25 - 05 - 2015

Głosowanie bez znaczenia


(Od redakcji) Poniżej głos naszej Czytelniczki na temat wyborów w ogóle. Teza mówiąca o wpływie na nasze życie władzy o tyle, o ile ten wpływ ogranicza się tylko do utrudniania nam życia, wydaje się jak zawsze aktualna, w myśl powiedzonka: „każda władza to zbrodnia”. Czyli, niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi, i tak wygra system, z jego elitami. Haracz nie zostanie zlikwidowany. Przymus nie przestanie istnieć. Że ludzie nie starają się przeciwko temu buntować, że chcą w tym uczestniczyć – to powinno być tematem wszelkich politologicznych dywagacji. Przynajmniej w większym stopniu, niż niekończące się analizy z gatunku „kto na kogo oddał głos” i ile, a nie „czy w ogóle”, ma to jakieś głębsze przełożenie na warunki życia. Tytuł od redakcji.


E Lena

Dlaczego ludzie ekscytują się walką o wpływy danego obozu vel grupy uprzywilejowanej (panów i władców)? Czy to element naszej chłopskiej (parobkowej) mentalności, nakazującej wiernopoddańczy stosunek do „gospodarza-właściciela”. Tego gospodarza, który może być wyzywany, ale z racji statusu majątkowego, wpływów i władzy w naszej polskiej rzeczywistości będzie zawsze cieszył się chłopskim poważaniem. Ale to chyba nie tylko polska mentalność, bo sprawa nie dotyczy tylko Polski.

Media kreują Matrix, świat w którym ludzie wierzą (bo to jest wiara) w to, że pasożyci firmujący system wyzysku działają tak naprawdę na korzyść szerokich mas społeczeństwa. Wmawiają tym samym, że nie ma alternatywy dla konstrukcji przywódcy-poddani.

Społeczeństwo zadowala się kilkoma ochłapami-obietnicami (kosmetyką systemu), które nawet jeśli zostaną wprowadzone, rekompensowane są później przez państwo zwielokrotnioną ilością przepisów korzystnych tylko dla państwa. W ostateczności to państwo i jego elity wygrywają, a ludzi utwierdzają w przekonaniu, że „coś się przecież zmienia dzięki politykom”. Państwo zawsze będzie się rozrastać, więc o zmianach mowy być nie może.

System wyzysku, jak trwał, tak trwa w najlepsze. Podtrzymują go sami ludzie. Zarówno ci, którzy naiwnie twierdzą, próbując to sobie racjonalnie tłumaczyć, że warto głosować, bo zmiany itp. Jak i ci, czyli cała reszta prostego ludku, która opiera się na przesłankach w rodzaju: „ten zdrajca, tamten wybawca”, „ten prezentuje się lepiej” – tak wygląda ochlokracja.

Po wyborach nie zmieni się nic, poza dobrym lub złym samopoczuciem na daną chwilę tępych głosujących. Cieszą się tym swoim teatrzykiem w podświadomości, oj cieszą, bo mają wyjątkowo nudne życie, a tak mogą oddawać się tej swojej telekracji. 

Niewolnik poratował system głosem, niewolnik i tak zapłaci haracz podatkowy, czynszowy itp., itd., ponarzeka na służbę zdrowia i całą resztę związaną z zarządem państwowym. Potem znowu włączy telewizor, żeby się wciągnąć w Matrix i pokrzyczy do jednych i na drugich, wyrażając swoją sympatię lub dezaprobatę do któregoś z obozów panów. Błazenada nie ma końca. Elity stworzyły sobie raj na ziemi.   

Niewolnik pozostanie niewolnikiem, niezależnie od tego, kto akurat firmuje system niewolniczy swoją osobą. I jeszcze będzie zadowolony, że należy do innego obozu niewolników. Samonakręcający się teatrzyk obłudy.



kategorie: Opinie,
Czerwiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych