17 - 10 - 2020

Protest przeciwko państwowemu atakowi na sport


Rządowy pomysł na zamykanie siłowni, klubów fitness czy basenów to nie tylko działanie pod publikę w myśl zasady: „patrzcie, coś robimy”. To również swego rodzaju paradoks polegający na tym, że w imię rzekomej dbałości o zdrowie zamyka się miejsca, gdzie to zdrowie jest wzmacniane.  

Pomysł ten jest szkodliwy bardziej niż to się wydaje. Powiem chociażby po sobie, choć wiem, że dotyczy to wielu miłośników sportu. Ludzie nie tyle zostaną w domach i zrezygnują z aktywności fizycznej, czyli de facto będą osłabiać swoje organizmy, co będą ryzykować chorobę, ćwicząc w plenerze. Wiadomo, jakie mamy teraz warunki pogodowe. Owszem, przy złej pogodzie wzmacniamy swoją odporność, co już zostało naukowo potwierdzone. Jednak sami przedstawiciele rządu mówią o zakażeniach koronawirusem w przestrzeni publicznej. Istnieje więc ryzyko, że ćwicząc na dworze, wypchani tam na siłę przez zamykanie klubów sportowych, jesteśmy narażeni na zachorowanie. Ponoć państwo chciało tego uniknąć.

Do tego trzeba dodać oczywiście stres, który będzie przejawiał się w pewnej ostrożności na widok służb mundurowych. Wiadomo, jak to u nas w tym pięknym państwie. Niby minister zdrowia nie wyklucza biegania bez maseczek w pewnych okolicznościach. Z drugiej strony wszelkie służby mundurowe będą sobie interpretować nakazy i zakazy po swojemu. Już to przerabialiśmy. Nie trzeba dodawać, że to również nie wpływa pozytywnie na stan zdrowia społeczeństwa, tutaj tego bardziej aktywnego.

Dzisiaj branża fitness i jej zwolennicy protestowali w Warszawie. Ludzie są już do tego stopnia zdesperowani i zniechęceni do państwowych ograniczeń, że wyszli na ulice, choć wiadomo, że i zgromadzenia publiczne są obłożone restrykcjami. Mimo wszystko nie bali się konsekwencji i chcieli powiedzieć głośno, że nie godzą się na ograniczanie ich wolności. A branża fitness uzasadnia, że jest to ograniczanie wolności, które nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego z punktu widzenia zdrowia publicznego czy przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Właściciele siłowni i klubów fitness podają wiele racjonalnych argumentów za bezcelowością ograniczeń, jakie dotkną ich branżę. Wspomniany już fakt, że siłownie i kluby sportowe pozwalają ludziom zachować zdrowie, nie podlega żadnej dyskusji, choć panowie spod krawatów, nie mając nic wspólnego z jakimkolwiek uprawianiem sportu w swoim życiu, mogą tych argumentów nie rozumieć. Zresztą, tak jak była już o tym mowa na wstępie. Tu raczej nie o argumenty chodzi, ale o znalezienie kozła ofiarnego, żeby móc publicznie ogłosić, że „rząd czuwa i działa”. Ataku na sport nie można jednak uzasadniać dbałością o zdrowie. Taki tok rozumowania jest po prostu kompromitujący dla osób, które z jakichkolwiek powodów wygłaszają takie slogany.

Pocieszające w tym wszystkim jest to, że w końcu jakaś grupa społeczna postanowiła powiedzieć „nie” państwowym wymysłom okołopandemicznym, które przecież ograniczają naszą wolność. Wprawdzie nie wiadomo, jak to wszystko się skończy dla branży fitness, bo na chwilę obecną jej przedstawiciele pertraktują ze stroną rządową, ale to postawienie się państwu zasługuje na uznanie.

B.



kategorie: Opinie, Protest, Sport,
Październik 2020
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych