2018-01-04

Książka: Stanisław Michalkiewicz „Walka o fabrykę gwoździ”. Warszawa 2009


Autor książki, którą tutaj prezentujemy, posiada wyraziste poglądy, których nie boi się wyrażać. Nie można we wszystkim się z nim zgodzić, ale przez to warto polemizować, co pobudza do myślenia. Czy właśnie nie taki powinien być cel każdej książki?

Stanisława Michalkiewicza można cenić za krytykę państwa i wyszukiwanie paradoksów związanych z jego funkcjonowaniem. Felietony w tej książce są łatwe w przyswojeniu. Pisane prostym i zrozumiałym językiem, jak przystało na Michalkiewicza – podsyconym ironią, nie tracą na aktualności i w przystępny sposób tłumaczą rzeczywistość gospodarczą. Sporo przy tej okazji analizy ludzkiej natury, zachowań, które tworzą warunki ekonomiczne, w jakich żyjemy.

Wadą tekstów Michalkiewicza w tej formie, tej felietonowej prostoty w tłumaczeniu faktów, są czasami zbyt oględne wyjaśnienia. Ale to już chyba wada felietonów w ogóle, tekstów z natury krótkich. Wiele rzeczy można wyjaśnić w sposób szybki i przystępny, jednak czasami wypadałoby coś dopowiedzieć, rozwinąć. Rodzi to niekiedy trudności w interpretacji tekstu autora. Jak w przypadku, gdy Michalkiewicz tłumaczy obłudę państwa na gruncie dbania o prawa człowieka, gdy jednocześnie ogranicza ono imigrantom prawo osiedlania się na podległym mu terytorium. W tym samym felietonie dodając na końcu, że nie powinniśmy akceptować prawa człowieka do obywatelstwa, czyli praw politycznych, obowiązujących w danym kraju. Wychodzi więc chyba na to, że według Michalkiewicza można pozwolić państwu na dyrygowanie, kto i gdzie powinien mieszkać, jeśli dokonuje się to w jakimś słusznym celu, tutaj chyba dla zachowania „tożsamości” autochtonicznych mieszkańców danego państwa.

Być może takie myślenie jest charakterystyczne dla „państwowych wolnościowców (wolnorynkowców)” – niby państwo jest złe, ale czasami na coś może się przydać. Ta niekonsekwencja w krytyce państwa jest jeszcze widoczna w tej książce w innym miejscu, gdy autor nie idzie za ciosem w potępieniu przemocy państwowej, dopuszczając instytucje państwowe do funkcji arbitra pomiędzy ludźmi. Stanisław Michalkiewicz bez wątpienia wierzy w swobodę dogadywania się ludzi bez ingerencji z zewnątrz, ale nie wierzy już, że te naturalne procesy mogą regulować sami ludzi między sobą na każdym poziomie zawieranych pomiędzy sobą umów. Zamiast prób analizowania, w jaki sposób ludzie mogą dotrzymywać między sobą tych umów, woli postawić nad nimi stosującego przemoc państwowego arbitra. Tego samego, którego będzie krytykował w innym miejscu za ingerencję w gospodarkę czy inne aspekty życia człowieka. Tak, jakby arbitrem i rozjemcą mogło być tylko państwo.

Co znajdziemy jeszcze na kartkach tej książki? Poświęcono w niej miejsce na uzasadnienie konieczności udzielenia jednostkom większej autonomii w działaniu. Michalkiewicz dostrzega zależność pomiędzy regulowaniem działalności ekonomicznej a ubożeniem tych, którym władza chce pomagać i wyciągać z biedy. To prowadzi do konkluzji, że każdy nakaz, nawet w imię dobra ludzi, prowadzi ostatecznie do czegoś złego. W wielu miejscach autor rozwiewa mity na temat tego, czym jest gospodarka. Tłumaczy to w sposób prosty, zwracając uwagę na zjawiska szkodliwe dla aktywności gospodarczej człowieka, polegające na ingerowaniu w gospodarkę. Michalkiewicz dobrze też interpretuje poprawność polityczną czy też inne zjawiska, ale zapuszcza się w swoich rozważaniach za daleko, narażając się na oskarżenia o śmieszność i snucie teorii spiskowych. Oczywiście, jako felietonista ma do tego prawo, ale ryzykuje tym samym swoją reputacją.

Trzeba jednak oddać autorowi, że kilka tez, jakie postawił tych kilka lat wstecz, znalazło swoje potwierdzenie w teraźniejszości. To na pewno wartość tej książki. To, jak i sceptycyzm do takiej konstrukcji państwa, które opiera się na fiskalizmie, przymusie i braku odpowiedzialności urzędniczej za okradanie i doprowadzanie do biedy zwykłych ludzi, z jakiej następnie dzielnie chcą ich wyprowadzać ci sami urzędnicy.

G.



 
 
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych