09 - 01 - 2017

Niech innym będzie źle


Która to z cech ludzkich, polegająca na szkodzeniu innym, uchodzi za pozytywną? Można ją nazwać zazdrością, która prowadzi do „współpracy z silniejszym”. To wszystkie te sytuacje, gdy chcemy, aby ludziom wiodło się gorzej od nas lub tak samo, jak nam (jeśli wcześniej wiodło im się lepiej), bo tak jest „sprawiedliwiej” – jak nakazuje myśleć powszechna świadomość.

To wszystkie te przykłady, gdy narzekamy na rolników, bo mają mniejsze składni ubezpieczeniowe. Pojawiają się głosy, aby ich oskładkować „na równi” z resztą społeczeństwa, bo obecne dysproporcje w płatnościach są przecież „niesprawiedliwe”. Nie słychać z kolei głosów, aby nie zwiększać rolnikom, tylko obniżyć reszcie społeczeństwa. Nie na rękę państwu, ale i też wspomnianym zazdrośnikom. Lepiej kogoś ugnoić, niż zawalczyć o swoje.

To utyskiwania na ulicznych „nielegalnych” handlarzy „byle czym” – w rzeczywistości ostatnich przedstawicieli prawdziwego wolnego rynku, na którym ponoć opiera się gospodarka Rzeczpospolitej Polski. Od takich utyskiwań już tylko prosta droga do przyzwolenia na konfiskowanie towaru sędziwej staruszce, która próbuje sobie dorobić, handlując zebranym przez siebie prowiantem.   

Najnowsze przykłady to nawoływanie do kontroli firm, które zatrudniają nie na etat, ale na podstawie umów o dzieło itp. ZUS już szykuje takie kontrole. Wiadomo, dla takich firm jest to tańsze rozwiązanie. Czyli oszczędzają, a to wedle niektórych jest „nieuczciwą konkurencją”. Dla państwa wiadomo – mniejsze zyski. Tylko kto pytał pracowników, na jakich warunkach chcą pracować? A jeśli z różnych przyczyn odpowiada im bardziej praca na kontrakty? Wiadomo, państwo to mało interesuje, bo praca na etat to więcej kasy dla państwa. A zazdrośnicy? Nie powinni bardziej skupić się na zabieganiu o prawo, które pozwoli ludziom dokonywać wyboru, co do warunków zatrudnienia?      

Kolejny najnowszy przykład do dążenie państwa do monopolu w grach hazardowych. Znowelizowana ustawa hazardowa, która wejdzie w życie 1 kwietnia, pozwoli na ściganie tzw. „nielegalnych” operatorów zakładów hazardowych. „Nielegalnych”, czyli takich, którzy w praktyce nie dzielili się zyskami z państwem. Inni się dzielili, więc cieszą się z interwencji państwa w tej konkretnej sprawie. Czyli znowu – zamiast walki o większą wolność – radość z dociskania śruby innym.

Ciekawe dokąd zawędruje społeczeństwo, które stawia sobie za wzór nie zabieganie o wolność, ale stawianie wszelkich możliwych ograniczeń? Do tego przy współpracy z instytucjami państwowymi. Ludzie w tym kraju naprawdę tak bardzo potrzebują nad sobą bata?  

An-helli



kategorie: Opinie,
Luty 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych