21 - 02 - 2017

Gdy państwo zmonopolizowało leczenie...


Jaka jest jakość usług państwowej służby zdrowia wie każdy, kto miała tę nieprzyjemność się z nią zetknąć. To chyba najjaskrawszy przykład na niewydolność zarządzania odgórnego z monopolizacją państwa w tle.

Nowe programy i dodatkowe fundusze nie pozwalają poprawić sytuacji już od lat. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, skoro grom środków pochłania obsługa biurokratycznego molocha, przez co efektywne wykorzystanie środków finansowych nigdy nie będzie miało miejsca.

Ludzie chyba akceptują taki stan rzeczy, gdyż są przeświadczeni, że leczą się „za darmo”. W rzeczywistości, sumując wszystkie podatki na państwową służbę zdrowia, wcale tak tanio ich nie wychodzi. A gdyby mogli zachować te pieniądze i przeznaczyć je na prywatne leczenie? Pewnie byłoby taniej. O jakości nie ma nawet co wspominać.

Z drugiej strony prywatne lecznictwo w Polsce to też do pewnego stopnia fikcja. Na wszystkim i tak trzyma rękę państwo, sterując leczeniem poprzez kontrakty z tzw. niepublicznymi zakładami opieki zdrowotnej. Sterowana konkurencja to żadna konkurencja. Dlatego prywatne leczenie nie musi z automatu, szczególnie w naszej rzeczywistości, oznaczać lepszego traktowania. A przez brak szerokiej konkurencji na pewno nie będzie przez to tańsze, choć z pewnością szybsze w realizacji swoich zadań.

Teraz słyszymy, że nastąpi przekazanie dodatkowych środków przez ministra zdrowia na usuwanie zaćmy. Będzie to potwierdzenie na:

a) wykładanie nowych pieniędzy w lecznictwie, żeby dzielnie poprawiać system, który sam tworzy problemy.

b) wykazanie różnicy „szybkości” w świadczeniu usług medycznych między państwowym a prywatnym.

c) wysokie ceny u prywatnych lekarzy, wywołane nikłą konkurencją na rynku usług medycznych, które kontroluje państwo.       

Odp. na a) NFZ znajdzie na ten cel około 75 mln zł. Przypomnę, nie w wyniku wcześniejszych ustaleń, ale ostatniej modyfikacji planu na polecenie ministra zdrowia państwa polskiego. Ktoś wierzy, że te pieniądze rozwiążą problem?

Odp. na b) Położenie osób z zaćmą wymagało w końcu jakiejś reakcji, skoro osoby nią dotknięte (szacuje się, że 500 tys.) musiały czekać na państwowy zabieg jej usunięcia średnio dwa lata. Nie dziwi więc, że kto „mógł”, ten korzystał z prywatnych zabiegów, żeby skrócić gehennę oczekiwania.

Odp. na c) „Mógł” głównie ten, kto miał pieniądze. Prywatny zabieg usunięcia zaćmy to koszt prawie trzech tysięcy złotych. Byłoby pewnie taniej, ale nie tam, gdzie państwo odgórnie dyktuje warunki gry, kosząc tym samym konkurencję.

Ponieważ jednak państwo nie zamierza w najbliższym czasie oddać służby zdrowia, wszystkim czytającym te słowa życzę po prostu... zdrowia.

A.F.



kategorie: Kraj, Opinie, Pieniądze,
Październik 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych