07 - 09 - 2015

Referendum 2015: Gospodarz, Rewolucja... Bierność


Ludzie mieszkający nad Wisłą, jak i obdarzona stosownymi uprawnieniami Polonia, nie poszli tłumnie na ostatnie referendum. Nie poszli, gdyż czekają na swojego Gospodarza. Taka już nasza chłopska parobkowa mentalność, żeby rezygnować ze swojego prawa głosu i oddawać swoje życie w ręce Panów. Czekają więc na wybory październikowe, gdzie można opowiedzieć się za jednym bądź drugim, za jedną bądź inną sektą.  

Pytania w referendum wymagają poświęcenia choć kilku minut na ich analizę. To zdecydowanie za dużo dla przedstawicieli kultury telewizora. Za to branie udziału w teatrzyku partyjnym, gdzie rozstrzygają głównie emocje – to już bajka tzw. narodu. Chyba milej i przyjemniej pogawędzić o garniturach i rodzinie swojego wybrańca, poplotkować i ponarzekać na jego konkurencję, aniżeli spróbować włączyć się w realne podejmowanie decyzji politycznych.

A dlaczego z referendum nie korzystają środowiska przynajmniej teoretycznie negatywnie nastawione do obecnego ustroju? No cóż, mają zapewne swoje (nasze, narodowe) wyższe cele. Jedni (nazywający się dla niepoznaki anarchistami, tymi prawdziwymi) bojkotują wszystko jak leci – tak dla zasady. Wyczekują swojej rewolucji, choć dobrze wiedzą, że nie mają żadnej siły przebicia. Czytają więc Grecję w Ogniu, z namiętnością oddając się swoim buntowniczym fantazjom, wykazując się przewrażliwieniem w temacie gejów, lesbijek, feministek i tym podobnych marginalnych problemów. Fakt, trzeba im oddać, że przynajmniej próbują coś zdziałać społecznie. Ale powiedzmy sobie prawdę w oczy – kto tak do końca traktuje ich na poważnie?     

Ci narodowi, właściwie podzieleni na dwa obozy, też wyczekują swojej rewolucji – jedni partyjnej, więc już z miejsca są przegrani, drudzy – tzw. niezależni – tej niedookreślonej, wypisanej na sztandarach pod znakiem młotków i innych bajeranckich symboli buntu. Siedzą więc w domach, prasując swoje bajeranckie chusty, kominy i kominiarki, wyczekując kolejnej ulicznej agitacji siły. Czas wyczekiwania socjalnej rewolucji próbują sobie uatrakcyjnić wpisami na fb i przemarszami pod pomniki i groby (najlepiej, gdy owe pomniki znajdują się na cmentarzach). Od rocznicy do rocznicy, byle jakoś dociągnąć do tej swojej rewolucji.  

Obraz wyłania się z tego taki, że brak nam ludzi świadomych. Miłośnicy partii i tak spisani są na straty. Ale ludzie potrafiący myśleć niezależnie, powinni wykazywać się choć odrobiną świadomego działania. Sam oczywiście nie wierzę, że jedno referendum może coś zmienić, ale przecież trzeba chwytać się każdej możliwości na drążenie skały, czyli walkę o społeczne interesy, nasze interesy. 

►Wiktor Biskupiec



kategorie: Kraj, Opinie,
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
1112131415 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych