14 - 10 - 2014

Kapitalizm rodzi folwark


Komentarz redakcyjny do wywiadu z Jackiem Santorskim: Często dochodzimy do smutnego wniosku, że wyzysk w gospodarce nastawionej na zyski (możecie to nazywać kapitalizmem, etatyzmem – mniejsza już o nazewnictwo w tym momencie) fundują sobie sami pracownicy, godząc się na niewolnicze i upokarzające traktowanie. No i proszę, mówi o tym sam człowiek nauki, niejaki psycholog biznesu.

Ciekawa diagnoza, choć musimy przyznać, że dywagacje w pewnym momencie o kataklizmie bez kasty „ambitnych” menadżerów po ’89 r. to chyba taki ukłon w stronę kasty swoich, jakby nie patrzył – klientów. Czyli pogląd chyba nie do końca obiektywny. Chyba, że chodzi o sam fakt, że bez tych menadżerów-katów instalacja katorniczego kapitalizmu nad  Wisłą mogłaby zakończyć się niepowodzeniem. Jeśli tak, to zgoda.  Przypominając w tym kontekście słowa Piotra Kropotkina:

Nie należy też zapominać, że uczeni są takimi samymi ludźmi, jak wszyscy inni, że większość spośród nich należy do klasy posiadającej i odznacza się wynikającymi stąd uprzedzeniami klasowymi, i w końcu, że wielu z nich pozostaje do rządu w pewnym stosunku zależności.

Ale tak generalnie, to treści z wywiadu prezentują się sensownie, szczególnie właśnie w odniesieniu do niewolniczej mentalności polskiego pracownika-parobka.

Tak, zdajemy sobie sprawę, że ludzie mają różną sytuację życiową i czasami muszą znieść więcej niźli powinni. Doświadczamy podobnych schematów traktowania w naszych miejscach pracy. Wiemy, że wiele można wtedy znieść dla rodziny, najbliższych czy samego przetrwania w tym systemie. Czy jednak zmienia to prawdziwość opisywanego tu schematu folwarcznego, czy na wszystko trzeba się godzić?

My oczywiście w opisywanym zjawisku widzimy twarz ustroju kapitalistycznego. Dla nas kapitalistyczne stosunki pracy, a więc dogmat zysku, zawsze i wszędzie będzie prowadził do wyzysku i poniżania ludzi pracujących przez kastę pracodawców, nawet w super ułożonej gospodarce o pozorach partycypacji w zyskach. Dopóki bowiem istnieje szef (względnie kasta uprzywilejowana), a nie kooperatywa współwłaścicieli odpowiedzialnych za przyszłość swojej firmy (ukłon w stronę Edwarda Abramowskiego), tam będzie istniał wyzysk jednego nad drugim. Tak to już po prostu jest skonstruowane w swoich podstawach.

I odwołując się na zakończenie raz jeszcze do słów księcia anarchizmu P. Kropotkina:

W ekonomii jest anarchizm tego zdania, że wada obecnego systemu tkwi nie w fakcie, że kapitalista przywłaszcza sobie „nadwartość” lub zysk, lecz raczej w tym, że ta nadwartość lub zysk są w ogóle możliwe. Istnieją one tylko dlatego, ponieważ miliony ludzi dosłownie nie są w stanie wyżywić się, jeżeli nie sprzedają swych sił i zdolności za cenę umożliwiającą dopiero stwarzanie nadwartości lub zysku.

Tymczasem odsyłamy do wspomnianego wywiadu:

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/801950,kapitalizm-po-polsku-folwark-ma-sie-dobrze.html    


kategorie: Komentarze,
Sierpień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych