02 - 09 - 2015

Idziemy na referendum


W tym krótkim tekście zaprezentujemy nasze zdanie odnośnie do niedzielnego referendum, w którym będziemy odpowiadać na trzy pytania dotyczące Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW), finansowania partii z budżetu państwa i rozstrzygania sporów podatkowych na korzyść obywatela.

Na wstępie kilka uwag porządkujących. Referendum to jedna z lepszych form decydowania obywateli w sposób bezpośredni o kształcie życia wspólnotowego. Społeczeństwa o wysokorozwiniętej świadomości demokratycznej, jak na przykład Szwajcarzy, robią użytek z demokracji bezpośredniej w sposób skuteczny i rozważny. Ich przykład ukazuje czarno na białym, że rozsądek obywatela, któremu pozostawiono wolność decyzji, zawsze będzie dominował nad występującymi w opozycji do interesów społecznych decyzjami urzędnika. Kto więc chce decydować o sobie – idzie na referendum. Kto wierzy w moc zbawczą „wybrańców ludu” – olewa prawdziwą demokrację i wyczekuje łaski od swoich Umiłowanych Przywódców. Świadomy obywatel albo parias władzy – tak przebiega linia podziału.

Ci ostatni podnoszą lament, że referendum to kosztowny wydatek. Sejm, ale przede wszystkim grom zbędnych instytucji państwowych, również generują koszty, ale jakoś nikt z tych malkontentów nie ma odwagi nawoływać do ich likwidacji. Poza tym, podczas nadchodzącego głosowania będziemy wypowiadać się w kwestiach finansowych, gdyż na przykład decydujemy o dotowaniu partii z naszych (publicznych) pieniędzy. Z referendum szukamy więc oszczędności, a nie generujemy koszty. Zresztą, powtórzmy raz jeszcze oficjalnie – zlikwidujmy grom zbędnych i kosztownych instytucji państwowych, w razie konieczności zastępując je radami obywateli i demokracją bezpośrednią. Oszczędności, a przede wszystkim zgodność decyzji z wolą społeczeństwa oraz skuteczność natychmiastowego działania gwarantowane. Niektórzy jednak dalej nie chcą zrozumieć, że świadomi i zorganizowani ludzie, nad którymi nie ciąży przymus zewnętrzny, zawsze będą skuteczniejsi w rozwiązywaniu swoich problemów, niż wyalienowana i działająca z urzędniczą powolnością władza.

Wracając do referendum. Potwierdza się to, o czym pisaliśmy już wielokrotnie. Tylko władza przyciśnięta do muru, jak Komorowski przed drugą turą wyborów prezydenckich, może być skłonna do ustępstw na rzecz strony społecznej. Stąd decyzja o rozpisaniu referendum i szansa, aby wyartykułować swoje stanowisko.

Nasze w tym referendum jest następujące. Nie zamierzamy oddawać głosu za Jednomandatowymi Okręgami Wyborczymi. Nie wierzymy w bajki o odpowiedzialności przedstawiciela władzy – wybranego w jakikolwiek sposób – przed społeczeństwem. Człowiek na uprzywilejowanym stanowisku, do tego partyjniak, służy swojemu urzędowi i przełożonym, nie wyborcom. Na domiar złego JOW mogą doprowadzić do zmarginalizowania całych środowisk politycznych czy ideologicznych, które będą brały udział w wyborach na takich zasadach. Scenariusz, według którego nawet duża formacja wygrywa procentowo w skali całego kraju, ale ostatecznie przegrywa, bo w regionach jej kandydaci zajmują drugie miejsca na listach, nie jest hipotetyczny. Takie sytuacje z JOW-mi już mają miejsce w praktyce wyborczej. Małe ugrupowania i środowiska polityczne są w takiej sytuacji na straconej pozycji. Dlatego JOW zawężają scenę polityczną tylko do tych najsilniejszych graczy, a tym samym nie zapewniają, a wręcz jeszcze bardziej niż obecnie przekreślają reprezentowanie wszelakich poglądów i opinii, jakie kłębią się w społeczeństwie.

Druga sprawa: finansowanie partii. Pojawiają się uwagi, że pytanie to zostało niejasno sformułowane. Dajmy sobie jednak z tym spokój. Wiadomo, czego dotyczy sporna kwestia. Czy należy zaprzestać procederu finansowania partii z naszych pieniędzy? Oczywiście, że tak. Dlatego odpowiadamy „nie” na pytanie: Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa? Nie starczyłoby miejsca, aby wymienić wszystkie inicjatywy społeczne, na jakie mogłyby zostać przekierowane pieniądze dotąd marnotrawione przez grupy uprzywilejowane. Jeśli ktoś widzi potrzebę fundowania temu towarzystwu lunchów za pare setek w restauracjach z podsłuchami, to niech czyni to dobrowolnie, ale nie zmusza do tego pozostałą część społeczeństwa. Między bajki wkładamy obawy, że zakręcenie dodatkowego kurka pieniędzy dla partii sprawi, że będą one podatne na działania lobbystów. A niby do tej pory nie otwierano przed nimi drzwi w tym tzw. polskim niezawisłym parlamencie, gdzie, jak jeszcze niedawno informowano, można sobie kupić każdą ustawę?

Pozostaje nam jeszcze pytanie: Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika? Podobno władza już coś w tej materii zaczęła zmieniać, choć trochę poluzowując pętlę na szyi swoich poddanych. Piszemy „podobno”, gdyż najpierw trzeba trochę pożyć, żeby zobaczyć, a to, co widzimy obecnie w wykonaniu jej funkcjonariuszy i całego aparatu represji podatkowej nie skłania do snucia pozytywnych myśli na przyszłość. Chodzi nam głównie o małych i drobnych właścicieli swoich firm, sklepów, rodzinnych interesów, duszonych podatkowym haraczem i nękanych przez urzędników państwowych. Właściciele tych firm pracują na własny rachunek, żeby przeżyć, często w pojedynkę, nikogo nie wyzyskując. Mimo wszystko muszą mierzyć się z trudnościami, jakie piętrzy przed nimi państwo. Choćby nie miało to większego przełożenia na ich los (w końcu państwo w miejsce jednej ulgi zawsze znajdzie dwa obostrzenia), w imieniu tych ludzi odpowiadamy „tak” na wyżej postawione pytanie. To nie tylko solidarność społeczna, ale także instynkt samozachowawczy, nakreślony przez kolejną linię podziału: albo interes władzy, albo społeczeństwa.

Liczymy, że tym właśnie instynktem, podpartym rzecz jasna swoją własną analizą, będziecie się kierowali podejmując decyzje przy wstawianiu „iksa” w poszczególnych kratkach.

Społeczni Narodowi Anarchiści



kategorie: Kraj, Opinie,
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
1112131415 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych