2017-08-03

Brak logicznego podejścia niweczy sensowny opór


Państwo polskie tworzy coraz więcej prawa i szuka nowych środków finansowych przy konstrukcji nowych podatków. Do takich wniosków można dojść na podstawie analizy ostatnich miesięcy.

W zasadzie takie działania wydają się logiczne. Nawarstwianie kolejnych dokumentów prawnych jest naturalną cechą instytucji biurokratycznych. Podobnie, jak podnoszenie obciążeń finansowych przy rosnących wydatkach. Poddani państwa może nie zdają sobie z tego sprawy, ale im wystarcza tłumaczenie, że „państwo dostarcza nam usługi publiczne, czyli że tak już musi być, po prostu”. Oczywiście, żalenia się później na jakość tych usług nie ma końca. Czy jednak w dyskursie publicznym i prywatnym dominuje przeświadczenie, że głównym winowajcą jest zarządzanie państwowe? Nie. Państwo to świętość, działalność urzędnicza jest nie do zastąpienia przez jakąkolwiek inną formę organizacji społecznej, a tak w ogóle inicjatywy oddolne nie mają sensu. Pozostaje tylko wyczekiwać. Pytanie: na co?  

Na nowe akty prawne, których z każdym rokiem przybywa, choć można by się bez nich w zdecydowanej części obejść? A może na nowe obciążenia finansowe, które mają zostać przeznaczone na programy, tworzące ogólne przeświadczenie, że państwo jest nam jednak do czegoś potrzebne?

Mowa o danych, z których wynika, że w ciągu sześciu miesięcy od rozpoczęcia roku państwowcy na stanowiskach (czyli urzędnicy) wyprodukowali już ponad 17 tys. stron ustaw. Według prognoz ma ich być jeszcze więcej. Państwowiec zwyczajny (czyli obywatel państwa) zakłada, że to efekt zmieniających się warunków życia, do których państwo się tylko dostosowuje. Z kolei człowiek logicznie myślący zacznie się zastanawiać, jakich nowych dziedzin życia dotkną państwowe ograniczenia. No i przede wszystkim zapyta sam siebie, bez ilu tych świstków papieru można byłoby się obejść, skoro do tej pory dało się bez nich funkcjonować.

Ta sama różnica w rozumowaniu dotyczyć będzie obciążeń fiskalnych na rzecz państwa. Jego zwolennicy przyklasną na propagandowe formułki, że płacąc podatki wspieramy „naszą ojczyznę”, a tym samym przyczyniamy się do jej rozwoju. Ktoś jednak znowu może powątpiewać w ten poddańczy wobec państwa rodzaj patriotyzmu podatkowego. Cóż z tego bowiem, że wpływy do budżetu statystycznie rosną, kiedy w portfelu wcale nie przybywa? A jeśli nawet przybyło za pośrednictwem jakiegoś programu typu „500+”, to na jak długo i czy w dalszej perspektywie można za to przeżyć? Czy poprawiła się przez to jakość usług publicznych, na przykład z zakresu służby zdrowia? I w końcu, człowiek logicznie myślący zacznie swoją łamigłówkę w rodzaju: jeśli dają tutaj, to gdzie będą chcieli zabrać, i czy nie lepiej byłoby po prostu zostawić więcej pieniędzy w portfelach zwykłych ludzi?

Analiza ostatnich miesięcy jest więc ponura. Ale wynika to już nie z samego faktu, że państwo poszerza zakres swoich mocy prawnych i ucisku fiskalnego. Jak zaznaczyliśmy już na wstępie – proces rozrostu państwa jest nieunikniony, niczym bańka spekulacyjna, która kiedyś musi pęknąć, co będzie skutkowało którąś tam odmianą kryzysu finansowego (najjaskrawszą formą kryzysu państwa jest wojna, oby nigdy do niej nie doszło). Ciemne strony tej analizy to uświadomienie sobie, że ludzi myślących tak, jak państwo im podpowiada jest zdecydowanie więcej niż tych, których tutaj przedstawialiśmy jako logicznie myślących.

Państwo to nie tylko instytucje, ale przede wszystkim myślenie o konstrukcji całego ustroju. Jeśli spory w łonie tego rodzaju ustroju, jakim jest państwo, ograniczają się tylko do przepychanek i sporów sił partyjnych o kształt tych instytucji, jak ostatnio w przypadku sądów, to jakiekolwiek sensowne próby ograniczenia uprawnień państwa i przekierowania ich w stronę społeczeństwa nie mają szansy zostać choćby zaprezentowane, nie mówiąc już o ich realizacji. Dyskurs publiczny i linia podziału w Polsce przebiega tam, gdzie życzą sobie tego partyjni sekciarze i cynicy walczący o władzę. Ludzie myślący logicznie, a więc odrzucający lojalność wobec państwa, ceniący swobody, wolność, ale także oddolną organizację typu lokalnego, którą mogliby utożsamiać ze swoim typem ojczyzny, są w zdecydowanej mniejszości. Dlatego zawsze aktualne jest stwierdzenie, że nie ma znaczenia, jakie partie ustalają podatki i w jaki sposób tym nadzorują, skoro to zawsze będą coraz większe obciążenia i coraz większy nadzór.

G.



 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11 12 13 14 15 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych