie się na tym, co zasłyszeliśmy w telewizji. Internet może być przydatny, o ile nie zostaną zachwiane proporcje między życiem w świecie wirtualnym a życiem realnym.

Gdyby nie akcje informacyjne, te najprostsze z możliwych, czyli polegające na roznoszeniu „makulatury” we własnym zakresie, nie byłoby rozmowy z „gospodarzem” osiedla domków jednorodzinnych, panią pozwalającą obejść domofon, porannym spacerowiczem, miłośnikiem zwierząt. Czyli, z pozoru zwykła akcja informacyjna, a gdzieś w tle rozmowa na tematy istotne dla lokalnej społeczności, stanowiąca podłoże do aktywizowania społeczeństwa, wymuszająca na ludziach zmiany nastawienia do innych, zachęcająca do otwartości na odmienne poglądy. Są to zjawiska niezwykle deficytowe w naszym spolaryzowanym społeczeństwie, wodzonym za nos przez skłócające ogół partie polityczne i wszelkiej maści ideologów. A przecież bez dialogu niemożliwe jest żadne porozumienie i jesteśmy skazani na życie pełne wyniszczających konfliktów, podsycanych podejrzeniami i zawiścią. Najlepszą formą dialogu jest zawsze bezpośredni kontakt, bez pośrednictwa elektroniki.

Tak, sporo tego filozoficznego lub, jak kto woli, politologicznego przekazu przy okazji zwykłego roznoszenia kalendarzyków reklamowych. Nie możemy o tym zapominać, że czasami jednak zwykła rozmowa daje więcej satysfakcji niż wystukanie kolejnego tekstu na klawiaturze. Oderwanie się od monitora i spacer też może poprawić nastrój, a jeśli działamy w grupie, dodatkowo zagwarantować spędzenie czasu w miłej atmosferze. Nie ma co gnuśnieć, trzeba wyjść na ulice i działać! Informować, żeby tworzyć porozumienie i żyć dla siebie!



Lipiec 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych