2014-10-08

Film: Miasto 44 – to koniecznie trzeba zobaczyć


Wysypało nam się ostatnio sporo tych filmów historycznych, w których polscy twórcy próbują uchwycić polską martyrologię. Chodzimy na nie, recenzujemy na potrzeby Społecznych, a potem i tak o nich zapominamy. Teraz już wiem, że z Miastem 44 będzie inaczej. I co raczej rzadko mi się zdarza – będę ten polski współczesny dramat historyczny wspominał pozytywnie.

Przede wszystkim, nie jest to film o powstaniu warszawskim, ale bardziej fabuła osadzona w realiach powstania. Dodajmy – niezwykłych realiach scenografii, która aż prosi się o uznanie, bazującej na zdjęciach z powstania, pięciu tysiącach ton gruzu, zwiezionego dla urealnienia obrazu. Ogrom zaangażowania robi wrażenie.

W ogóle słowo fabuła odgrywa tu decydujące znaczenie, z jej nieodzownym dla warsztatu sztuki filmowej elementem – wyraźnie zarysowaną i poddającą się wpływom świata zewnętrznego psychologią głównych postaci, którzy w końcu, jak na polską produkcję historyczną ostatnich czasów, zaczynają odczuwać wewnętrzne rozterki, przechodzą chwile załamania, wzloty i upadki. Od utraty zmysłów do trzeźwego postępowania – główny bohater, od trywialności walki do strachu – młodzi członkowie oddziału, potępienie walk i naiwność – postawa cywilów.

Wreszcie widzę na ekranie ludzi, a nie rolorobów, którym przyporządkowano rolę od pierwszych ujęć do napisów końcowych. Co więcej – dostrzegam różne podejście do tematu sensowności walki w tamtych chwilach: od opinii realnych do romantycznego ujęcia tematyki. Ale nic nachalnie, w końcu musi przeważyć któreś podejście, w tym wypadku oczywiście podejście walki. Wszystko to opatrzone odpowiednim tłem, które bynajmniej nie zaciemnia a podkreśla tragizm ówczesnych wyborów – brutalizacją walk, cierpieniem i zniszczeniem, nieustannie podtrzymywanymi grozą wydarzeń. Ktoś chciałby odpocząć od tego napięcia? A czy od wojny można było odpocząć?

Ktoś naprawdę chciał uczynić z Miasta 44 dzieło artystyczne i w znacznym stopniu to się udało. Zresztą świadczą o tym efekty prac licznej grupy statystów, rozmach kostiumowy, przywiązanie do detali i w końcu sam budżet – 24 mln zł. Mamy też wreszcie jakiegoś profesjonalistę – Richard Bain, spec od efektów specjalnych m.in. z Incepcji, Nędzników i Casino Royal.  

Doceniam również wykorzystanie na potrzeby ujęć muzyki komercyjnej, czy wręcz kiczowatych scen unikania kul Niemców przez głównych aktorów filmu. One byłyby może kiczowate, ale nie w tej produkcji, która posiada swoją określoną narrację, co wyraża się głównie w tym, że nie relatywizuje historii – od początku do końca wiemy, kto jest tutaj najeźdźcą, a kto bohaterem. W takim obrazie nie można zagubić sensowności całego filmu.  

Opinie, że „tak nie było, to jest nierealne” zostawiam tym, którzy mylą kino fabularne z dokumentalnym. Rozumiem też, że tacy ludzie zamiast Czesława Niemena woleliby usłyszeć na przykład Rotę albo patetyczną muzę z gatunku patriotyczny hip hop. Trzeba by chyba zacząć wtedy kręcić swoje własne propagandowe filmy, trafiające co najwyżej do sekciarskich grupek wzajemnej adoracji. Póki co, muzyka popowa czy szerzej komercyjna do dobry pomysł na przyciągnięcie młodego widza. A ten film, to niby co innego, jak nie wyrób popkultury, choć przynajmniej podejmującej ambitne treści.

Wreszcie jakiś polski film, na którym groteskowość postaci i scen nie skłaniała mnie do głośnego prowokowania swoimi uwagami siedzących w moim sąsiedztwie kinomanów. Spora w tym zasługa raczej mało znanych i jeszcze młodych aktorów. Dobra odskocznia od Tajemnic Westerplatte, Syberiad Polskich itp. historycznych „scenek kliszowych”, w których spotykamy się często z przesadnie naznaczonym relatywizmem w postawach ludzkich, kręconych chyba tylko dla zysku i w atmosferze zohydzania polskiej historii.

Twórcy Miasta 44 zaryzykowali w celu stworzenia dzieła artystycznego, o czym może świadczyć już sama wielkość budżetu. I podołali, nadrabiając wszelkie niedociągnięcia.

Kolejny pozytyw na rzecz filmu, to krytyka Tadeusza Sobolewskiego w Gazecie Wyborczej. GW krytykuje. Czy może być lepsza rekomendacja?

Wszyscy już opuścili kino, a ja tradycyjnie wyciszam umysł i ciało, tym razem podziwiając na ekranie panoramę współczesnej Warszawy. Piękny widok na zakończenie dobrego seansu.     

Autor: Sławomir Gródecki


 
 
Wrzesień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych