21 - 04 - 2015

Mielec: Mieszkańcy ul. Piotra Skargi nie potrzebowali urzędniczych decyzji


Proszę, ludzie sami zorganizowali sobie parking przy zachowaniu norm bezpieczeństwa. Nie potrzebowali do tego żadnych opinii i pozwoleń, bez których nie potrafiliby rzekomo wprowadzać w praktyce zasad współżycia sąsiedzkiego.

Nie czekając na świstki, papiery, ekspertyzy i wszystko to, co wiąże się z biurokratyczną kontrolą aktywności społecznej, mieszkańcy okolic ulicy Piotra Skargi w Mielcu sami zorganizowali sobie parking dla swoich pojazdów.        

Propozycja wyznaczenia miejsc parkingowych przy P. Skargi pojawiła się przy uchwalaniu budżetu miasta na 2014 r. Minął rok i nic się w tej materii nie zmieniło. Potem odbyło się kolejne „uchwalanie” budżetu na rok 2015, złożono nowe wnioski w tej samej sprawie i nawet udało się wpisać parking do planowanych wydatków. Minęło jednak kolejne trzy miesiące bezczynności.

Okoliczni mieszkańcy doszli więc do wniosku, że w sumie nie ma co czekać na jakiś zbędny świstek, ekspertyzy i urzędniczą farbę na drodze, kiedy o miejsce postojowe można zatroszczyć się samemu. Przy P. Skargi parkuje już kilkanaście samochodów kierowców, z których „przynajmniej niektórzy starają się zachować odpowiednią odległość od przejścia dla pieszych i skrzyżowań” – jak podaje serwis Hej.mielec.pl.      

Powyższy drobny przykład na wykluczenie z decydowania o sprawach społecznych wszechobecnej biurokracji powinien dawać do myślenia. Jesteśmy już bowiem przyzwyczajeni do życia według schematu, wedle którego zorganizowanie sobie życia bez nakazów urzędniczej góry, ma być rzekomo niewykonalne. Bynajmniej nie dlatego, że urzędnik ma prawo powstrzymać nasze decyzje siłą, ale dlatego, że z jakichś dziwnych powodów wydaje nam się, że sami nie jesteśmy zdolni zadbać o własne życie czy otoczenie.

Prawda jest jednak taka, że gdyby dać mieszkańcowi lokalnej społeczności możliwość dbania o najbliższe otoczenie, żaden chaos by nie zapanował, bo nikomu w rzeczywistości nie zależy na nieporządku, ale spokojnym i harmonijnym współżyciu. Świadczą o tym przykłady wyręczania nieudolnej policji z łapania bandytów przez mieszkańców wiosek i miasteczek, o których od czasu do czasu słyszymy w mediach ogólnokrajowych. Świadczy o tym powyższy przykład mieszkańców Mielca, którzy na dobrą sprawę, mogliby już ten parking wyznaczyć sobie sami dawno temu.     

Mało tego, uważam bowiem, że gdyby dać ludziom stosowne możliwości prawne do kształtowania swojego najbliższego otoczenia, udałoby się wykształcić coś w rodzaju odpowiedzialności obywatelskiej. Teraz przecież nie trzeba się przejmować, dajmy na to czystością środowiska naturalnego, skoro mają nas w tym względzie wyręczać utrzymywane przez nas służby państwowe. W niektórych częściach Mielca jest to szczególnie widoczne, choć miasto jest raczej zadbane. Tak, uważam że życie w zaśmieconym środowisku skłoniłoby ludzi do dbania o jego czystość.

Tak samo analogicznie – konieczność organizowania sobie przestrzeni publicznej skłaniałaby do sąsiedzkiego dbania o porządek i ład społeczny. Ile patologii, z którymi nie radzą sobie służby państwowe, udałoby się wtedy wyeliminować na zasadzie interwencji kolektywów społecznych pozostaje w sferze teoretycznych rozważań.

►Andrzej Fijałkowski


kategorie: Komentarze, Kraj, Region,
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11 12 13 14 15 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych