27 - 02 - 2015

Życie wg „korpo”


W naszym kraju coraz częściej można zauważyć niepokojące symptomy atomizacji społeczeństwa. Gdzieś w dal odchodzą relacje międzyludzkie, oparte na bezinteresownych przyjaźniach, trwających całe życie i pociągających za sobą poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Taka tendencja zauważalna jest wśród młodego pokolenia 20-30-latków, wchodzących obecnie w dorosłe życie.

Fakt, czasy się zmieniły i obiektywnie rzecz ujmując, coraz ciężej owe kontakty utrzymywać z racji tego, że młodzi życie swoje widzą bardzo często poza swym miejscem urodzenia bądź wychowania. A taki stan rzeczy powoduje naturalnie zerwanie więzi z lat młodości.

Kiedyś wszystko zdawało się prostsze i z góry zaplanowane: po szkole praca była zazwyczaj na miejscu, więc po cóż byłoby się przeprowadzać. Oczywiście były i takie przypadki, że konieczność zarobkowania wypychała z rodzinnych stron, jednak w większości rodziny pozostawały razem. Dziś sytuacja ekonomiczna zmusza by poszukiwać innych rozwiązań, co powoduje liczną emigrację za granicę, jak również przeprowadzki młodych do większych ośrodków na terenie kraju.

Taki stan rzeczy powoduje znaczne osłabienie więzi rodzinnych, ale i społecznych. Odwrotność tej sytuacji oznacza wzrost zachowań egoistycznych, gdzie dominuje pierwiastek obojętności, wręcz szyderczej „olewczości” wobec najbliższej rzeczywistości. Ludzie dążąc do finansowego dostatku i mając coraz większy konsumpcyjny apetyt, stają się egoistyczni i przestają liczyć się z drugim człowiekiem. Celem życia jest bowiem osiągnięcie odpowiedniego statusu finansowego, co samo w sobie jeszcze nie byłoby oczywiście złe, jednak jak się okazuje, powoduje w dużej mierze swego rodzaju wyzucie z człowieczeństwa. Ludzie tego pokroju cechują się bowiem „postępowym” podejściem do życia, co przejawia się nie tylko w poglądach, ale i zachowaniu.

Więzi społeczne są więc bardzo osłabione, ludzie żyją sami dla siebie, bardzo często nie znając nawet własnych sąsiadów. Takie zachowanie odzwierciedla dress code korporacyjny, a takie relacje są typowe wśród pracowników korporacji. Teraz zaczynają one przenikać do codzienności. W pracy spędza się większość życia, gdyż nie brakuje takich osób, które z własnej nieprzymuszonej woli zostają „na stanowisku” do późnych godzin nocnych, by rano znów być w gotowości na robienie kariery. W korporacji nie liczy się bowiem człowiek, ale wynik jaki on osiąga. Nieważne jak się coś zrobi, grunt, aby były z tego pieniądze. A jeśli człowiek nie przynosi dochodu, mimo iż wykonuje swą pracę z całych sił, bez skrupułów będzie zmieniony na innego, tak by zgadzały się cyferki.

Taki sposób prowadzenia biznesu zabija to, co najlepsze w człowieku, m.in. empatię i chęć życia we wspólnocie. Dyktat zysku bierze górę nad poczuciem spełniania się poprzez przydatność w pracy dla siebie, swojej rodziny i „kolegów” z zespołu. Owe współzawodnictwo zaczyna zatem dominować w relacjach między pracownikami, a to niestety nie ma nic wspólnego z motywującą pracą i udoskonalaniem siebie, ale raczej z dążeniem po trupach do celu. Jak w takiej atmosferze zbudować relacje międzyludzkie, mogące mieć swą kontynuację w życiu już po pracy? Jest to w większości przypadków niemożliwe, gdyż realia panujące w korporacji nie dają szans na zawiązywanie znajomości mogących nieść za sobą jakąś głębię. W pracy trzeba zarabiać, nie można przecież zamienić kilku słów ze współpracownikiem na tematy życiowe, gdyż czas stracony na takie zbytki to przede wszystkim strata cennych złotówek dla firmy. Dlatego wszelkie kontakty lepiej utrzymywać w „korpo” drogą mailową, gdyż przynajmniej jak człowiek ma potrzebę z kimś zamienić słowo, szef maila nie usłyszy.

Młodzi ludzie wchodzący do takich firm znakomicie wpisują się w zastany model i trendy te przenoszą niestety poza pracę. W „korpo” dominuje zatem postępowe i nowoczesne podejście do życia. Większość pracujących tam ludzi żyje w związkach partnerskich, często mając dzieci, jednak nieczujących potrzeby legalizowania swych związków. Nikt ich nie krytykuje, ale jeszcze utwierdza w tych wyborach. „Dziś przecież potrzeba wolności, a nie wiązania się z kimś na stałe i to jeszcze ślubem kościelnym!”, „Po co takie papierki, one nic nie dają” – takie opinie panują wśród obecnych 20-30-latków. Fakt, jeśli ludzie się nie kochają, nie mają pewności, że chcą być z drugą osobą przez całe życie, to i nawet śluby nie pomogą. Ale fakt zalegalizowania związku daje uczucie stabilizacji, również dla dzieci. Niestety obecnie nie jest to trendy, a już na pewno jest mniej na czasie, niż związki partnerskie.

Korporacje utwierdzają także imprezowy styl życia, organizując popijawy i imprezy na wszelkiego rodzaju okazje. Ten, kto nie bywa na tego typu „spotkaniach integracyjnych” jest nudnym odludkiem, a nie człowiekiem, którego nie bawią zapite gęby współpracowników. Relacje, jakie zawiązują się w „korpo” oparte są więc jedynie na imprezowych, a co za tym idzie, płytkich kontaktach.

Styl życia w „korpo” zobowiązuje. Należy wpisać się w schemat, gdyż indywidualność nie jest w cenie. Jest na coś moda, więc masz się dopasować i za nią podążać. Przecież spędzanie wolnego czasu po prostu na odpoczynku w domu w gronie rodzinnym jest przestarzałe i nudne, skoro tak twierdzą w telewizji… A postępowi pracownicy takich firm, żeby nie tracić czasu na własne przemyślenia, ślepo powtarzają regułki telewizyjne, przyjmując je jako swoje własne.

W „korpo” obowiązuje również określony sposób mówienia. Po pierwsze, wszędzie, gdzie można należy wrzucać angielskie słowa, wtedy jest się bardziej spoko i nowoczesnym. Oprócz tego panuje tam swoisty język korporacyjny, którego nijak nie zrozumieją ludzie z zewnątrz, a nowy pracownik przeżyje szok nie rozumiejąc, co ktoś napisał do niego w mailu zbitką skrótów w języku polskim i angielskim. Na przykład: „Krysia! Overload do pliku z goodsami”. Rozkaz w swoistym języku korpo.

Podsumowując, niestety relacje panujące w korporacjach doskonale odzwierciedlają styl życia współczesnych młodych ludzi – wyalienowanie, egocentryzm, prawie zerowa skłonność do budowania trwalszych relacji społecznych ze współpracownikami. Większość z nich jest bez poglądów oraz nie orientuje się w ogólnej sytuacji na świecie. Ba, nie czują nawet takiej potrzeby, aby zaprzątać sobie głowę tak „nudnymi sprawami”, które według nich nie dotyczą ich personalnie. Cóż się dziwić, iż tymi ludźmi można manipulować, że stojący nad nimi przełożony może nimi pomiatać na wszystkie strony, a to, co powiedziane w telewizji jest uznawane za obowiązujące. Media mogą ogłupić przecież tylko podatnych ludzi.

Jeśli takie zachowania nadal będą uchodzić za obowiązujące, czeka nas świetlana przyszłość ludzi-trybików, służących tylko do wykonywania poleceń, a w konsekwencji niewieleznaczących robotów, których szybko można wymienić na lepszy model. Będzie tak nie tylko w „korpo”, ale także w życiu, gdyż jak widzimy, wszystko się przenika. A wystarczyłoby przypomnieć sobie hasło: w jedności siła i wprowadzić je w życie zawodowe i osobiste, by koleżeńskie relacje międzyludzkie były podstawą dającą poczucie solidarności i wsparcia.

►Filip Niedzielski

⇒Społecznościowiec, nr 1 / 2014


kategorie: Artykuły,

Towarzysz PePeSza

2015-03-04 00:00:20
Zgadzam się ze wszystkim poza tym fragmentem "Większość pracujących tam ludzi żyje w związkach partnerskich, często mając dzieci, jednak nieczujących potrzeby legalizowania swych związków. Nikt ich nie krytykuje, ale jeszcze utwierdza w tych wyborach. „Dziś przecież potrzeba wolności, a nie wiązania się z kimś na stałe i to jeszcze ślubem kościelnym!”, „Po co takie papierki, one nic nie dają”" moim zdaniem nie potrzebuję zgody państwa czy kościoła do tego by z kimś być, mieć dzieci itd. a przynajmniej ja nie potrzebuję instytucji(nie mówię o celebracji) do tego by komuś powiedzieć "chcę być z tobą do śmierci". No chyba że mieliście na myśli tylko wspomnianych w tekście ludzi nieodpowiedzialnych którzy związki nieformalne zakładają bo łatwiej je zakończyć wtedy fakt zasługują one wyłącznie na potępienie.



Kwiecień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych