26 - 11 - 2017

Zakaz handlu w niedzielę. Kto wyzyskuje pracownika?


Państwo zatwierdziło przepisy ograniczające handel w niedzielę. Według założeń od 2018 r. będzie można handlować w dwie niedziele w miesiącu, od 2019 r. w jedną, a od 2020, poza siedmioma niedzielami w roku, będzie obowiązywał całkowity zakaz handlowania.

Zmiany dokonały się pod dyktando związku zawodowego, którego obecna władza partyjna po prostu nie chciała drażnić. Teraz w propagandzie partyjnej będzie dominowała teza o konieczności uszanowania niedzieli, jako święta katolickiego, choć gdyby rzeczywiście o to tylko chodziło, zakaz objąłby również inne apeksy aktywności gospodarczej tego dnia. Choć nie można wykluczyć, że względy religijne miały przy tej decyzji jakieś znaczenie.

Społeczeństwo jak zwykle będzie musiało podporządkować się decyzji wąskiego grona funkcjonariuszy państwa, czy tego chce, czy nie chce. A jeśli się nie podporządkuje, to już lepiej uzbrojone grono funkcjonariuszy tegoż państwa, w imię wolności gospodarczej, wymusi stosowne posłuszeństwo, jak w przypadku pacyfikowania ulicznych handlarzy jagodami i babć sprzedających jajka i barszcz biały.

Zresztą, nikt nie pytał ludzi o zdanie, bo nie było żadnego referendum. Państwo tak nie działa i nie lubi działać w ten sposób. No, może poza Szwajcarią.

Faktem jest jednak, że rynek korporacyjny też potrafi wykorzystywać ludzi, zaciągając ich do roboty w każdy możliwy termin tygodnia. Nie oszukujmy się jednak, wyzysk jak trwał, tak trwać będzie – nadgodziny, niska płaca, brak poszanowania już nie tyle praw pracownika, co człowieka pod postacią presji psychicznej.

Nie zapominajmy też o wyzysku państwa. To przez obciążenia pracy podatkami ludzie mało zarabiają, nie mogą odłożyć żadnych pieniędzy, emigrują, uciekają do szarej strefy. Czyli już nie tyle sama eksploatacja pracownika dla zysków korporacyjnych, co polityka podatkowa państwa sankcjonuje wyzysk. Stąd też między innymi konieczność pracy w niedzielę, żeby w ogóle wyżyć.

Może gdyby istniały abramowskie (od Edwarda Abramowskiego) spółdzielnie pracy lub własność pracownicza, inaczej mówiąc gospodarka pracownicza, oparta na społecznej własności produkcji i handlu (nie mylić z socjalistycznym modelem gospodarki centralnie planowanej), wyglądałoby to inaczej. Pracownicy sami decydowaliby o rozkładzie swojej pracy i to byłoby sprawiedliwsze. Z kolei społeczeństwo, jako konsumenci, którego przecież częścią są też zwykli pracownicy, miałoby jakikolwiek wpływ na decyzję pracowników o tym, czy handlować w określone dni. Na pewno zostałoby lepiej wysłuchane. Dzisiaj, ani jedni, ani drudzy nie mają większego wyboru.

G.

Źródło zdjęcia: https://hiveminer.com/User/aa4acb02950a85a677e8c7306e864426



kategorie: Kraj, Opinie,
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11 12 13 14 15 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych