10 - 09 - 2014

Mielecki przystanek obywatelski? Niekoniecznie


Cieszy każde zaangażowanie ludzi przy realizacji nawet najdrobniejszych przedsięwzięć. Tzn. one może i są niekiedy drobne, ale tylko dla osoby postronnej. Dla osób aktywnych i lokalnej społeczności stanowią z kolei przedsięwzięcie o najwyższym priorytecie wykonalności.

Żeby jednak taka oddolna inicjatywa mogła być skuteczna i procentowała na przyszłość kapitałem ludzkim, skorym do dalszej pracy społecznej, musi być w pełni wolna od jakichkolwiek odgórnych nacisków i powiązań z władzą. Inaczej mówiąc: musi być obywatelska w stu, a nawet stu dwudziestu procentach. Prowadzenie za rączkę ludzi przez instytucje urzędnicze po prostu się nie sprawdza i prowadzi jedynie do osłabiania potencjału, jaki drzemie w każdym z aktywnych społeczników. Rozleniwia, otępia, a ostatecznie uśmierca aktywność ludzką.

Jak w takim razie spojrzeć na inicjatywę z Mielca, zgłoszoną na portalu spolecznik20.pl, której finalizacją miałoby stać się wybudowanie przystanku autobusowego, jeśli zaznaczymy, ze inicjatywę tą zgłosił niejaki Andrzej Tomczyk, kandydat w najbliższych wyborach samorządowych? Chyba nie powinno być żadnych złudzeń, że aktywność pana Tomczyka podyktowana jest nabiciem sobie poparcia wśród potencjalnych wyborców.

Ktoś jednak powie: „I co z tego? Może uda się mimo wszystko zrobić coś pożytecznego dla ludzi? Idą wybory, więc potencjalna władza nastawia ucha. Jest więc szansa zostać wysłuchanym przez kandydatów na stanowiska. Zawierzmy im”.

Problem w tym, że społeczeństwo już niestety przywykło do roli żebraka, proszącego o jałmużnę naszych panów i władców z urzędu przy każdej możliwej okazji i sposobności, jakby nie wierząc, że można osiągnąć coś we własnym zakresie. Ludzie stają się aktywni, podobnie jak kandydaci w wyborach, jedynie podczas kampanii wyborczych. Więcej – dają się wykorzystywać przez tych kandydatów w ich wyborczych rozgrywkach, pokładając w ich przedwyborczej aktywności jakieś obywatelskie nadzieje na realizację nowych przedsięwzięć.

A co z dniami i miesiącami, w których nie prowadzi się festiwalu wyborczych obietnic? Ano pozostaje siedzenie i marudzenie, że ktoś nie zrealizował tego bądź tamtego, co wcześniej obiecał. Syndrom lenistwa i zwątpienia umacnia się za każdym razem, gdy ludzie jedyne szanse na zmiany pokładają w przedstawicielach władzy, naiwnie wierząc, że reprezentują oni społeczne interesy. Władza ich zawodzi, co jest statutowo wpisane w takim model rządzenia, a oni mogą potem polamentować w ramach sportu narodowego Polaków. 

Działalność obywatelska, kiedy to tworzą się grupy samoorganizacji społecznej, jest jeszcze marginalnym zjawiskiem w Polsce, choć wiele pozytywnego zaczyna się dziać pod tym względem w ostatnim czasie. Rodzi się świadomość obywatelska i poczucie, że jak sami sobie czegoś nie zorganizujemy, to nikt za nas tego nie zrobi.

Przy okazji daje się zauważyć niepokojący trend, że osoby skupione w grupach liczących na poklask, łaskę władzy i płynący od niej strumień pieniędzy (na przykład spółdzielnie socjalne) zatracają gdzieś po drodze swoją witalność i po prostu kończą swój obywatelski żywot. Siła leży więc jedynie w tych projektach, które omijają władzę w każdej możliwej postaci, postępując nawet na przekór jej bzdurnym, bo antyspołecznym i niezgodnym z  wolą ludzi, decyzjom. Obywatelska grupa wolna od sterowania ludzi władzy staje się charakterna i rodzi nadzieję na przyszłość, w której to sami obywatele, a nie samowładcy decydują o sprawach ludzi, ich sprawach.

Zmierzam do zadania pytania, czy można tu było pominąć pana Andrzeja Tomczyka w realizacji swoich planów na budowę przystanku autobusowego? Można, a nawet trzeba było to zrobić, żeby z inicjatywy obywatelskiej nie stać się narzędziem brudnej kampanii wyborczej. A tak, mamy taką oto parodię społeczeństwa obywatelskiego, a pan Tomczyk może wygłaszać swoje tyrady w rodzaju: Inicjatywa ma skłaniać do tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, czyli społeczeństwa charakteryzującego się aktywnością i zdolnością do samoorganizacji oraz określania i osiągania wyznaczonych celów bez impulsu ze strony władzy państwowej. Czyli bez pana, panie Tomczyk.

Mimo wszystko mieszkańcom życzymy powodzenia, a na przyszłość proponujemy więcej własnej inicjatywy. Jak na razie ich projekt zebrał ponad 50 głosów.

Autor: Wojciech Bratek, mielec@spoleczni.net

Czytaj również:

Mielczanie biorą sprawy w swoje ręce

Przystanek "Marzenie" w Mielcu


kategorie: Artykuły, Kraj,
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych