07 - 08 - 2014

Porażka polityki antyimigracyjnej. Co rozwiąże problem masowej imigracji?


Władze brytyjskie przyznają, że nie są w stanie zahamować wskaźnika imigracji stosując obrane przez siebie metody. Potwierdza się to, o czym piszemy na łamach numeru pierwszego „Społecznościowca” w artykule „Porozmawiajmy o imigracji na przykładzie brytyjskim”, do którego odsyłamy w tym miejscu.

Przyznanie się do bezcelowej batalii o ograniczenie wskaźnika imigracji przypadło w udziale wicepremierowi Wielkiej Brytanii. Nick Clegg przyznał ostatnio, że długotrwałe działania w tym względzie nie przynoszą miarodajnych rezultatów.

Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami wskaźnik imigracji nie zaczął maleć poniżej mitycznych 100 tys. imigrantów rocznie, jak zapowiadał propagandowo premier Wielkiej Brytanii David Cameron, a wręcz przeciwnie – zaczął wzrastać i zbliżył się do 200 tys. osób rocznie.

Okazuje się, że redukcja wskaźnika do dziesiątek tysięcy jest nierealna, ponieważ nie do końca zależy od naszych działań. Bo przecież jeśli w danym roku za granicę wyjedzie milion Brytyjczyków, a do UK przyjedzie milion imigrantów, to wskaźnik migracji netto wyniesie zero. Czy wtedy będzie można mówić o sukcesie, bo osiągnęliśmy zerowy wskaźnik?– powiedział Clegg. 

Owa porażka jest z kolei bodźcem do formułowania kolejnych obietnic w walce z imigracją, tym razem jednak tą w wydaniu pozaeuropejskim. Zapewne równie nierealnych, jak te poprzednie, skupiające się m.in. na atakowaniu imigracji z takich krajów jak Polska. Tym razem rząd brytyjski chce powstrzymać nielegalną imigrację, czemu ma służyć uszczelnienie granic, zaostrzenie kontroli i wyłapywanie osób, którym skończyła się wiza. 

Występowanie przeciwko imigracji pozaeuropejskiej jest delikatną kwestią, którą boją podjąć się włodarze jakiegokolwiek kraju europejskiego, a to z obawy przed posądzeniem o dyskryminację i rasizm. Są w tym temacie po prostu bezsilni, więc ich działania są wyjątkowo nieefektywne. Rząd Wielkiej Brytanii jak dotąd również nie może pochwalić się na tym polu żadnymi osiągnięciami, dlatego w rozwiązanie problemu nielegalnej imigracji spoza Europy metodami technicznymi, w rodzaju uszczelnienia granic itp. zabiegów, raczej nie ma co liczyć.

Tak więc kolejne zapowiedzi mechanicznego, odgórnego powstrzymania napływu imigrantów należy znowu traktować w kategoriach walki wyborczej przed zbliżającymi się wyborami, aniżeli skutecznych działań w zakresie polityki społeczno-ekonomicznej.

Zawsze przy okazji nawiązywania do problemu masowej nielegalnej imigracji z krajów pozaeuropejskich warto podkreślać, że gehenna ludzi migrujących spowodowana jest niepotrzebną ingerencją państw w sferę gospodarczą. Tylko nierówna konkurencja, czyli dyktat potęg gospodarczo-militarnych nad tzw. krajami Trzeciego Świata, połączony z ich eksploatacją w ramach tzw. korporacjonizmu, sankcjonuje biedę i nierówności społeczne w rejonach eksploatowanych.

Następnie imigranci, wywodzący się z innych kręgów kulturowych i nastawieni roszczeniowo w odniesieniu do systemu socjalnego zasiedlonego przez siebie państwa, wchodzą automatycznie w konflikt z miejscowymi społecznościami, co generuje dodatkowe problemy natury społeczno-ekonomicznej zarówno dla przybyszów, jak i autochtonów.

Należałoby również przedyskutować, na ile prominentni właściciele wielkich korporacji, będący w porozumieniu z władzami poszczególnych państw, nadal liczą na dostęp do taniej siły roboczej w postaci niewykwalifikowanych pracowników-imigrantów. Czy mimo potwierdzających się danych na niski stopień zatrudnienia imigrantów-przybyszów w europejskich przedsiębiorstwach, ciągle liczą oni na to, że ich masowy napływ przełoży się na wzrost ich zatrudnienia, a w  konsekwencji obniżenia kosztów utrzymania pracownika?

Tylko wolny handel i swobodna wymiana gospodarcza pomiędzy przedstawicielami rożnych narodów i kontynentów, bez odgórnego dyktatu państw i korporacji, byłyby w stanie zahamować zjawisko masowej imigracji do Europy. W czasach, gdy wyzysk korporacji, a przede wszystkim ograniczająca wolność działalność państwowa generuje podziały, a nawet konflikty zbrojne na danym terytorium, nie może nas dziwić, że ludzie będą uciekać z dotychczasowych miejsc swojego zamieszkania, często narażając swoje życie, w poszukiwaniu lepszego jutra.     

Autor: Wiktor Biskupiec


kategorie: Komentarze, Świat,
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych