2015-08-25

Film: Lewiatan, Rosja 2014


Film Andrieja Zwiagincewa w wymowny sposób ukazuje patologie ustroju państwowego. Despotyzm władzy względem będącego zawsze na straconej pozycji w konfrontacji z państwem obywatela jest kanwą przewodnią tego obrazu, przez co film ten niesie ze sobą przesłanie uniwersalne.

Każdy z nas przecież żyje w sensie formalnym jako poddany władzy, narzucającej nam swoje prawa. Naturalnym stanem naszej egzystencji są więc próby podporządkowania nas przez grupy uprzywilejowanych osób, sprawujących rząd dusz i posiadających monopol na stosowanie przemocy. Wypisz, wymaluj relacje państwo-obywatel.  

Tej przemocy doświadcza główny bohater filmu Kola, który stara się bronić swojej własności przed pazernością mera rosyjskiej guberni. Ten ostatni występuje jako uosobienie nowobogackiej i proputinowskiej elity władzy, korzystającej ze swojej uprzywilejowanej pozycji i prowadzącej niejasne interesy.

„Lewiatan” to sztuka filmowa na dobrym poziomie, gdyż nie brak w niej wielu metaforycznych odniesień do rzeczywistości, ale również obrazowego i dosadnego wręcz unaocznienia związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy myśleniem ludzi w określonych kategoriach a rezultatami ich działań.

Weźmy za przykład tej dosadności znamienne słowa urzędnika, który chce przejąć ziemię Koli, argumentując przy tym, że ten nie ma żadnych praw. Teraz zestawmy to ze złudnymi wyobrażeniami mieszkańców wszystkich państw na świecie, że prawa tworzone są dla obywateli, a nie – jak to jest w rzeczywistości – dla podtrzymania ustroju opartego na wyzysku i niesprawiedliwości.

Do bohatera tego filmu dociera to zbyt późno. Do jego prawnika – uosobienie przekonań społeczeństwa, że prawo w systemie służy ludziom – dociera wówczas, gdy władza używa w stosunku do niego „mocnych argumentów”. Groteskowe w tej sytuacji jawią się wypowiedzi sędziów czy milicjantów, którzy przytaczając pęk stosownych paragrafów i uzasadnień prawnych, starają się zniszczyć wolę bezbronnego, aczkolwiek nadal walczącego o swoje człowieka.

Wyrachowanie i cynizm ludzi na stanowiskach zostały również ukazane na przykładzie hierarchów Kościoła prawosławnego. Jego przedstawiciel, zresztą przyjaciel mera guberni, doskonale rozumie, jakie możliwości oddziaływania na społeczeństwo zapewnia mu jego uprzywilejowana pozycja. Zwraca się nawet do swojego urzędniczego kolegi słowami, iż obaj, jako przedstawiciele władzy, z jednej strony państwowej, z drugiej kościelnej, mają wspólne cele, choć działają na różnych płaszczyznach.

Zwiagincew chce również przez to zwrócić uwagę widza na jeszcze jedno błędne wyobrażenie człowieka względem instytucji władzy – przyozdabianie jej w aureolę świętości. Mit, iż władza pochodzi od Boga, w domyśle: należy jej się szacunek, rozpowszechniony w wiekach ubiegłych i dość silny na Wschodzie, zapewnia jej przedstawicielom nietykalność i w konsekwencji bezkarność, wymuszając społeczne posłuszeństwo.

Czy „Lewiatana” można porównać z naszym „Układem zamkniętym”? Jest pewna różnica. W polskiej produkcji, bądź co bądź również dobrym filmie, dominuje mechaniczny opis patologii systemu, z rzadka przeplatany próbami rozszyfrowania psychologicznych motywacji ludzi na stanowiskach i istoty władzy. Rosyjski reżyser wychwycił ideologiczne podłoże zła i obłudy, ubranych w dostojne szaty świętobliwości i sprawiedliwości. Sięga głębiej w swoich interpretacjach i rozważaniach nad sensem funkcjonowania każdej władzy, niejako potwierdzając starą prawdę, że każda jej odmiana, gdziekolwiek ustanowiona, prowadzi do niesprawiedliwości i w końcu do zbrodni.

Nie trzeba chyba dodawać, że „Lewiatan” spotkała się z krytyką zarówno państwa rosyjskiego, jak i Kościoła prawosławnego.         

►Sławomir Gródecki



 
 
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych