14 - 07 - 2013

Amerykańska (nie)demokracja


Stany Zjednoczone w powszechnym mniemaniu uchodzą za wzór państwa demokratycznego. Ale to tylko powszechne mniemanie, bo ostatnie doniesienia o przeprowadzanej przez amerykańską administrację inwigilacji na masową skalę, skłaniają do posługiwania się w tym przypadku określeniami typu „totalitarna demokracja” lub zamiennie „system imperialistyczny”.

Bo co z demokracją, a więc poszanowaniem prywatności i niezależności osobistej czy narodowej, mają wspólnego podsłuchy i inwigilacja już nie tyle własnych obywateli, co agend rządowych innych krajów?

Przypomnijmy, że miesiąc temu wyszło na jaw, że takie firmy korporacyjne jak Microsoft przekazują zgromadzone przez siebie informacje o swoich użytkownikach amerykańskiemu wywiadowi.  

Przekazywanie informacji za pośrednictwem szpiegowskiego oprogramowania PRISM ujawnił Edward Snowden. Ale to nie koniec rewelacji. Z najnowszych doniesień medialnych wynika, że wywiad miał uproszczony dostęp do SkyDrive, dysku Microsoftu służącego do przechowywania danych w chmurze.

Od 2011 roku koncern miał także pomagać programowi PRISM w dotarciu do maili wysyłanych przez użytkowników w programie Outlook. Tymczasem Microsoft utrzymuje, że nigdy nie dawał bezpośredniego dostępu do swoich serwerów służbom specjalnym. W aferę PRISM zamieszane mają być jeszcze m.in. Facebook, Apple i Google.

Trwa odbijanie piłeczki i ustalanie faktów, te jednak w swej podstawowej wykładni pozostają niezmienne – inwigilacja, a wręcz walka z prawami obywatelskimi do prywatności i swobody trwa w najlepsze. I to w kraju, który uważany jest za wzór poszanowania tych praw.

Dalej. Władze amerykańskie rozważają możliwość zastosowania dronów do tłumienia zamieszek i protestów społecznych. Wyposażenie takiego sprzętu to gumowe pociski, granaty z gazem łzawiącym oraz pociski zawierające woreczki ze śrutem.

Jeśli więc uznać za demokrację to, z czym mamy do czynienia w przypadku USA, ze szpiegowaniem, inwigilacją, okupacją innych krajów i chęcią siłowego tłumienia niezadowolenia społecznego na czele, to należy stwierdzić, że jest to demokracja w rozkwicie. Tylko czym ona różni się od „demokracji suwerennej” w wersji putinowskiej? Jedynie propagandowym wizerunkiem, bo w praktyce prawie niczym.  

Czytaj również:

USA: Policyjna inwigilacja internautów


kategorie: Artykuły, Świat,
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych