11 - 03 - 2014

Walka o przestrzeń miejską na warszawskim Powiślu


Deweloper to takie zajęcie, które zaczyna być coraz bardziej kojarzone w kategoriach negatywnych, przez coraz większe rzesze obywateli. Raz, że częste są przypadki nieprawidłowości w oddawaniu mieszkań i ich stanu technicznego, to do tego dochodzą kwestie związane z walką o przestrzeń miejską, którą deweloperzy próbują zagarnąć, nie licząc się ze zdaniem społecznym, a nastawiając się jedynie na własny zysk. Władza często staje po stronie biznesmenów.

Na warszawskim Powiślu, niegdyś słynącym z zieleni, przybywa wciskanych na siłę nowych budynków, których stawianie jest uciążliwe dla lokalnej społeczności. Ostatni przykład: powstawanie snobistycznych i odgradzających (dołowienie) mieszkańców od przestrzeni apartamentowców. Najpierw w tej części stolicy stanęło ogrodzone osiedle Patria. Teraz stawia się na Orłowicza Rezydencję Orłowicza z ponad 50 mieszkaniami z usługami w parterze i dwupoziomowym garażem podziemnym.

Protestują mieszkańcy, którzy zwracają uwagę na kwestie związane z wysokością budynku, który wydatnie ograniczy czas naświetlenia ich mieszkań, zagwarantowany zresztą prawnie. Całe zło narodziło się już na etapie wydawania decyzji o warunkach zabudowy wydanej przez ratusz w 2010 r. Czytamy w nim, że „analizowany obszar położony jest w centrum Warszawy i charakteryzuje się intensywną zabudową śródmiejską”. To nieprawda. Stoją głównie punktowce w zieleni, a do ścisłego centrum są dwa kilometry – powiedział lokalnym mediom Zygmunt Jarosz z ul. Orłowicza 8. Budowanie garażu podziemnego, to również niemal pewne usunięcie wysokich drzew z tej okolicy.   

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na sposób wydawania decyzji. Chodzi o sławetne „warunki zabudowy”, które władza przyznaje inwestorom na preferencyjnych zasadach i z pominięciem zdania okolicznych mieszkańców. A to należało po prostu uwzględnić chociażby z racji intensywnego zaludnienia na tym terenie. Dominuje jednak polityka wodzostwa i arogancji wobec jednej ze stron, czyli mieszkańców. Nastawienie urzędników zdradza też użycie sformułowania o „intensywnej zabudowie śródmiejskiej”, co przekłada się na wspomniany okres nasłonecznienia. Ten zwrot oznacza, że może być ono mniejsze niż powinno, bo życie w śródmieściu dopuszcza takie standardy.

Przysłowiowego „kota ogonem” próbuje w tym przypadku odwrócić Piotr Zwoliński, współautor projektu Rezydencji Orłowicza, tłumacząc że okolica już przypomina śródmiejską, skoro powstało tam wspomniane osiedle Patria i Na Powiślu. Czyli okazuje się, że wcześniejsze stopniowe zabudowywanie i zagarnianie przestrzeni, negowanie jej pierwotnego przeznaczenia, nagle uczyniło z niej typ śródmiejski.

Olbrzymie zło, podobne jak przy Orłowicza, dzieje się teraz w różnych częściach Warszawy. Deweloperzy nie liczą się z nikim ani z niczym. Ważna jest tylko kasa. Dla mnie istotne też były zieleń i słońce, zakomponowanie osiedla przy parku – podsumował całą sprawę Stanisław Fijałkowski, architekt który zaprojektował te tereny w latach siedemdziesiątych.

Autor: M.


kategorie: Komentarze, Kraj,
Sierpień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych