2016-03-14

Książka: Maciej Dobrowolski, Łukasz Kowalski, „#Uwolnić Maćka”. Warszawa 2016


Książkę „#Uwolnić Maćka. Opowieść o 40 miesiącach życia, które ukradł mi system” można by odbierać jako ciekawą powieść z gatunku political fiction, tudzież wciągającą opowieść chłopaka z ulicy. Można, ale tylko w trybie przypuszczającym. Okazuje się bowiem, że nie obcujemy z fikcją literacką, ale niestety prawdziwą historią człowieka, który bez wyroku oglądał życie po drugiej stronie muru. 

Książka Macieja Dobrowolskiego, tytułowego Maćka, i Łukasza Kowalskiego stanowi obowiązkową pozycję nie tylko dla świata kibicowskiego, ale dla każdego mieszkańca „naszego” państwa. Może szczególnie dla tych ostatnich, bo ci pierwsi mają jeszcze względne pojęcie, gdzie żyją, a ci drudzy mogliby w końcu pogrzebać te idealistyczne i naiwne wyobrażenia o praworządnej rzeczywistości.

Niestety, ludziom nie mieści się dzisiaj w głowach, że odebranie komuś kilku lat życia w wyniku pomówień i zamknięcie w więzieniu, bez dowodów i ostatecznie wyroku, może w ogóle mieć miejsce w XXI wieku. Dzisiaj, jak to się często przewrotnie określa – w „państwie prawa”. Ludzie uświadomieni mają o takich rzeczach pojęcie. Albo „niby mają pojęcie”. Dlatego aż strach pomyśleć, co ten system ma jeszcze dla nas w zanadrzu do „zaoferowania”.

Autor opisuje nam swoje doświadczenia od pierwszych chwil porannego zatrzymania przez policję, która brutalnie wtargnęła do jego domu, poprzez okres życia w przetrzymaniu, życia w niewiedzy i niepewności podczas aresztu wydobywczego. Dodajmy – niepewności, co do swojego położenia w kontekście kierowanych pod jego adresem oskarżeń, jak i swojego życia osobistego. Możemy tym samym poznać różne mechanizmy rządzące światem więziennictwa, skupiając się na doświadczeniach Maćka, który nigdy wcześniej nie miał styczności z kryminałem.

Relacje ze współwięźniami, którzy często przez kilkadziesiąt lat przebywają w odosobnieniu, dla czytelnika mogą wydawać się zaskakujące. Wbrew powszechnemu przekonaniu, że więźniowi lepiej nie wchodzić w drogę, autor przedstawia osadzonych jako osoby, które często żyją w koleżeńskich relacjach i nie chcą sobie uprzykrzać dodatkowo życia.

Ciekawą stroną tej opowieści są opisy systemu więziennictwa oraz realiów życia więziennego. Ciekawie jest również przy opisach postępowania strażników więziennych, policjantów, jak i sędziów, którzy często bezlitośnie czy wręcz złośliwie przekreślają życie drugiego człowieka. Okazuje się, że to rutyna, gdy niezawisły sąd wykazuje obojętność na argumenty obrony, swoich nie podpierając żadnymi dowodami bądź rzeczowym uzasadnieniem.

Czy za takim postępowaniem stoi ktoś wyżej umiejscowiony w hierarchii wspomnianego „państwa prawa”, czy to tylko „rutynowe działania systemu”? Odpowiedzieć na to w gruncie rzeczy straszne pytanie spróbuje zapewne niejeden czytelnik tej książki.

Opowieść Macieja Dobrowolskiego czyta się jednym tchem. Bardzo dobrze, że ta relacja ujrzała światło dzienne, ponieważ o tej historii nie można zapomnieć, a o niesprawiedliwości trzeba mówić głośno. Tym bardziej, że walka Maćka trwa nadal, czego nie zmienią przypadki przekierowania zainteresowania społeczeństwa przez mass media – wcześniej żywo relacjonujące jego przypadek – na jakiś „wybitny temat” typu marsze KOD-ów itp.

Powyższe nawiązanie do przybranych obrońców standardów demokratycznych nie jest przypadkowe i wydaje się, że uzasadnione. W tym państwie jest to bowiem znaczący przykład na to, że ludzie mają nikłe pojęcie o realnych zagrożeniach dla naszych wolności, a także tego, jakie instytucje dybią na te wolności. Jak inaczej nazwać organizowanie się wokół tak nieistotnych spraw, jak wojenki partyjne? Jak określić przymykanie oczu na bezprawie, którym niewątpliwie jest trzymanie w więzieniu człowieka bez wyroku, przez kilka lat? Tym bardziej, że do zatrzymania wystarczą pomówienia. Groźba utraty wolności wisi więc nad każdym Polakiem.

S.G.



 
 
Listopad 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych