27 - 04 - 2016

Z czego żyje i na co wydaje państwo?


Jaki jest sens istnienia państwa w Polsce? Pytanie na pozór przewrotne, ale niepozbawione sensu. W wymiarze ideologicznym państwo oznacza dzisiaj wszystko, co rozumie się pod określeniem biurokracja. Ojczyzna to jednak coś więcej, a mianowicie społeczeństwo, kultura, obyczajowość. Państwo to tylko struktura biurokratyczna.

A jaki jest sens istnienia państwa w Polsce w kontekście ekonomicznym? Podpowiedzi dostarcza raport GUS o nazwie „Komunikat dotyczący deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2015 roku”.

Do najciekawszych rzeczy, jakich dowiadujemy się z jego lektury, zaliczymy:

1. Obowiązkowe składki na ubezpieczenia stanowią podstawowe źródło dochodu państwa – 242,7 mld zł.

2. Podstawową aktywnością państwa nie były wydatki na inwestycje, ale po pierwsze: opłacenie swoich funkcjonariuszy (armia urzędników plus policjanci, żołnierze, strażacy itp. – 182,35 mld zł. Dodajmy, że obserwuje się stały wzrost wynagrodzeń dla budżetówki), po drugie: wypłaty emerytur, rent, zasiłków itp. – 255,66 mld zł.

Wnioski? Państwo nie pozbędzie się tak łatwo głównego źródła dochodów, jakim są przymusowe składki na ubezpieczenia. Stąd: spirala długu będzie się nakręcać, czyli mogą wzrosnąć obciążenia fiskalne i dokręcanie śruby, nie tylko przedsiębiorcom. Stagnacja będzie się dodatkowo pogłębiać, gdyż dochody ze składek będą mniejsze z racji starzejącego się społeczeństwa. Prosta zasada – państwo będzie jeszcze więcej dopłacać do ZUS-u, niż czyni to obecnie, czyli będzie potrzebowało coraz więcej pieniędzy. Od kogo? Wiadomo. Do kiedy? Czas pokaże.

Poza tym państwo nie tworzy, czyli nie inwestuje (niecałe 80 mld zł), a raczej transferuje pieniądze jednych do kieszeni drugich – wspomnianych funkcjonariuszy państwa plus zapomogi.

Czyli ostatecznie państwo istnieje po to tylko, żeby około 69 procenta tego, co zgromadzi pod przymusem, oddać innym. Oznacza to, że budowa szkół, szpitali, kolejnych kilometrów dróg czy po prostu sławetne „świadczenie usług publicznych” to tylko propagandowy mit, gdyż w rzeczywistości odebrane ludziom pieniądze trafiają do pracowników państwa i na socjał.    

I jeszcze jedna ciekawa konkluzja. Pomimo faktu, że państwo zabiera nam coraz więcej, deficyt budżetowy rośnie. Czyli państwo, jak to się dzisiaj pięknie propagandowo określa – „my wszyscy”, dopłacamy coraz więcej do kolejnych wymysłów Umiłowanych Przywódców.  Ile? A to już zależy od stopnia wiary w przodującą rolę państwa. Im ona większa u Przedstawicieli Narodu, tym większy drenaż naszych portfeli. Dla przykładu, jak wynika z raportu GUS: w ostatnich czterech latach odnotowano wydatki na poziomie 48,9 mld zł (7,05 proc. PKB). W 2016 rządzący zaplanowali wydatki do 368,53 mld zł. Daje to kwotę o 36,8 mld zł większą niż w 2015 r.

Jak myślicie, kto sfinansuje wymysły Niezastąpionej Władzy? Państwo, czyli oczywiście my wszyscy. W ramach patriotycznej –pojmowanej na modłę urzędniczą – postawy, rzecz jasna.

S.G.



kategorie: Komentarze, Kraj, Pieniądze,
Czerwiec 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych