03 - 07 - 2014

Spontaniczność działania warunkiem wyzwolenia


Sponarchizm, jak wskazuje pierwszy trzon nazwy, wychodzi od założenia, że wszelka działalność ludzka posiada swój ostateczny cel w wyzwoleniu społeczeństwa spod ucisku i dyktatury wszelkich form, instytucji czy uprzywilejowanych grup społecznych. Osadzenie tej walki wyzwoleńczej na idei tożsamości etnicznej (-nar) i anarchizmie (-chizm) ma podpowiadać, że działalność ta musi być prowadzona w sposób nieszablonowy i przeciwstawny w swojej treści i wymowie do wzorców zachowań ogólnie przyjętych, które ubezwłasnowolniają społeczeństwo, egzystujące w okowach bierności i jednostajności życia, czyniąc z niego bezkształtną kosmopolityczną masę ludzką, podatną na wszelkie manipulacje.

Że walka wyzwoleńcza musi być rozpatrywana przez pryzmat społeczny, pisał już Michał Bakunin: Oto droga dla ludu, droga szeroka prowadząca do rzeczywistego i najpełniejszego wyzwolenia, dostępna każdemu i właśnie dlatego naprawdę ludowa, droga anarchistycznej, socjalnej rewolucji, która się rodzi spontanicznie wśród ludu, burzy wszystko, cokolwiek stawia opór bujnemu rozkwitowi ludowego życia, by później z samych najgłębszych i istotnych jego treści wyłonić nowe formy wolnej społeczności.

Właśnie, pada określenie „spontanicznie”, a więc nie według decyzji odgórnych, ale w ramach wewnętrznej potrzeby działania, adekwatnie do okoliczności i przeciwko współczesnym wzorcom zachowań, które generują bierność i zwątpienie ludzi. Cała nasza działalność musi być naznaczona ciągłymi próbami przełamywania przyjętych przez ogół społeczeństwa schematów myślenia, które podpowiadają: „po co to robić, jak i tak niczego nie osiągniemy”, „są ważniejsze sprawy”, „głupstwa robicie” itd. Kogo to obchodzi, gdy wystarczy po prostu działać. Przez działanie, jakiekolwiek nawet, robimy więcej, niż nam się w rzeczywistości wydaje.

Gdy podstawą jest szeroko pojęta działalność społeczna, to oczywiste, że przyjdzie nam się mierzyć z fobiami i defetyzmem, które zawładnęły konsumpcyjną duszą ludzką, ukształtowaną w warunkach dyktatu państwa i tzw. neoliberalnych pseudowartości pracy, które czynią z człowieka niewolnika swoich panów, występujących pod postacią tzw. pracodawców. Siłą rzeczy będziemy występować więc przeciwko ustalonym normom życia społecznego, w myśl kolejnego bakuninowskiego zawołania: Radość niszczenia jest równocześnie radością tworzenia.

Pada kolejne określenie, a mianowicie: „radość”. Otóż to, bez odpowiedniej dawki humoru, naznaczonej wspomnianą spontanicznością działania, likwidacja przymusu i ucisku państwowo-kapitalistycznego będzie mało realna. Spontaniczność wyzwala bowiem te pokłady energii w człowieku, które są tak potrzebne na drodze samoedukacji i wyzwalania spod propagandy systemu, nakazującego żyć wedle określonych schematów postępowania. Samorealizacja, to również poszukiwanie nowej drogi, więzi z innymi ludźmi, solidarności, niezależności, a więc tych zachowań, które współczesny monokulturowy materializm uznaje za niebezpieczne, bo skłaniające masy ludzkie do wspólnego buntu wobec niesprawiedliwej rzeczywistości i jej panów oraz stróżów w jednej postaci. Jeszcze mogłoby się okazać, że świat ufundowany na prymacie zysku za wszelką cenę (zysku dla klas posiadających, nie pracujących) posiada alternatywę w ramach kooperatywy, solidarności i współdziałania, opartej z kolei na własności społecznej, a nie należącej jedynie do posiadaczy firm, majątków, przywilejów. Rewolucja socjalna jest bowiem tylko wtedy skuteczna, gdy łączy przedstawicieli wielu narodów we wspólnej walce przeciwko ciemiężycielom. I jeszcze raz Bakunin: Rewolucja socjalna nie może być rewolucją lokalną jednego narodu, z samej swojej istoty jest ona rewolucją międzynarodową.

Chcę iść swoją droga, a nie tą, na którą kierują mnie odgórne siły przymusu psychicznego i bezpośredniego (państwo, korporacje). Albo, jak to mawiają: Tylko zdrowe ryby płyną pod prąd. Wolność narodów i społeczeństwa, zniesienie nierówności społecznych i oparta na tej koncepcji idea sprawiedliwości społecznej nabiera swoich kształtów w każdym z naszych czynów. Im bardziej podkopujących obecny (nie)ład społeczny, tym lepiej dla idei wyzwolenia. Konfrontacja aktywisty społecznego z przedstawicielem biernego społeczeństwa zawsze przynosi konsternację tego ostatniego i poczucie zadowolenia z szerzenia fermentu u tego pierwszego. Poprzesz działalność społeczną dążymy każdego dnia, nawet nieświadomie, do wskazywania ludziom alternatywy wobec świata podziałów społecznych i wyzysku materialnego, stosowanego przez klasy uprzywilejowane (biurokracja państwowa, wielcy posiadacze majątków, korporacjoniści). To walka na polu rozbudzania tkwiącej w każdym człowieku siły, jakiej potrzeba do dokonywania wszelkich przemian. My tylko podpalamy lont. Dla mnie anarchia i życie oznaczają pracę, twórczość. Wiele osób ma środki, ale nic nie tworzy. Zajmują się tylko sobą. Życie to tworzenie, działanie. Uważam, że dobrze jest niszczyć stare rzeczy, bo można zastąpić je nowym (Lucio Urtubia).

Autor: Sławomir Gródecki 


kategorie: Artykuły,
Wrzesień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych