2020-04-13

Książka: Marcin Zieliński, „77 Moc przebaczenia”. Nowy Sącz 2018


Na działalność Marcina Zielińskiego trafiłem całkiem przypadkowo, jeśli w życiu istnieje w ogóle coś takiego, jak przypadek. Jakieś życie duchowe gdzieś tam we mnie dotychczas się tliło, albo przynajmniej mocne pragnienie, żeby je w sobie na dobre rozbudzić. Jeśli patrzę na to z perspektywy czasu, wszystko przychodziło etapami, choć niekiedy pod wpływem silnych emocji.

Kiedyś swoją religijność i wiarę w Jezusa odbierałem w kategoriach wykonywania pewnych rytuałów i wyuczonych przez kogoś schematów. Wiadomo, to za małolata pokazali, tego nauczyli, pozabraniali innych rzeczy i nakazali chodzić do kościoła. Nic dziwnego, że oddalałem się w ten sposób od życia duchowego, które wymaga od nas aktywnego przeżywania swojej wiary, szukania osobistych relacji z Jezusem. Wiara oparta jedynie na nakazach, posłuszeństwie względem oczekiwań innych osób, zasad i praw, które narzucają, to tylko formalizm opakowany w tradycję, od którego większość ludzi wolnych będzie uciekać. Przy takiej religijności zostają tylko ci, dla których tradycja i schemat są ważniejsze od przeżywania i interpretowania swoich wewnętrznych przeżyć, od osobistych relacji z Bogiem.

Formalizm stał się wyznacznikiem mojej wiary. Nie była to więc świadoma religijność, dostarczająca nadzieję i radość z przebywania w świecie, którego do tej pory nie znałem. Myślę, że do pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć i to samo jest z wiarą. Przyznam szczerze, że wiele razy wątpiłem, wykazywałem wręcz negatywny stosunek do życia. W wielu kwestiach nadal mi to pozostało, bez przesady, nie jestem święty, ale dzięki wierze przynajmniej walczę. Zyskałem też nadzieję, że nie jestem w tej walce sam. Ta walka jest wyzwalająca, bo daje właśnie nadzieję. Tego właśnie potrzebowałem. Wyrwania się z defetyzmu.

Kiedy modlisz się ze zrozumieniem i gorliwością, szukasz Jezusa w życiu osobistym, czytając o Nim w Piśmie Świętym, do czego zresztą ciągle namawia Marcin Zieliński, każdego dnia próbujesz stać się jego najlepszym przyjacielem. Inaczej mówiąc, naśladujesz jego nauki, a jeśli to czynisz – walczysz. Nie z jakimiś niewiernymi, nie z nieprzyjaciółmi, ale z samym sobą o samego siebie. To, co odkryłem w ostatnim czasie, a czego nie wyuczyłem się na żadnych lekcjach z religii, dotyczy prostego stwierdzenia – Jezus daje wolność, i to bardzo prostymi środkami.

Jeśli starasz się doskonalić w rozwoju duchowym, to tym samym starasz się uciekać od świata fizycznego oraz całego tego syfu, który dostarcza się ludziom jako towar luksusowy i wręcz niezbędny do życia. Jeśli świat zewnętrzny fizyczny zniewala, to wiara w Jezusa, który zachęca nas do walki z pokusami tego świata, jest koncepcją na wskroś wolnościową. Nadzieja na lepsze życie, wolność od brudów świata zewnętrznego, przynosi spokój ducha, który osiągamy poprzez wyrabianie w sobie miłości, a wypalanie nienawiści – tak wyniszczającej nie tylko duchowo, ale także fizycznie.

Przejdźmy teraz do książki „77 Moc przebaczenia”. Święta Wielkanocne to idealny czas do zadumy nad istotą ludzkiego życia, przede wszystkim życia wiecznego, ale też nad naszą własną indywidualną kondycją duchową. Dla wierzących jest to dobry moment na przemyślenia dotyczące tego, co Jezus uczynił dla ludzi. Zbawienie, które dokonało się poprzez wielkie cierpienie, śmierć Chrystusa na krzyżu i zmartwychwstanie nie jest nam jednak dane raz na zawsze. To, czy na nie zasługujemy, zależy już od nas samych, naszej życiowej postawy oraz właśnie tytułowego przebaczenia.

Książka Marcina Zielińskiego, młodego charyzmatyka ze wspólnoty skierniewickiej, mówi właśnie o tym, jaką istotną kwestią jest to, czy umiemy przebaczać. To, czy mamy czyste serce, bez złości na kogokolwiek, zależy od nas samych. Natomiast żywiąc do kogoś urazę, skazujemy tak naprawdę siebie na zgorzkniałość psychiczną i fizyczną. A z zatrutym i nieczystym sercem nigdy nie znajdziemy owego spokoju wewnętrznego, który jest niezbędny w otrzymaniu łaski zbawienia.

Autor zwraca uwagę jak wiele o przebaczeniu możemy dowiedzieć się z Pisma Świętego oraz z modlitw, które większość z nas odmawia na co dzień. Wszystko to podpiera przejrzystymi komentarzami, a niekiedy anegdotami, co czyni publikację atrakcyjną. Meandry wiary, czy też treści Biblii, Zieliński potrafi wytłumaczyć w taki sposób, że książka daje do myślenia i na pewno nie pozostawi czytelnika obojętnego na poruszane w niej kwestie.

Tutaj chodzi nie tylko o sprawy stricte religijne, ale moralne, które dotyczą wszystkich ludzi, bez względu na wyznanie. Myślę zatem, że nie tylko ludzie wierzący mogą zasięgnąć tej lektury. Książka ta może stanowić niejako coaching dla każdego człowieka, dać przyczynek do pracy nad sobą. Bo kogo z nas nie wykańcza i prześladuje konfrontacja z inną osobą, która spowodowała nam krzywdę, czy to w życiu osobistym, czy zawodowym. Trzymanie w sobie urazy powoduje, że nie możemy iść dalej, zamknąć pewnych etapów. I choć przebaczenie nie jest łatwe, z książki możemy się dowiedzieć, jak sobie z tym poradzić.

Zachęcam do poszukiwania osobistych relacji z Jezusem. Publikacje, a także wszelkie publiczne wystąpienia Marcina Zielińskiego mogą wam w tym pomóc, gdyż jest to żywy katolicyzm, oparty na mocnej wierze i osobistym przeżywaniu swojego życia duchowego. Może docenicie przebywanie blisko Jezusa z innych niż ja powodów? W końcu każdy podąża swoją drogą życiową. Liczę tylko na to, że na końcu wszystkich tych osobistych dróg będziemy kiedyś mogli spotkać się razem, w szacunku i miłości do siebie nawzajem.

N.



 
 
Październik 2020
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych