23 - 01 - 2015

Donosicielstwo to patologia hierarchicznych stosunków społecznych


Czym musi kierować się osoba donosząca, denuncjująca? Zapewne świętym przekonaniem, że czyni to w słusznej sprawie. Rzeczywistość jest jednak inna, gdyż na pracy konfidenta nie korzysta całe społeczeństwo, a po prostu organy represyjne, nie wspominając już o tym, że donosiciele odczuwają jakąś dziwną satysfakcję z „dokopania drugiej osobie”.

Odzywa się syndrom małego człowieczka, zakompleksionego i z niskim poczuciem własnej wartości, który zgrywa się na bohatera czy to przed organami państwowymi, czy też przed szefem w firmie. To taki rodzaj mentalnego obozowego kapo, odczuwającego satysfakcję z podlizywania się instancjom wyższym, jakiejś grupie bądź instytucji uprzywilejowanej.  W ten sposób myśli, że podniesie swoją wartość.

Weźmy takich dobrodziejów-donosicieli z pracy, gdzie jesteśmy zmuszeni pracować w zespołach. Zazwyczaj są to jacyś lalusie, którym do tego stopnia wyprano mózgi, że magiczne rezultaty i osiągnięcia ich korpo stoją ponad solidarnością z kolegami po fachu. Lecą do szefostwa, które jeszcze samo zachęca do denuncjowania, i nawijają dosłownie o wszystkim, nawet tak „niewybaczalnych” przewinieniach, jak przedłużenie sobie przerwy itp. Czy posłuży to jakości pracy? Nie, ale z pewnością podniesie standardy obozowe, wywoła jeszcze większe zniechęcenie i popsuje dobre relacje między pracownikami. Szef jednak może spać spokojnie, wyjechać na „delegację”, czasami odwiesić na moment swój bicz, bo wie, że zawsze znajdą się gotowi zastąpić go w roli pana – niedowartościowani kapusie. No ale przecież działają w słusznej sprawie.

Powstało też nowe zjawisko – kapusiowanie organom ścigania w imię rzekomego bezpieczeństwa na drogach. To nic, że państwo z góry zakłada, jakie mają być wpływy do budżetu z tytułu mandatów drogowych, co powinno dać ludziom do myślenia, że wiele mandatów będzie wypisywanych za wszystko, a nie za naruszenie bezpieczeństwa. Niedowartościowani Polacy chwytają za kamerki i jazda na drogi, nagrywać ludzi, gdy zapomną włączyć kierunek lub wyrzucą przez okno niedopałka. Tak jest, to nie moje słowa, a uwagi nadkomisarza Macieja Daszkiewicza z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy („Najwyższy Czas!”, nr 36-37, 6-13 września 2014 r.). Nie żeby ten funkcjonariusz to krytykował, ale nadmienił czego dotyczyła część ze 150 filmów i 16 zdjęć, przysłanych do komendy tylko od marca do lipca ub.r.   

Mail na policję i głębokie przekonanie, że „oto ja (społeczniacka menda – tak powinien sobie dodać w myślach konfident), przyczyniłem się do zmniejszenia liczby wypadków na drogach”. Tak myślisz, to sprawdź statystyki i ustal prawdziwe przyczyny zagrożeń na drogach. Jedyne do czego możesz się przysłużyć, to zapychanie dziury budżetowej państwa, dziury bez dna, z której nie zobaczysz ani złotówki, bo nic z tego, co dajesz państwu nie trafi chociażby na drogi, ale zostanie przejedzone przez ciągle rozrastającą się biurokrację. Przy okazji pognębisz sobie ludzi, ale to chyba sprawia ci przyjemność, jako osobie z kompleksami?      

Uważajcie też, jak będziecie przebywać w Warszawie w jakichś cieplejszych miesiącach i najdzie was ochota na piwko nad Wisłą. Możecie spotkać tu ludzi,którzy naprawdę wierzą, że jak zrobią zdjęcie osobie pijącej i wezwą policję, to doprowadzą tym samym do zmiany zachowań ludzkich w kwestii picia na Powiślu i położą kres wynikającej stąd patologii. Miejscowe media rozpisywały się swego czasu o pewnym człowieczku, który jest do tego stopnia skonfliktowany ze społeczeństwem, że na internetowe komentarze pod swoim adresem reagował poprzez... składanie doniesień...

Co ciekawe, o taki, a nie inny stan rzeczy, to znaczy utrudnianie życia przez pijących, osoba taoskarżała urzędników miejskich, ale mimo wszystko nie wyżywała swojej frustracji na nich, a na osobach, które po prostu łatwiej było jej namierzyć. To nic, że ktoś może przyszedł sobie na jedno piwko, a potem ma zamiar udać się w swoim kierunku. Dzielny „obywatelski” stróż prawa czuwa i zawsze jest gotowy zrównać taką osobę z ludźmi rzeczywiście stanowiącymi utrapienie dla okolicznych mieszkańców. On, stawiając się w pozycji tego lepszego, wie najlepiej, co jest dobre dla tej okolicy. Jakim prawem? Sobie tylko znanym rzecz jasna.  

Co może sprzyjać opisywanym tutaj postawom donosicielstwa? Pomijając już aspekt osobistych motywacji konfidentów, trzeba podkreślić to z całą stanowczością – donosicielstwu sprzyjają warunki ustrojowe, w jakich żyjemy. Jeśli społeczeństwo oparte jest na hierarchii, czyli istnieją instytucje, do których możemy kierować nasze skargi i zażalenia, to zawsze znajdą się osoby, które będą donosić. Wybiorą model uprzykrzania życia, zamiast wspólnie z ludźmi myślącymi podobnie spróbować rozwiązać sprawę we własnym zakresie. Z kolei osoba popełniająca jakieś wykroczenie będzie nadal kombinować, jak ominąć prawo, które nie służy poprawie jakości życia czy zapewnieniu bezpieczeństwa, a jest wyraźnie nastawione na „gnębicielstwo” i dojenie podatnika. Co więcej, będzie się z tym publicznie obnosić. Na przekór niesprawiedliwemu traktowaniu.    

Stosunki pracy oparte na hierarchii i zysku, wymuszające pracę niewolniczą. Kto się nie podporządkuje – nie spełnia wymagań. Trzeba go siłą sprowadzić do parteru. Bezpieczeństwo na drogach, nad którym czuwa państwo. Efekt? Wysoka liczba wypadków i gnębienie mandatami za niezagrażające nikomu zachowania. A gdyby tak kierowcy nie musieli obowiązkowo wykupywać OC, tylko płaciliby za każde przewinienie współmiernie do ewentualnych skutków swoich wykroczeń? Czy nie jeździliby przez to ostrożniej, wiedząc, że mogą zapłacić z własnej kieszeni sporą sumę pieniędzy za swoją nieodpowiedzialność na drodze? A gdyby to okoliczni mieszkańcy Powiśla, lokalna wspólnota mieszkańców, a nie nieznani nikomu urzędnicy miasta, sami demokratycznie decydowali, czy ulokować w swojej dzielnicy kluby, które generują alkoholowe libacje i przyczyniają się do zakłócania ciszy nocnej? Musieliby się potem skarżyć i szukać pomocy obojętnych urzędników lub robić zdjęcia i nasyłać policję na Bogu ducha winnych spacerowiczów? Raczej potrafiliby sobie uporządkować te sprawy we własnym zakresie.

Póki jednak stosunki społeczne oparte są nie horyzontalnie, a hierarchicznie. Póki funkcjonują instytucje przymusu i ucisku, którym musimy się wysługiwać z jednej strony, i oszukiwać z drugiej, konfliktowanie społeczeństwa poprzez wspieranie donosicielstwa przez te instytucje będzie trwało w najlepsze. Stara zasada „dziel i rządź” sprawdza się na wielu płaszczyznach. Tutaj również.  

►Myślozbrodniarz


kategorie: Opinie,
Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych