24 - 06 - 2014

Dotacje unijne – marne efekty społeczne, karmienie władzy


Władze samorządowe przyjęły jako cel rozwojowy pozyskanie jak największej ilości środków unijnych, które miałaby skłonić przedsiębiorców do inwestowania i przełożyć się na wzrost gospodarczy całych regionów. Środki unijne, czyli podatki ściągnięte od obywateli, o czym zawsze warto przypominać, nie spełniły jednak pokładanych w nich nadziei, a stały się raczej źródłem dochodu dla samorządowej biurokracji.

Od  kiedy władze państwowe podjęły się misji przekonywania do członkostwa w UE, dużo mówiono o perspektywach rozwojowych w biedniejszych regionach Polski. Tymczasem, jak wynika z obliczeń naukowców z Centrum Europejskich Stosunków Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego, wielkość unijnej zapomogi finansowej nie przełożyła się na wzrost gospodarczy dotowanych regionów ani wzrost zatrudnienia.

Według badań najbiedniejsze regiony dostały najwięcej. Mieszkaniec Świętokrzyskiego „otrzymał” 3,5 tys. zł, a już bogatszy mieszkaniec Dolnego Śląska jakieś 1,2 do 2,6 tys. Jednakże Świętokrzyskie zanotowało wzrost PKB na poziomie tylko 10 proc. w latach 2007-2011, a Dolny Śląsk w analogicznym okresie 30 proc. Wielkość dotacji unijnych nie miała również większego wpływu na wzrost zatrudnienia w poszczególnych powiatach.

Fundusze unijne nie były w stanie przyspieszyć wzrostu w regionach najsłabiej rozwiniętych na tyle, by mogły dogonić regiony lepiej rozwinięte – podsumował wyniki przeprowadzonych badań profesor Grzegorz Gorzelak, autor raportu.

Dostrzegalne jest również zjawisko przejmowania unijnych pieniędzy przez większe ośrodki miejskie, z pominięciem rejonów peryferyjnych. Prof. Gorzelak tłumaczy to w następujący sposób: Duże miasta wykazują większy potencjał absorpcyjny niż słabiej rozwinięte obszary. Nie jest też wykluczone, że – jak to działo się w okresie socjalizmu – władza silniej inwestowała „wokół siebie”, niż na terenach dalej położonych od jej siedziby.

Co ciekawe, władze samorządowe zdają sobie doskonalę sprawę z tego, że dotacje nie przekładają się na rozwój gospodarczy, konkurencyjność, ściąganie inwestorów czy powstawanie nowych miejsc pracy i niwelowanie bezrobocia. W ten sposób odpowiadała większość przedstawicieli tych władz, którym jednak nie przeszkadza domagać się „więcej środków na lokalną infrastrukturę” i „zwiększenie ilości dostępnych środków” (ponad 99 proc. odpowiedzi).

Jak więc widać na tych przykładach, dotacje unijne stanowią bardziej formę zapomogi, ale nie dla zwykłych ludzi, a samej władzy. Potwierdza się również, że bogactwo buduje się własną pracą w warunkach wolności gospodarczej, aniżeli w wyniku sztucznego dotowania, z którego środki i tak padają łupem machiny biurokratycznej.

Autor: Sławomir Gródecki

Czytaj również:

Ulotki o negatywach członkostwa w UE w skrzynkach mielczan (akcja + treść ulotek)


kategorie: Kraj,
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych