2013-09-24

Aktywizm z najwyższej półki


„Polska nie może być naszym hobby”. To zdanie zaczerpnięte z niedawno powstałego DLA-lternatywa, który raczy nas wieloma tekstami o zróżnicowanej tematyce. Ja chciałbym odnieść się do tych nt. aktywizmu i działalności narodowej.

Zacznijmy od wrażenia, jakie się pojawia, sięgając i czytając niektóre z tekstów. Przede wszystkim, myślę sobie, „truizm”. Ale co to znaczy, gdy mówię, że coś jest truizmem? Czy to, że ktoś powtarza coś, co powinno być jasne dla każdego, świadczy o tym, że nie mówi nic ważnego? Bzdura! Jak się okazuje, w dzisiejszym świecie mówienie truizmów jest niezmiernie ważne. Chociażby truizmem jest to, że nie istnieje państwo neutralne światopoglądowo, a są ludzie, którzy twierdzą inaczej. Truizmem jest również to, że Kościół ma prawo i powinność mieszać się do polityki, bo Kościół to my wszyscy, czyli większa część społeczeństwa. A są ludzie, którzy twierdzą inaczej. Wreszcie truizmem jest, że homoseksualizmu nie można traktować jako czegoś normalnego – a są ludzie, którzy twierdzą inaczej! Ba, niektórzy twierdzą, że nie istnieje płeć biologiczna, tylko że jest ona wynikiem… konwencji społecznych.

Przykłady powyższe mają przekonać Czytelników, że dzisiaj należy mówić o truizmach – oraz za nimi argumentować. Jakie truizmy mam na myśli, mówiąc o „DLA”? Chodzi mi o kwestie, które poruszają artykuły, jak np. „Jesteś jednym z nas?”, „A co możemy zrobić?", „O musie tworzenia własnych mediów” itp. Autorzy przekonują nas do czegoś, co powinniśmy podskurnie sami rozumieć, a przede wszystkim czuć. Chodzi o działalnosć, o aktywizm. Nie będę przytaczał argumentów z w/w tekstów, niech każdy zaopatrzy się w „DLA”, bo naprawdę warto.

Dlaczego Polska nie może być naszym hobby? Z prostego powodu. Bo Polska to ja, to Ty, to Twoja rodzina, to nasza wspólnota mieszkaniowa, to nasza dzielnica, miasto, nasze ulice, nasze kamienice, bloki. To również nasze parki, ławki, szkoły, instytucje. Skoro Polska mieści w sobie to wszystko, co wymieniłem, to nie może być hobby. Bo zarobek na godne życie to nie hobby. Bo zapewnienie swojemu dziecku dobrej edukacji to nie hobby. Bo wspólna praca na rzecz lepszego środowiska, również tego społecznego, to nie żadne hobby. To nasz obowiązek względem nas samych i naszych bliskich.

Czym jest jednak aktywizm dla nacjonalisty? Zmartwię chyba niektórych, bo bynajmniej aktywizm nie może się kończyć na marszach czy rocznicach. Jan Mosdorf pisał o dwóch warstwach ludzi: „warstwa o cechach elitarnych, kierująca się w dynamice pracy miłością dobra narodowego i warstwa o mniej rozgległych horyzontach, kierująca się w życiu codzienną miłoscią rodzinną, ale kierowana i dopingowana w swej pracy ideą narodową”. Teraz zastanówmy się nad tym, ilu nas, nacjonalistów, ludzi świadomych politycznie, jest w porównaniu do całego społeczeństwa? Bardzo, bardzo niewielki ułamek procenta. Jeżeli jest nas bardzo niewielki ułamek procenta, a chcemy wywierać wpływ na politykę, a przede wszystkim na społeczeństwo (czyli, de facto, na kulturę), to musimy zrobić jedno: stać się pierwszą warstwą, o której pisał Mosdorf, czyli warstwą elitarną. Jednak, jeżeli chcemy być elitą, nie możemy poprzestać na plakatach! Do tego nam, niestety, daleko.

Po pierwsze, musimy się kształcić. Nie chodzi o studia. Chodzi o ogólną erudycję, jakiej potrzebujemy, żeby móc stać się elitą. Czytać książki, Biblię, poważną prasę. Nie tylko umieć się wypowiedzieć, ale potrafić argumentować – zręcznie i sprawnie! Edukacja to warunek niezbędny, żebyśmy mogli być: (1) politykami, (2) prawnikami i sędziami, (3) dziennikarzami i publicystami, (4) nauczycielami, (5) biznesmenami (chociaż tutaj ktoś mógłby szyderczo zapytać, czy aby na pewno do biznesu trzeba edukacji). Dlaczego politykami? Ponieważ to politycy ustanawiają prawo, to oni mają realny(!) wpływ na rzeczywistość. I ogólnopolscy, i lokalni. Prawnikami, ponieważ potrzebujemy swoich ludzi obeznanych z prawem, zawsze gotowych służyć pomocą w jakichś sprawach sądowych. Poza tym prawnicy są ekspertami w sejmowych (i nie tylko) komisjach; dobrze, żeby były reprezentowane przez narodowców. Dziennikarzami, ponieważ dziennikarze wpływają na świadomość ludzi. Ludzie czytają prasę, czytają teksty w Internecie itd. – musimy mieć szerokie media. Nauczycielami – bo nauczyciele obcują z dziećmi, wpajają im wartości. A jakie wartości są słuszne? Narodowe! Wreszcie zostali biznesmeni. Im więcej mamy  (my, narodowcy) pieniędzy, tym lepiej. Po pierwsze, możemy zakładać stacje telewizyjne (gdzie zatrudnimy kumatych dziennikarzy), po drugie, możemy zakładać szkoły (gdzie zatrudnimy kumatych nauczycieli), po trzecie wreszcie, możemy zakładać biblioteki, fundacje i inne organizacje społeczne.

Co to wszystko znaczy? Znaczy tyle, że podwyższamy poprzeczkę, bo Polska to nie hobby. Polska to my wszyscy, to nasze wartości, wiara i egzystencja. Jeżeli faktycznie chcemy coś zmienić i w końcu ogarnąć ten burdel, to musimy się postarać. Już teraz.

Demistyfikator


 
 
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych