2017-06-28

Plaga kamer


Presja władz do lokowania nowych kamer monitoringu jest duża. To w zasadzie nie dziwi, bo które władze nie lubią mieć społeczeństwa pod kontrolą. Nikt jednak nie kontroluje w tym względzie samych władz, które w sposób dowolny rozbudowują swój system inwigilacji.

Zakładaniu nowych, coraz to bardziej nowoczesnych kamer, towarzyszy wygłaszanie szeregu półprawd i opinii pochwalnych na rzecz monitoringu ze strony ludzi władzy, ale też wielkich koncernów medialnych. To kamery mają powodować bezpieczeństwo, choć nikt nie potrafi udowodnić, że skala bezpieczeństwa w danej miejscowości spadła właśnie dzięki kamerom, a nie innym czynnikom, i czy w ogóle spadła. Kamery mają pomagać przy wyjaśnianiu zdarzeń drogowych, ale udowodniony już argument, że w pokaźnym procencie służą wlepianiu mandatów kierowcom, czyli zapychaniu budżetów, jest raczej pomijany. Nie taka jest przecież ich propagandowa funkcja. Mało też słychać o kosztach utrzymania kamer, w czym zawiera się też przechowywanie nagrań. Można też wspomnieć, że z prawnego punktu widzenia, nie wiadomo kto powinien mieć dostęp do zebranych przez kamery informacji na nasz temat, więc teoretycznie każdy człowiek władz może je sobie przeglądać.  

Powtarza się tylko, że w miejscu występowania kamery czyny zabronione już nie występują. Ale czy dzięki kamerom nie występują już wcale, czy co najwyżej pomagają wykryć sprawców? A jeśli występują w innym miejscu, to czy będzie to marny pretekst do zakładania nowych kamer i jeszcze większej inwigilacji? Dla lokalnych władz odpowiedź brzmi: tak. Ten prosty schemat myślenia wsparła teraz władza centralna, która za pośrednictwem tzw. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w 99 przypadkach udzieli wsparcia finansowego władzom lokalnym w ramach tzw. projektów poprawiających bezpieczeństwo. Jeśli coś nazywa się tak ładnie, to i zwykli ludzie kupią ten slogan, że bezpieczeństwo można sobie zagwarantować kamerami.

W zasadzie to już nie można nigdzie swobodnie się poruszać. Po mieście śledzi nas system kamer, który będzie już nie tylko nagrywał obraz, ale i dźwięk, a w przyszłości określał nasz nastrój, co już jest testowane. Ruch samochodem też przestaje być anonimowy, bo inwigilowanie dokonuje się za pośrednictwem aparatury do określania tablic rejestracyjnych. Ba, nie można od tego uciec nawet na łono natury, bo kamery zamontowano też w lasach.      

Ludziom ceniącym sobie prywatność i zdrowy rozsądek pozostaje tylko pytać lokalne władze o kwestie związane z monitoringiem na zasadzie dostępu do informacji publicznej. Może ta presja choć trochę przystopuje to szaleństwo inwigilacji wizualnej, zanim ten system rozrośnie się do jakichś monstrualnych rozmiarów.       

B.



 
 
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123
45678910
11 12 13 14 15 1617
18192021222324
25262728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych