29 - 01 - 2014

Postępująca wymieralność Polaków. Przyczyną obciążenia państwowe i zmiany kulturowe


To kolejne dane, które potwierdzają proces starzenia się społeczeństwa polskiego. Spada liczba narodzin, wzrasta liczba zgonów, co nie stanowi najlepszego prognostyku dla Polaków zamieszkałych na Wisłą, jeśli zestawić te informacje z sytuacją ekonomiczną wielu rodzi, zmuszającą do emigracji zarobkowej.

Efekty będą takie, że państwo, które traci ludność, jaka utrzymuje jego struktury z podatków, jeszcze bardziej zaostrzy swoją politykę fiskalną w swoim obrębie. Możemy się też spodziewać, pojawiającej się co jakiś czas, retoryki nastawionej na promocję imigracji, która miałaby zastąpić ubytek Polaków.   

Ponieważ władze państwowe muszą udowadniać, że pogarszająca się sytuacja demograficzna nad Wisłą nie jest im obojętna, ekipa rządowa tworzy swoje projekty, mające w domyśle poprawić położenie Polaków.

Są to pomysły nastawione na dopłacanie i finansowe wspieranie pewnych przedsięwzięć, co wiąże się z szukaniem funduszy w budżecie państwa i przerzucaniu kosztów na samych obywateli. Wśród tych pomysłów pojawiają się składki z budżetu na emerytury dla opiekunów, dopłaty do przedszkoli, wprowadzanie kart dużej rodziny, „darmowe” podręczniki.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby ta strata w budżecie na wymienione projekty została pokryta stosowną redukcją administracji państwowej. Możemy się jednak spodziewać, że koszty tych pijarowskich wybiegów władz zostaną przerzucone w innych obciążeniach podatkowych na obywateli. Czyli położenie Polaków i tak się nie poprawi, bo koszty życia i tak nie zmaleją, a władza będzie mogła nadal twierdzić, że przeciwdziała wymieralności społeczeństwa.

Co innego, gdyby pozwolić Polakom na więcej wolności w gospodarowaniu własnymi pieniędzmi, czyli mówiąc wprost: zmniejszyć obciążenia podatkowe. Ale na ten krok nie zdecydują się żadne rządy, które odbierają podobne posunięcia w kategoriach „pozbywania się dochodów dla państwa”.   

Łukasz Hardt, ekonomista, ekspert Związku Dużych Rodzin 3+, wskazuje, że bez młodych ludzi gospodarka będzie kreowała mniej innowacyjnych rozwiązań, mniej będzie przedsiębiorców, przełomowych pomysłów. A to innowacje są motorem rozwoju – zauważa Hardt.

Z najnowszych danych GUS oraz szacunków „Rz” wynika, że w ubiegłym roku ujemny przyrost naturalny, czyli przewaga zgonów nad liczbą urodzonych dzieci, będzie największy od 1945 r. Wyniesie 16–20 tys. Do tej pory najgorzej było w 2003 r. – wtedy odnotowaliśmy 14,1 tys. więcej zgonów niż urodzeń.

Wymieralność nie jest tylko kwestią ekonomiczną. Pojawiają się też na tym polu zmiany kulturowe. Okazuje się, że instytucja małżeństwa również traci na znaczeniu wśród Polaków mieszkających nad Wisłą. Zaczyna zyskiwać model zachodni, gdzie pomimo wysokiego standardu życia, przyrost naturalny wśród rdzennych Europejczyków jest na zdecydowanie niskim poziomie. Tam nacisk kładzie się na egoistyczne zadowolenie i spełnienie zawodowe, a plany o posiadaniu potomstwa nie zajmują już tak istotnego miejsca w planach życiowych.

Autor: TeO

Na podstawie: „Rz”

Czytaj również:

Przyczyny ujemnego przyrostu naturalnego


kategorie: Komentarze, Kraj,
Czerwiec 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych