21 - 02 - 2014

Artykuł Ukraińca odnośnie sytuacji na Ukrainie


Myślę, że to już jest taka sytuacja, że wszyscy wokół są w cholernym szoku.

            Przede wszystkim, w szoku są koledzy z Unii Europejskiej. Robili z siebie pierdolonych dyplomatów, którzy poniżyli się do obcowania z niekulturalnym barbarzyńcą-wodzem kraju trzeciego świata, który zamarł w oczekiwaniu na zapomogę w postaci Umowy stowarzyszeniowej, co z pewnością pozwoliłoby mu uzyskać jebany status „wielkiego euro integratora” w swojej bananowej republice i wygrać wybory w 2015 roku. Z wysokości swojego dyplomatycznego polotu przegapili ten kluczowy moment, kiedy barbarzyńca znienacka wychujał, dokonując wyboru w imieniu 46 milionów swoich niewolników na korzyść orkowskiego Mordoru, a nie elfickiego Valinora. Ze swoją cholerną biurokracją i niezrozumieniem ukraińskich realiów, pozwolili początkowo pokojowej sytuacji przekształcić się niemal w wojnę domową. Im, naprawdę, po chuj trzeba ostrej mieszaniny z tłumami uciekinierów, ataków terrorystycznych, czołgów i innych kwiatków - dołożą wszelkich starań, żeby nie dopuścić do tego, nawet jeśli w tym celu trzeba będzie zostawić u władzy głupiego barbarzyńcę-wodza. Lecz problem w tym, że wódz, jak widać, całkiem zwariował. Teraz przyjdzie odpowiedzieć nie tylko na nadzwyczaj skomplikowane pytania europejskich tele-obserwatorów typu: „a po jakiego chuja część protestujących chodzi z naszymi flagami i nacjonalistycznymi gadżetami? a jeśli to są pokojowe demonstracje, to po chuj rzucają koktajle Mołotowa w milicjantów?”, a także „a dlaczego oni tak strasznie chcą do nas, do Unii Europejskiej? A co? My rzeczywiście przyjmiemy 46 milionów tych barbarzyńców do nas?”, ale i przekonywać, że sytuacja jest pod kontrolą, i że do aktów terrorystycznych na 5 ukraińskich elektrowni atomowych na Ukrainie nikt nie dopuści. Jednym słowem „Staruszka Europa” jest w szoku, nie widziała nic podobnego od czasów Jugosławii. Zwłaszcza w szoku jest komisarz europejski Füle i Catherine Ashton - ich kariera dyplomatyczna jest zagrożona, ponieważ tak zwana „efektywność” ich pracy jest nadzwyczaj niska. Nawet Arab-imigrant z przedmieścia Marsylii, będąc przedstawicielem Unii Europejskiej na Ukrainie, potrafiłby doprowadzić do przeobrażenia z absolutnie pokojowego wiecu w taką fazę ostrej chujni.

            Liderzy opozycji też są w szoku. Chcieli wykorzystać energię Majdanu w celu zaspokojenia osobistych ambicji politycznych – a zaogniło się wszystko tak, że strzeż się Panie Boże! To politykierzy, a nie watażkowie – tak naprawdę to nie wiedzą, co z tym wszystkim robić. Mają szalenie skomplikowane zadanie: z jednej strony, muszą wyglądać na zaciętych rewolucjonistów, żeby na barykadach nie dostać wpierdol i żeby ich w chuj ze sceny nie zrzucili, a z drugiej strony, muszą płomiennie płakać w rękaw Zachodu, żeby ci im uwierzyli w pokojowy charakter protestu, żeby ich nie uznali za prowodyrów nieformalnych ugrupowań zbrojnych, a za oficjalnych liderów pokojowego protestu, a następnie postawili ich na najwyższych szczeblach, kiedy to wszystko się zakończy. Tymczasem sprawiają się nie za dobrze: a to „kula w łeb”, a to „dogadaliśmy się co do rozejmu". W to, że oni jeszcze jakoś tam kontrolują protest, to już pewnie sami nie wierzą.

           No i sam Janukowycz też jest w szoku! Przecież wszystko tak dobrze się układało: wspiął się z dna na szczyt, został jednym z królów Donbasu, przeżył niepowodzenie w 2004 roku, a następnie wszystkim pokazał dupę, zabezpieczył całą Rodzinę i, jak wieniec sukcesu, zbudował sobie pierdolony dworek i wyjebał sobie Złoty Sedes. Facet osiągnął totalny sukces! Mało tego, w 2015 roku czekało na niego od razu kilka wariantów zwycięstwa w wyborach, a wtedy, w przyszłości, można by było przejąć doświadczenie Putina i Łukaszenki w zakresie nieograniczonego rządzenia. Lecz oto chciwość frajera zgubiła go: jesienna intryga stowarzyszeniowa z Unią Europejską okazała się katastrofą. Było kilka możliwości przyduszenia tego wszystkiego, ale „Ojciec Narodu” wykonywał nieprawidłowe kroki, stale słuchając swoich „hien”, i teraz sytuacja jest nadzwyczaj przefajdana. Co on ma teraz robić – w ogóle nie wiadomo. Po 18 lutego nie cofniesz już sytuacji do stanu „ja jestem złym prezydentem, ale dotrwam do wyborów w 2015 roku”, siłami Berkuta wszystkich nie rozgonisz, a Putina on już porządnie zajechał swoją chciwością i tępotą, i pomoc od niego grozi utratą władzy i majątku. Zostaje szansa na utworzenie Republiki Donbasu ze stolicą w Jenakijewe, i będzie trzeba natychmiast spierdalać tam śmigłowcem z Kijowa, kiedy tutaj zrobi się za gorąco. A jeśli nie uda się jej stworzyć? A ponadto jak można porzucić swój Złoty Sedes na prawym brzegu? Niezrozumiałe... A jeśli uciec z kraju, to dokąd? Komu jest potrzebny bez wpływów i kasy? Nikomu... A co, jeśli powieszą?!

            W szoku są również „hieny”. Oni naprawdę myśleli, że wystarczy tu tylko lekko postukać tarczami, i od razu wszyscy się rozbiegną. Widzisz, oni wszyscy to „poważni faceci”, „konkretni ludzie, którzy mają władzę”, „szanowani ludzie z kontaktami”, od dawna są znani i niby ktoś jest po ich stronie, a ci wszyscy informatycy, rolnicy i studenci – oni są wszyscy „totalnymi jeleniami”. A „bycie jeleniem - to już taki los”! Przysłali Berkut, Wojsko Wewnętrzne, Państwową Inspekcję Samochodową, Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, tituszki, kryminalistów, po prostu idiotów z wypranymi mózgami – zaczęli nimi szturmować. Raz uderzyli... ni chuja. Drugi raz uderzyli...ni chuja. Trzeci raz uderzyli... Ni chuja! Nie rozchodzą się, gady jedne!!! Wręcz przeciwnie - bijesz ich, walisz w nich, a ich - jak na złość – jeszcze więcej i są jeszcze silniejsi. Ręce zaczynają drżeć, jak widzisz wesoło płonący BTR, który wcześniej utożsamiał absolutną siłę. „Ojciec Narodu”, oczywiście, swoich nie wyda: i co teraz robić, kurwa? Wykorzystać wojsko? Ale oni im przecież nie dogadzali tak jak glinom i prokuratorom – a co jeśli zdradzą?

            Szeregowi Berkutowcy są w jeszcze większym szoku. Bojowcy znanej Zorganizowanej Grupy Przestępczej „Berkut”, którzy dorabiają sobie jednocześnie jako milicja, zetknęli się z nieznaną chujnią: do walki przeciwko nim połączyły się siły biznesmenów, których doili przez ostatnie lata, i grupy ultras, z którymi stale bili się na stadionach. Na początku wszystko było zabawnie: wziąć udział w ruchu w centrum Kijowa, będąc w pełni bronionym, bijąc pałami nieuzbrojonych ludzi, a potem otrzymać medale z premią i wrócić do domu. Ale wszystko się tak jebanie przeciągnęło. Głupsi (a jest ich większość), są teraz wściekli jak cholera na wszystkich, i nie rozumieją dlaczego jeszcze Janyk nie wydał rozkazu rozgromienia wszystkich (i powystrzelać w chuj najaktywniejszych) i uważają, że Janyk to szmata. Inteligentniejsi (a ci są w mniejszości), w pełni rozumieją, jak bardzo niebezpieczne jest to rozgromienie. Po pierwsze nie wiadomo, czy się to wszystko uda, natomiast jest pewne, że straty będą duże - a umierać za Złoty Sedes nikt nie chce. Po drugie, nawet jeśli uda się rozgonić wszystkich, to i tak jutro każdego z osobna berkutowców będą zarzynać w sieni, przecież mają bazę danych z ich imionami i adresami. A w odróżnieniu od regionałów, spierdolić za granicę nie zdążą, i całą siłę gniewu ludu odczują na sobie właśnie oni. Obecnie rozpaczliwie chcą, aby Janyk przywrócił wszystko tak, jak było, ale wiara w to umiera z każdym dniem.

            Kreml też jest w szoku. Prowadzili swoją cienką KGB-owską grę, wspierając  bandytów donieckich, cichaczem zwiększając wpływy na Ukrainie oraz skupując kluczowe aktywa. Powoli planowali przyłączenie połowy Ukrainy pod przykrywką „dobrowolnego przyłączenia”, rozwijając tu prawdziwą piątą kolumnę, a nie sytuacyjną w postaci Bandy donieckiej. A tu ten tępy debil początkowo zajechał swoimi manewrami w postaci wyłudzania pieniędzy za przystąpienie do Unii Celnej, a następnie nieumiejętnie zagrał i narobił jakiegoś całkiem niepotrzebnego bałaganu. Po dobroci trzeba czołgi wprowadzać do Donbasu i na Krym, póki jeszcze nie jest za późno, nie można ot tak psuć Olimpiady, i w ogóle ni chuja nic nie jest gotowe – to nie malutka Gruzja, tu pięknie i szybko nie da się wszystkiego zrobić tak bez przygotowania, a jeśli już by się zrobiło nie pięknie, to można mieć co najmniej problemy z wizami do Courchevel, a co najwyżej rozpętać Trzecią Wojnę Światową. Propaganda Kremla patrzy na to, jak w tym momencie na Majdanie wykuwa się współczesny naród ukraiński, i płacze krwawymi łzami – chuj! Jak teraz wszystkim tym ludziom wyjaśnisz, że oni są „małorosjanami”, że ich język został stworzony sztucznie i że po jakiegoś chuja muszą wrócić na łono Imperium i opłacać daninę Moskwie. Lecz nawet ta cała chujnia w porównaniu z tym, że prosty rosyjski facet, przyzwyczajony przez długie lata do niewolniczej uległości i do tego, że „nie można nic zmienić”, teraz zadumuje się i patrzy na ekran telewizora i widzi, jak uzbrojony po zęby Berkut już trzeci miesiąc nie może nic zrobić z kupką chochołów wcześniej śmiesznych i bezsensownych. Przychodzą mu do głowy niedobre myśli, i to bardzo niepokoi Kreml. Facet białoruski jest stopień wyżej w rozwoju: odszedł już od ekranu do okna, i w nie mniejszej zadumie patrzy na drzwi wejściowe najbliższego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych, gdzie od niego nie tak dawno wymuszali wręczenie łapówki.

            I jeszcze Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania są w szoku. Ich chuj obchodzą tak naprawdę cierpienia miejscowych Aborygenów, najważniejsze żeby Rosja nie rosła w siłę, a Janukowycz akurat ostatnio sprawiał przyjemne wrażenie dyktatora, który jednocześnie nie do końca ulega tym koszmarnym Rosjanom, a można było się z nimi porozumieć w biznesie. W szczególności o gazie łupkowym i innych złożach. I tu nagle stało się! Koktajle Mołotowa, BTR-y, katapulty, cała chujnia. Wygląda, że Janukowycza mogą zrzucić ze stołka - a kto kurwa będzie wykonywał zobowiązania, porozumienia? Prawy Sektor, tak? A z kim teraz będą prowadzone rozmowy o biznesie? Z kozakiem Danylukiem, tak? A nuż Rosjanie wedrą się i zapanują tutaj – czy można do czegoś takiego dopuścić?

            Chiny, które również mają swoje interesy na Krymie, nie tyle są w szoku, ile nie rozumieją: dlaczego miejscowу barbarzyńca w żaden sposób nie może rozgromić swoich przeciwników? W samych Chinach w 1989 roku była ta sama kupa na placu Tiananmen, ale bez żadnych zbędnych sentymentów rozstrzelali setki nieuzbrojonych studentów, i wszystko szybko się zakończyło. Zachód oczywiście trochę pomruczał, ale potem zaczął aktywnie współpracować gospodarczo. Dla Chińczyków to nie jest zrozumiałe, dlaczego dyktator nie może postąpić w najbardziej oczywisty sposób, ale tak ogólnie mają to w dupie: to wszystko jest bardzo daleko, w przepychanki wschodnioeuropejskie się specjalnie nie angażują. I w ogóle mają na głowie poważniejsze sprawy: partia postawiła za zadanie wygrać absolutnie wszystkie medale na Olimpiadzie 2016 oraz postawić czerwoną chińską flagę na Marsie, gdzie im tam teraz do Ukraińców.

            Nieobojętna (aktywna) ludność Kijowa jest w szoku już od kilku miesięcy. Bez ustanku jest w szoku. Szok z każdym dniem narastał, ale od jakiegoś momentu uległ całkowicie zamianie na entuzjazm działania. Lepiej przynieść leki do Monasteru św. Michała Archanioła i napierdalać Omelczenkowską kostką brukową na Majdanie, niż patrzeć na ten horror w telewizji Hromadske i przeżywać przed ekranem.

            Obojętna (pasywna) ludność Kijowa wciąż pije jeszcze piwo na ławce, klika „like” na zdjęciach na portalu „vkontakte”, ogląda serial Swaci-6 i wcina uszka. Nadal nie rozumie co się dzieje. Oto, jeśli nie rozgłoszona publicznie sytuacja nadzwyczajna (w tym ograniczenie na wjazd do miasta), wprowadzona przez Janyka, potrwa jeszcze kilka dni i w mieście zacznie brakować żarcia - wtedy to dopiero będą w takim zajebistym szoku, jakiego jeszcze nigdy nie doznali w życiu.

            Myślę, że dziś w szoku nie jest jedynie ten kozak, którego dziś w ciągu dnia spotkałem na Majdanie. Ma długi czub, szarawary i naszywki na ubraniach w moro o treści „Wojsko Zaporoskie”. Z uśmiechem pewny siebie szedł na przód w stronę Berkuta, trzymając w jednej ręce tarczę z napisem „Chwała Ukrainie!”, a w drugiej jakąś straszną pałkę. Wesoło nucił jakąś piosenkę, i we mnie powstała pewność, że tego człowieka nie dręczą pytania „jak dotrę dziś do domu?”, czy „coś mi się stanie?” i „co z nami wszystkimi potem będzie?”.

On się czuje jak u siebie. Chuj go to obchodzi.

Андрей Тимофеюк

Źródło


kategorie: Artykuły, Świat,

Riwaldi

2014-05-04 00:00:09
Teraz tez jestem w szoku...



Czerwiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych