2014-03-15

Film: Kamienie na szaniec, Polska 2014


Historia młodych ludzi z książki A. Kamińskiego pt. Kamienie na szaniec od zawsze budziła we mnie emocje. Podziw do chłopaków, którzy bohatersko walczyli z niemieckim okupantem, tkwi we mnie od najmłodszych lat. Tym bardziej, że próbując postawić siebie w takiej sytuacji, choć byśmy tego chcieli, to jednak nie mamy pewności, czy bylibyśmy zdolni do takich poświęceń, odwagi i zapału w obronie ojczyzny. Dlatego oczywistym wydał mi się fakt, iż muszę wybrać się na głośny i wywołujący duże emocje jeszcze przed premierą film Roberta Glińskiego o chłopcach z Szarych Szeregów.

Od kilku tygodni jesteśmy świadkami zamieszania panującego wokół filmu Kamienie na szaniec. Buntują się harcerze, którzy zarzucają filmowi nierzeczywiste przedstawienie bohaterów, jednak pojawiają się także słowa poparcia dla reżysera, który potrafił uwspółcześnić postaci sprzed ponad połowy wieku.

Jako że książka należy do jednej z moich ulubionych, nie było więc innej możliwości, jak tylko udać się do kina i ocenić film samodzielnie. I szczerze mówiąc nie żałuję, ponieważ rozczarowania nie było, choć taka obawa zawsze towarzyszy mi przy polskich produkcjach. Kamienie na Szaniec trzymały w napięciu, a gra debiutujących na dużym ekranie młodych aktorów zasługuje na pochwałę. Na szczególną uwagę zasługuje na pewno Tomasz Ziętek, odtwórca roli Jana Bytnara „Rudego”.

Oczywiście w filmie jest kilka elementów, które mogą się nie spodobać widzom. Jeśli o mnie chodzi, to raziło mnie w nim pominięcie Alka, który przyjaźnił się z Rudym i Zośką. Jego postać jest jedynie zaznaczona i znajduje się jak gdyby w tle. Można było zatem również mocniej zaznaczyć braterską przyjaźń między chłopakami, co pozwoliłoby widzowi mocniej identyfikować się z bohaterami filmu.

Spotkać można było w recenzjach zarzut odnośnie zbytniego uwspółcześnienia postaci i pokazywania ich w odważnych relacjach z dziewczynami. Jak dla mnie nie było to aż tak rażące, ponieważ rzeczywiście byli oni przecież nastolatkami i zapewne przeżywali oni swoje pierwsze miłości (czego przykładem był Alek i jego miłość z koleżanką, pokazana w książce przez Kamińskiego). Jednak obok tych relacji można było w filmie ukazać jeszcze więcej koleżeńskich relacji między bohaterami, co pozwoliłoby wyrównać proporcje i nie dawałoby pretekstu do zarzutów o spłycenie postaci młodych bohaterów.

Zapadła mi również w pamięć rola Andrzeja Chyry, który moim zdaniem dobrze zagrał Majora Jana Kiwerskiego. Wśród znajomych pojawiała się natomiast opinia o niezbyt udanej kreacji Danuty Stenki, szczególnie w momencie odbicia konającego „Rudego”.

Istotnym wątkiem, wysuwającym się w tym filmie, była chęć ukazania dysonansu pomiędzy młodym a starszym pokoleniem żołnierzy. Chłopcy, pełni werwy i zapału do walki z okupantem, byli hamowani przez rodziców i doświadczonych dowódców, którzy stawiali na bardziej zachowawczą postawę wobec Niemców. Miało to zapewne na celu ukazanie nieco szaleńczej młodości, która nie lubi bezczynnie czekać na rozwój akcji, ale rwie się do walki i działania.

Oczywiście w filmie brakuje w pełni historycznego odzwierciedlenia wydarzeń opisywanych przez A. Kamińskiego, co może razić, jednak należy pamiętać, że jest to film fabularny, a nie dokument. Dlatego warto przed pójściem do kina przeczytać książkę, by mieć świadomość prawdziwych wypadków.

Tak więc według mnie film zasługuje na uwagę, choć na pewno duża tutaj zasługa prawdziwej historii Zośki, Rudego i Alka, której w samej sobie nie dało się zepsuć, z powodu dokonanych przez nich bohaterskich czynów. Warto udać się do kin chociażby po to, by docenić czasy, w których żyjemy i to, że było nam dane, dzięki takim ludziom jak bohaterowie Kamieni na szaniec, dorastać w spokojnych czasach.

Filip Niedzielski

Czytaj również:

Aleksander Kamiński „Kamienie na szaniec”. Gdzie jest ta młodzież?


 
 
Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych