2021-01-07

Książka: François Brune „Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje”. 2008


Wahania, co do recenzowania tej książki były spore. Nie mam bowiem problemu z pisaniem o treściach, które analizuje się na gruncie wiary. Sprawa tzw. pisma automatycznego dotyczy jednak dziedziny, o której jeszcze nie wiemy na tyle dużo, żeby z entuzjazmem podchodzić do tego typu zjawisk.

Nie ukrywam też, że analizując lektury z gatunku „wiara”, a ściślej terminu „życie po życiu”, postawiłem przed sobą cel poszukiwania związku między światem duchowym a naukowym. Co tu dużo mówić, po prostu szukam dowodów na istnienie Boga. Stąd m.in. moje zainteresowania przypadkami osób, które przeżyły śmierć kliniczną, które zaświadczają, że rozmawiały z Jezusem, że widziały świat, który my na ziemi określamy rajem. Tych relacji są tysiące, co już skłania do przemyśleń, przynajmniej do potraktowania ich w sposób poważny.

Inaczej sprawa się ma z pismem automatycznym, jak dla mnie rzecz jasna. Akceptowalne niekoniecznie przez ludzi wierzących, wyznawców New Age itp. środowiska. I te relacje z opisywanej tutaj książki. Dla mnie jeszcze bardziej fantastyczne niż samo twierdzenie, że można ujrzeć swoich bliskich czy samego Jezusa będąc już jedną nogą „po drugiej stronie”. Ale cóż, nie na wszystko (jeszcze) znamy odpowiedzi, więc wydaje się normalnym zachowaniem prowadzenie swoich prywatnych poszukiwań, chęć zbliżenia się do jakiejś prawdy obiektywnej w tym materialistycznym świecie, pełnym dezinformacji i chaosu.

Zdaję sobie sprawę, iż u wielu ludzi czytających mój tekst może pojawić się nutka ironii, szczególnie że mówimy już nie tylko o nauce, ale dotykamy spraw związanych ze sferą duchowości człowieka. Fakt, może brzmieć to bajkowo, szczególnie dla wyznawców bezwzględnego materializmu. Jednak w kontekście coraz częstszych poszukiwań na naukowe dowody życia po życiu (polecam na przykład książkę „Przejście”, którą jeszcze mam nadzieję zrecenzować), możemy natknąć się na świadectwa, które wykraczają poza znaną nam percepcję i wprowadzić w stan zakłopotania niejednego domorosłego naukowca. Każdy przyzna przecież, że choć jako gatunek ludzki potrafimy i rozumiemy już wiele na gruncie wspomnianej nauki, są dziedziny, o których jeszcze nie mamy prawie żadnego pojęcia. Przykład? Chociażby nasza (nie)wiedza na temat funkcjonowania naszego mózgu.     

Śmierć bliskiej osoby jest największą traumą, z jaką człowiek musi się mierzyć. Nie ma słów, które mogą ukoić ból, i niestety nie są to tylko frazesy. Żaden człowiek nie sprawi, że cierpienie osoby dotkniętej osobistą tragedią będzie mniejsze. W głowie huczy tylko jedna myśl, że zmarły już fizycznie nigdy nie będzie wśród nas. Teraz możemy zastygnąć w żalu i nastawić się antagonistycznie do całego świata. Postawa, która raczej niewiele nam pomoże. Lub, szukamy nadziei podpartej wiarą w życie wieczne. Kto jeszcze nie wierzy, zadaje sobie pytanie: gdzie się podziali nasi zmarli bliscy? A może nam towarzyszą w życiu codziennym? Nie wiem, jak wy, ale ja szukałem i chyba nadal szukam odpowiedzi na pytania tego rodzaju.

Prezentowana tu publikacja na ten temat może nie do końca mnie zadowala, wyjaśniając i tłumacząc rzeczy, o których chciałbym wiedzieć więcej, ale otwiera ciekawą perspektywę, naświetla kolejne obszary wymagające wyjaśnień. Może dlatego warto polecić „Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje”. Osoby przeżywające dramat po odejściu kogoś bliskiego powinny znaleźć w tej książce pocieszenie, choć może w niewielkim zakresie, ale to już coś. Osoby wierzące mogą rozwinąć swoją świadomość, poszerzyć wspomnianą perspektywę w swoim spojrzeniu na istotę Boga, tego, co dla nas przygotował. Jeśli oczywiście w ogóle podejmą trud analizy prezentowanych treści.

I tutaj pojawiają się schody, szczególnie dla osób wierzących. Zaopatrzeni w wolną wolę możemy interpretować pewne zjawiska po swojemu. Książka przybliża nam temat kontaktu ze zmarłymi poprzez pismo automatyczne. Teraz albo zaakceptujemy, że Bóg dał nam tę możliwość, albo skupimy się na stanowisku Kościoła, który raczej to wyklucza. Myślę, że każdy powinien najpierw przeczytać tę książkę, żeby móc się na ten temat wypowiadać. Przejdźmy jednak do treści.

Autor przedstawia się jako ksiądz. Książka, jak już wspomniałem, przybliża temat kontaktu ze zmarłymi za pomocą tzw. pisma automatycznego. Autor wspomina, że Kościół uznał tego typu praktyki, ale mój stan wiedzy podpowiada mi, choć mogę się mylić, bo aż takim znawcą nie jestem, że to raczej nie do końca prawda. Więcej, Kościół podciąga takie zjawiska raczej pod okultyzm, a więc z automatu niewskazane. Inna sprawa, że przedstawiciele Kościoła często z początku nie uznawali czegoś, co było nowe, z ich perspektywy – „nie pokrywało się z dotychczasową wykładnią Słowa”. Warto tutaj tylko nadmienić początkowy stosunek hierarchii kościelnej do o. Pio czy ks. Ruotolo Dolindo. W końcu, czy Bóg musi trzymać się utartych, w domyśle aktualnie przyjętych przez ludzi schematów, czy jest jednak Wszechmogący i może te schematy łamać? W domyśle, w jakimś zakresie akceptować coś, co ludzie traktują jako „nierealne”.     

Wracając jednak do treści lektury, ciężko opisane tu doświadczenia nazywać wprost praktykami okultystycznymi. Dotyczą one raczej osób normalnych, wierzących. I tak, dzięki silnej więzi, łączącej matki z synami, dowiadujemy się, że nasze dwa światy: ziemski i duchowy, są naprawdę blisko. Co ważniejsze, jeśli mamy dar i dostąpiliśmy tego przywileju, będziemy mogli dowiedzieć się z autopsji, choć zaznaczmy – w niewielkim tylko skrawku, jak wygląda życie po życiu.

Bohaterowie książki dostąpili umiejętności pisma automatycznego, dzięki czemu ból po stracie dziecka, choć nie do wyobrażenia ciężki, pozwalał poczuć im, że życie w zaświatach istnieje. To powodowało, że codzienna egzystencja stawała się znośniejsza. Zmarli poprzez pozafizyczny kontakt, jak podkreślali – za pozwoleniem Boga, byli w stanie odpowiadać na postawione pytania, a także samodzielnie snuć opowieści o swoim nowym istnieniu. Wszystkie relacje zostały zebrane i przeanalizowane, więc nie są to tylko zasłyszane historie.

Dzięki relacjom zamieszczonym w książce dowiadujemy się, jak wygląda egzystencja w zaświatach. Każdy byt ma tam swoje określone zadanie, które może dotyczyć pracy nad samym sobą lub pomocy innym duszom. Zmarły przechodzi różne poziomy, które umożliwiają rozwijanie swojej wiedzy i osobowości. Jeśli chce, może w każdej chwili towarzyszyć swoim bliskim, a w szczególnych przypadkach komunikować się z nimi czy w pewien sposób pomagać.

Nie będę zdradzał treści lektury, dlatego po więcej odsyłam do źródła. Książka godna przeanalizowania dla każdego, choć z pewnością chętniej sięgną po nią osoby nie tyle wierzące, stawiające na rozwój swojej duchowości i próbujące zrozumieć naturę Stworzyciela, co raczej poszukujące pocieszenia po bolesnej stracie kogoś bliskiego.

N.



 
 
Czerwiec 2021
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych