18 - 11 - 2014

Gminy, powiaty i województwa coraz droższe w utrzymaniu


Ile nas kosztuje utrzymanie urzędników szczebla samorządowego? Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że za ostatnie cztery lata każdy z nas zapłacił za ich „gospodarzenie” ponad 50 miliardów złotych. Oto cena pośrednictwa władzy na szczeblu lokalnym. A koszty utrzymania urzędników gmin, powiatów i województw z każdym rokiem rosną.

Jak widać, poszerzanie zakresu ingerencji i ograniczanie wolności obywatelskich musi iść w parze z rozrostem struktur biurokratycznych państwa. W sektorze samorządowym koniec roku 2010 do 2014 (ostatnia kadencja władzy samorządowej) oznaczał wzrost kosztów wynagrodzeń: z 11,33 mld zł w 2011 r. do 11,64 mld zł w 2012 i 11,91 mld zł w 2013 r. W podsumowaniu można więc stwierdzić, że utrzymanie urzędów lokalnych kosztowało Polaków o 10 miliardów zł więcej niż w poprzedniej kadencji.

Należy założyć, że tempo wzrostu kosztów aparatu państwowego zostanie utrzymane, gdyż wzrasta zatrudnienie w urzędach oraz wynagrodzenia.

W 2007 r. było:

1. W gminie oraz miastach – 154 tys. urzędników.

2. Powiatach – 47 tys. urzędników.

3. Województwach – 12 tys. urzędników.

W 2013 r. było już:

1. W gminie oraz miastach – 168 tys. urzędników.

2. Powiatach – 56 tys. urzędników.

3. Województwach – 25 tys. urzędników.       

Jednostkowo „wynagrodzenie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast może wynosić 12 365,22 zł. Radni, w zależności od szczebla i wielkości samorządu, mogą liczyć na diety przekraczające 2,6 tys. zł (dodatkowo mogą być aktywni zawodowo, bo funkcja radnego ma charakter społeczny). Jak wynika z naszych szacunków, na pensje dla wybieralnych urzędników przeznaczamy ok. 1,5 mld zł rocznie”.

Całościowo nie można zapominać, że dla władzy pracuje także cały zastęp urzędników. Ostatnia kadencja oznacza, że na ich utrzymanie Polacy wydali ponad 11 miliardów zł. Ich działalność jest najdroższa na poziomie gminy – „w okresie 2011–2013 kosztowali 7,6–8,1 mld zł rocznie. Na pracowników urzędów powiatowych szło co roku około 2,4 mld zł, a wojewódzkich – blisko 1,3 mld zł”.

Tymczasem przedstawiciele władzy utrzymują, że w najbliższych latach koszty będą maleć. Przekonują dodatkowo, że optymalnie wykorzystali już możliwość zatrudniania nowych osób w urzędach, zasłaniając się tym samy koniecznością zwiększenia kadry lokalnej przerzucaniem na samorządy nowych zadań administracyjnych z poziomu centralnego.    

Podobną linię obrony władza przyjęła w kwestii zarobków urzędników, a zawiera się ona w sformułowaniu, że większa liczba zadań musiała wymusić wzrost pensji. Jak opłacamy niezastąpioną pracę urzędników? „Na początku kadencji 2006–2010 średnie wynagrodzenie w gminach wynosiło nieco ponad 3 tys. zł brutto, w powiatach – 2,5 tys. zł, a w województwach – 3,5 tys. zł. Dla porównania, w ubiegłym roku było to już 4 tys. zł w gminach (wzrost o jedną trzecią), niemal 3,6 tys. zł w powiatach (wzrost o 44 proc.) i 4,5 tys. zł w województwach (o prawie 30 proc. więcej)”.

Czy pośrednictwo państwowe jest tego warte? Czy nie lepiej byłoby ograniczyć zakres funkcjonowania urzędów, aby zredukować tym samym koszty i zostawić więcej pieniędzy do dyspozycji Polakom? Czy z ekonomicznego i społecznego punktu widzenie nie lepiej byłoby decyzyjność prawną oddawać inicjatywie prywatnej społeczeństwa? I tańszej i pobudzającej do zaangażowania obywatelskiego. Z pewnością tak, ale władza nie odda władzy w szlachetnym odruchu dobroci serca i zważając na racjonalne argumenty. Nie taka jest jej filozofia istnienia.  

►Sławomir Gródecki

⇒Na podstawie: „Dziennik Gazeta Prawna”


kategorie: Komentarze, Kraj,
Kwiecień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych