01 - 02 - 2018

Represje wobec anarchistów w Rosji


Władze państwowe Rosji wzięły sobie na cel osoby związane z ruchem anarchistycznym. Dochodzi do aresztowań w całym kraju. Można domniemywać, że atak na anarchistów ma swój związek tak z aktywnością tzw. walczących anarchistów, jak i z chęcią zastraszenia przed wyborami prezydenckimi tej części społeczeństwa, która jest nieprzychylna władzy.

Wobec zatrzymanego przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB) dwudziestotrzyletniego anarchisty Wiktora Filinkowa został użyty paralizator. W wyniku obrażeń trafił do szpitala, a gdy już go opuścił, został wywieziony do lasu i dotkliwie pobity.

Filinkow, którego odwiedzili obrońcy praw człowieka, twierdzi, że funkcjonariusze FSB chcieli wymusić na nim w sposób fizyczny i stosując zastraszenia, przyznanie się do „przygotowywania zamachu stanu w celu obalenia władzy”. Gdyby anarchista został skazany na tej podstawie przez sąd, mógłby trafić do więzienia na 20 lat.

Podobne oskarżenia formułuje się wobec innych anarchistów, którzy zostali zatrzymani na terenie całego kraju. Władze nie chcą podać do publicznej wiadomości na jakich przesłankach toczone jest śledztwo. Adwokaci zatrzymanych nie mogą informować o szczegółach dotyczących tej sprawy.

Wydaje się jednak, że aresztowania i tortury to w głównej mierze chęć przystopowania działalności tzw. walczących anarchistów, którzy na terenie Rosji dokonują częstych ataków, głównie przy użyciu koktajli Mołotowa, na przedstawicielstwa administracyjno-partyjne rosyjskiego państwa.

Walczący anarchiści to grupy osób, które działają w sposób konspiracyjny i rewolucyjny. Stroniąc od udziału w demonstracjach, projektach pokojowych i angażowaniu się w dyskurs obyczajowo-kulturowy, który podejmują środowiska postanarchistyczne lub pozostała część ruchu anarchistycznego, opierają swoje funkcjonowanie na klasycznym anarchizmie, który preferuje zaangażowany opór wobec władzy.  

Oczywiście nie jest powiedziane, że zatrzymywane przez władzę osoby, w tym Wiktor Filinkow, mają cokolwiek wspólnego z tą odmianą ruchu anarchistycznego. Widocznie władze uznały, że już najwyższa pora przystopować dość aktywną działalność antypaństwową tego określonego środowiska. Szczególnie, że już w marcu odbędą się w Rosji wybory prezydenckie, a każdy atak na instytucje państwowe mógłby zachęcić opozycjonistów do odważniejszych protestów, których przy ostatnich wyborach na tym szczeblu nie brakowało.

Zjawisko wojującego anarchizmu nie jest niczym nowym w ojczyźnie Bakunina. Ostatnie zalążki takich grup zostały zlikwidowane już pod koniec lat 90. Potem jednak pojawiło się nowe pokolenie, które zaczęło powielać stare wzorce i organizować się w oparciu o stosowanie akcji bezpośredniej.

Ataki na państwowe budynki, partyjne lokale, samochody policyjne itp. cele, bazujące głównie na podpaleniach, są w warunkach rosyjskich częste i mają miejsce do dnia dzisiejszego. Mówiąc „częste” trzeba przyjąć, że były ich setki. Z ich szczególnie dużym natężeniem możemy się zetknąć na terenie aglomeracji moskiewskiej, ale podobny schemat działania, już na mniejszą skalę, dostrzegamy też na Ukrainie i Białorusi. Nie są to ataki krwawe, a raczej polegają na dewastacji i niszczeniu własności państwowej.

Skąd wiadomo o działalności walczących anarchistów? Przede wszystkim od nich samych, gdyż do większości swoich akcji potrafią się przyznać, dodatkowo dokumentując je pod postacią filmów. Są też przypadki, w których anarchiści nie wzięli odpowiedzialności za swoje działania. Media zainteresowały się anarchistycznym podziemiem, co przyczyniło się do jeszcze większego nagłośnienia jego działalności. W 2011 r. opublikowano pierwszą rozmowę z przedstawicielami tego nurtu.

Z tego, co wiadomo, w Moskwie pierwsze antypolicyjne podpalenie, dokonane przez nową generację walczących anarchistów, miało miejsce w nocy z 19 na 20 lutego 2009 r. Następnego dnia w sieci grupa bojówkarska o nazwie People’s Revenge („Zemsta Ludu”) opublikowała nagranie wideo, pokazujące ludzi rzucających koktajlami Mołotowa w samochody policyjne. People’s Revenge doniosła, że zniszczono dwa samochody i wezwała „wszystkich przyzwoitych ludzi... do walki z samowolą i despotyzmem policji, agencji wywiadowczych i biurokracji”.

Potem nastąpił kontynuowany do 2017 r. czas podpaleń i eksplozji, choć od 2012 r. aktywność tego typu zaczęła słabnąć. Miało to związek z przebudzeniem się FSB. Niektórzy anarchiści musieli opuścić rosyjskie państwo, poszczególne platformy medialne anarchistów wyciszono, usuwa się filmy z sieci.

Obecnie, jak widać, służby postanowiły pójść krok dalej i zdecydowały się na wzmożenie pracy aparatu śledczego-sądowego wobec ruchu anarchistycznego. Z punktu widzenia władzy są to działania w pełni uzasadnione w kontekście zbliżających się wyborów i w obliczu słabej koniunktury ekonomicznej, jaka odbija się na poziomie życia przeciętnego Rosjanina. Choć przyjmuje się, że ten może wiele znieść, obserwując zdecydowany opór anarchistów mógłby niechybnie zradykalizować swoją postawę wobec otaczającej go rzeczywistości i stać się nieprzejednanym wrogiem władzy, czego ta z pewnością bardzo się obawia.

Przy okazji, jak można wyczytać w Internecie, rosyjski ruch anarchistyczny prosi o solidarność z uwięzionymi, nawołując do akcji informacyjnych, nagłaśniających ich obecne położenie, w dniach 5-12 lutego.

B-c



kategorie: Anarchizm, Komentarze, Świat,
Wrzesień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych