02 - 12 - 2013

Bunt na Ukrainie


Mass media, ten merdający ogonek władzy, przedstawiają wydarzenia podczas 11 listopada w Polsce, jako tylko i wyłącznie wybryki chuligańskie, nie dostrzegając, że walka nacjonalistów z policją/milicją posiada wymowę antysystemową.

Gdy na Ukrainie dochodzi do podobnych incydentów, również z udziałem nacjonalistów czy kibiców, te same media nabierają wody w usta i nie mówią już o chuligaństwie, a walce Ukraińców o „możliwość przystąpienia Ukrainy do UE”.

Tak perspektywa oceny wydarzeń zmienia się zależnie od rzekomych intencji protestów, tudzież pokrywa się z wyznawanym przez system poglądem jedynie słusznym – unijnym, liberalnym.

Oczywiście tamtejsza opozycja próbuje wykorzystać antyrządowe nastroje do ugrania czegoś dla siebie. Ambicję wodza już dawno temu zdradzał swoją postawą przywódca partii Udar – bokser Witalij Kliczko. To jemu sondaże dają duże poparcie wśród potencjalnych wyborców, co uaktywniło go do działania i wykorzystania buntu społecznego dla własnych celów.

I jeszcze jedna istotna kwestia – widząc radykalne zaangażowanie niezależnych aktywistów w konfrontacji z systemem, czyli policjantami, którzy nie mają skrupułów bić kobiety czy ludzi starszych, ukraińska opozycja zaczęła oficjalnie oskarżać stronę nacjonalistyczną o „prowokację” i działanie za pieniądze rządu i Rosji. Widać na Ukrainie opozycja, jak i u nas. Środowiska pisowskie atakowały Ruch Narodowy, bo dla PiS to konkurencja o rządy dusz nad patriotycznie usposobionym elektoratem w ich walce o władzę i stołki.

Przekierowując ten wątek na inne tory, należy zadać pytanie – czy w takim razie rewolucja, jako sposób wywierania wpływu na wydarzenia społeczno-polityczne kraju, wraca do gry? Myślę, że ona nigdy nie straci na swej aktualności, co pokazują doskonale wydarzenia tzw. Arabskiej wiosny.

Muszą tylko zaistnieć korzystne ku temu warunki, z jednym najważniejszym na czele – w społeczeństwie musi istnieć wysoki współczynnik poparcia dla siłowego wpływania na władzę i odgryzania się jej za lata poniżania w taki, a nie inny sposób. Coś, czego w Polsce raczej nie uświadczymy. Ale może na Ukrainie nastroje rewolucyjne są większe?

Ukraińcy mogą jeszcze spróbować wykorzystać pozytywne nastawienie opinii publicznej na Zachodzie, choć z pewnością intencją ukraińskich sił narodowych nie jest żadna kolektywizacja w ramach UE. Tutaj trzeba być jednak ostrożnym i wyraźnie rozgraniczyć wykorzystywanie pozytywnego nastawienia Zachodu do protestów od wikłania się we współpracę z liberalnymi siłami Zachodu.  

Co powinno być zatem tym celem w przypadku każdej społecznej i narodowej akcji, już nie tyle bezpośredniej, co także umiarkowanej, bo zgodzimy się chyba, że nie samo przejęcie władzy, do czego tak usilnie dąży tamtejsza reglamentowana opozycja, nie jest żadnym celem?

Najważniejsza kwestia, to  poszerzenie kompetencji narodu ukraińskiego do samodecydowania o sobie, bez konieczności podporządkowywania się jakiejkolwiek ze stron sporu nad władaniem narodem ukraińskim.  A tymi stronami jest oczywiście imperializm kremlowski, a po drugiej stronie unijny.  

Wiktor Biskupiec


kategorie: Komentarze, Świat,
Styczeń 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych