27 - 02 - 2017

System dobry, tylko ludzie źli


Przyjęło się myśleć, że to nie system, a więc państwo samo w sobie jest złe, ale ludzie, którzy dla niego pracują. Czyli system jest dobry, ewentualnie do poprawki i można z nim wytrzymać. O jakości naszego życia nie decyduje więc cała struktura prawna (państwo), ale konkretni ludzie na urzędniczej posadzie.

Z tymi można się albo dogadać, albo mieć problem. A jeśli już mamy z nimi problem, to znowu nie jest winna konstrukcja systemu, ale cechy charakteru poszczególnych urzędników, z którymi przyszło nam się zetknąć przy załatwianiu swoich spraw.

Jest w tym toku rozumowania trochę naiwności. Jej ostatnim przejawem jest wręcz wiara niektórych, że będzie lepiej pod względem kontroli podatkowych, gdy do akcji od marca wkroczy Krajowa Administracja Skarbowa (KAS). Jedna wielka struktura urzędnicza, skupiająca całą administrację podatkową, od kontroli skarbowej do służby celnej.

Czy procedury kontrolno-podatkowe zostaną przez to usprawnione? Jeśli tak, to marne pocieszenie dla ludzi wierzących w system, gdyż instytucja ta powstaje oficjalnie w celu zwiększenia wpływów do budżetu państwa. Czyli ludzie na pewno będą mieli mniej, zyska bardziej państwo. To pierwszy stopień naiwności, który każe wierzyć, że jedna wielka instytucja biurokratyczna po liftingu to zmiana na lepsze.

Co do naiwności, że z każdym systemem można wytrzymać, tylko trzeba ulokować na stołkach ludzi z sercem. Jak dotąd narzekano na urzędników, którzy potrafili wiele zaszkodzić niejednemu przedsiębiorcy. Dlatego znajdują się też i tacy, którzy z nadejściem KAS-u liczą na przychylne człowiekowi kadry urzędników podatkowych.

Mało z tych osób zdaje sobie jednak sprawę, że choć wiele zależy od ludzi, to system (jego wykładnia podstawowa) wymusza określone zachowania. To system państwowy, oparty na władzy przymusowej, wydobywa z urzędnika te cechy charakteru, które są niezbędne do sprawowania władzy opartej właśnie na przymusie.

Jeśli pozostawiamy komuś prawo do decydowania o naszym życiu, z możliwością użycia przymusu bezpośredniego, to musimy liczyć się ze stanowczym podejściem ze strony urzędników. Ci nie są „niedobrzy”, bo już tacy się urodzili, ale są „niedobrzy”, bo system, któremu służą, wydobywa z nich takie, a nie inne cechy usposobienia ludzkiego. Czyli kogo byśmy tam nie ulokowali, system (państwo) i tak wymusi na nim konkretne „podejście do pracy”.   

Być może ludzie o określonych cechach charakteru prą na właściwe dla swojego usposobienia stanowiska pracy. To już jest temat odrębny. Faktem jest natomiast występowanie zjawiska „deprawacji przez system”, co na przestrzeni wieków widać doskonale na przykładach osób wysługujących się określonym ustrojom politycznym, opartym na przymusie i wyzysku.

Czyli można wierzyć, że poprawianie systemu, a już szczególnie zmiana ludzi na stanowiskach przyniesie jakieś pozytywne rezultaty. W końcu każdy ma prawo wierzyć w co tylko chce. Wiara w dobro ludzi z instytucji może jednak łatwo zostać podważona, gdy już staniemy się świadkami tego, jak państwo (system) narzuca swoim funkcjonariuszom twarde podejście względem swoich podatników.

W końcu jakoś te pieniądze trzeba od nas ściągnąć. A jeśli już zakłada się z góry, że ściągalność ma być większa, to presja urzędników na ludzi relatywnie musi być większa. Tu kończy się wiara, a zaczyna pragmatyka działania.  

W.B.



kategorie: Kraj, Opinie, Pieniądze,
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych