2016-12-29

Idee: Anarchia 101


♦ Czym jest „anarchizm”? Czym jest „anarchia”? Kim są „anarchiści”?

Anarchizm jest pomysłem na najlepsze życie. Anarchia jest sposobem życia. Anarchizm jest to pogląd, że rząd (państwo) jest niepotrzebny i szkodliwy. Anarchia to społeczeństwo bez rządu. Anarchiści to ludzie, którzy wierzą w anarchizm i pragną żyć w anarchii, jak kiedyś nasi przodkowie. Ludzi wierzących w rząd (jak liberałowie, konserwatyści, socjaliści i faszyści) nazywamy „etatystami”.

Może się wydawać, że anarchizm jest wyłącznie negacją – że jest po prostu przeciwko czemuś. W rzeczywistości anarchiści mają wiele pozytywnych pomysłów na życie w bezpaństwowym społeczeństwie. Ale w przeciwieństwie do marksistów, liberałów czy konserwatystów, nie oferują planu.

(...)

 Czy kiedykolwiek istniało funkcjonujące społeczeństwo anarchistyczne?

Tak, istniały ich tysiące. Przez pierwszy milion lat lub dłużej wszyscy ludzie żyli jako łowcy-zbieracze w grupkach równych sobie osobników, bez hierarchii czy władzy. To nasi przodkowie. Społeczeństwa anarchistyczne musiały odnieść sukces, w przeciwnym razie nikogo z nas by tutaj nie było. Państwo liczy sobie tylko kilka tysięcy lat, i tyle mu zajęło podporządkowanie sobie ostatnich społeczeństw anarchistycznych, jak San (Buszmeni), Pigmeje i australijscy Aborygeni.

 Ale nie możemy wrócić do takiego sposobu życia.

Prawie wszyscy anarchiści zgodziliby się z tym. Ale nawet dla nich bardzo pouczające jest badanie tych społeczności, i być może też podłapanie niektórych pomysłów na to, jak może funkcjonować całkowicie dobrowolne, wysoce indywidualistyczne, a jednocześnie kooperatywne społeczeństwo. Weźmy jeden przykład, anarchistyczni poszukiwacze i członkowie plemienia często stosowali bardzo skuteczne metody rozwiązywania konfliktów, w tym mediację i niewiążący arbitraż. Ich metody działały lepiej niż nasz system prawny, ponieważ rodzina, przyjaciele i sąsiedzi dysputantów zachęcali ich do zgody – w czym pomagali przychylni i godni zaufania pośrednicy – w celu znalezienia jakiegoś rozsądnego rozwiązania problemu. W latach 70. i 80. rzekomi eksperci akademiccy próbowali przeszczepić niektóre z tych metod do amerykańskiego systemu prawnego. Oczywiście, przeszczepy uschły i obumarły, ponieważ funkcjonują tylko w wolnym społeczeństwie.

 Anarchiści są naiwni: uważają, że ludzka natura jest zasadniczo dobra.

To nie tak. To prawda, że anarchiści odrzucają koncepcje wrodzonej deprawacji lub grzechu pierworodnego. Są to koncepcje religijne, w które większość ludzi już nie wierzy. Ale anarchiści też zazwyczaj nie uważają, że natura człowieka jest zasadniczo dobra. Biorą ludzi takimi, jacy są. Istoty ludzkie nie są „zasadniczo” żadne. My, którzy żyjemy pod jarzmem kapitalizmu i jego sojusznika, państwa, nigdy nie mieliśmy szansy być wszystkim, czym możemy być.

Chociaż anarchiści często wystosowują moralne apele do tego, co najlepsze w człowieku, równie często apelują do oświeconej korzyści własnej. Anarchizm nie jest doktryną samopoświęcenia, chociaż anarchiści walczyli i umierali za to, w co wierzyli. Anarchiści uważają, że realizacja ich podstawowej idei oznaczałaby lepsze życie dla niemal każdego.

 Jak można zaufać ludziom, że nie będą prześladować się wzajemnie, gdy nie ma państwa, które kontrolowałoby przestępczość?

Jeśli nie można zaufać zwykłym ludziom, że nie będą się wzajemnie prześladować, to jak można zaufać państwu, że nie będzie prześladować nas wszystkich? Czy ludzie, którzy obejmują władzę, są tak niesamolubni, oddani sprawie i lepsi od tych, którymi rządzą? Im mniej ufasz swoim bliźnim, tym lepszy powód masz do stania się anarchistą. W anarchii władza jest ograniczona i rozłożona. Każdy ma jej trochę, ale nikt nie ma jej za dużo. W państwie władza jest skupiona i w rzeczywistości większość ludzi nie ma jej wcale. Z jaką władzą wolelibyście się zmierzyć?

 Ale – bądźmy realistami – co stałoby się, gdyby nie istniała policja?

Jak zauważa anarchista Allen Thornton: „Policja nie działa w branży ochronnej, ona działa w branży odwetowej”. Zapomnijmy o Batmanie, który jeździ po mieście i zapobiega zbrodniom w momencie, gdy te mają miejsce. Patrol policyjny nie zapobiega przestępstwom i nie łapie zbrodniarzy. Gdy w tajemnicy i selektywnie zawieszono działania patrolu policyjnego w dzielnicach Kansas City, wskaźnik przestępczości pozostał taki sam. Podobnie nasze badania wykazują, że praca detektywistyczna, pracownie kryminalistyki itd. nie mają wpływu na ten wskaźnik. Ale gdy sąsiedzi zbierają się razem, żeby wzajemnie nad sobą czuwać i odstraszać potencjalnych przestępców, przestępcy próbują w innej dzielnicy, chronionej tylko przez policję. Przestępcy wiedzą, że grozi im tam niewielkie niebezpieczeństwo.

 Ale nowoczesne państwo jest mocno zaangażowane w regulację codziennego życia. Prawie każda czynność ma jakiś związek z państwem.

To prawda – ale kiedy się nad tym zastanowić, życie codzienne jest prawie całkowicie anarchistyczne. Rzadko się spotyka policjanta, chyba, że właśnie wypisuje ci mandat za przekroczenie prędkości. Dobrowolne ustalenia i porozumienia przeważają niemal wszędzie. Jak pisał anarchista Rudolph Rocker: „Fakt jest taki, że nawet w najgorszym rodzaju despotyzmu większość osobistych relacji człowieka z bliźnimi polega na swobodnym porozumieniu i solidarnej współpracy, bez których życie społeczne nie byłoby możliwe”.

Życie rodzinne, kupowanie i sprzedawanie, przyjaźń, praktyki religijne, seks i wypoczynek są anarchistyczne. Nawet w miejscu pracy, uważanym za wielu anarchistów za tak represyjne jak państwo, pracownicy notorycznie współpracują, niezależnie od szefa, w celu zminimalizowania pracy oraz w celu jej wykonania. Niektórzy mówią, że anarchia nie działa. Ale to praktycznie jedyna rzecz, która działa! Państwo spoczywa, niespokojnie, na fundamencie anarchii, tak samo jak gospodarka.

(...)

 Przypuśćmy, że ma Pan rację, że anarchia jest lepszym sposobem na życie niż to, co mamy teraz. Jak możemy obalić państwo, jeśli jest tak potężne i opresyjne, jak Pan twierdzi?

Anarchiści zawsze rozmyślali nad tym pytaniem. Nie mają jednej prostej odpowiedzi. W Hiszpanii, gdzie w 1936 r. był milion anarchistów, gdy wojsko przeprowadziło próbę zamachu stanu, walczyli oni z faszystami na froncie w tym samym czasie, kiedy wspierali pracowników w przejmowaniu fabryk i chłopów w tworzeniu spółdzielni rolniczych. Anarchiści robili to samo na Ukrainie w latach 1918-1920, kiedy musieli walczyć zarówno ze zwolennikami caratu, jak i komunistami. Ale nie tak obalimy system na świecie w XXI wieku.

Pomyśl o rewolucjach, które obaliły komunizm w Europie Wschodniej. Wiązało się to z przemocą i śmiercią, w jednych krajach bardziej, w innych mniej. Ale tym, co doprowadziło do upadku polityków, biurokratów i generałów – ten sam wróg, z którym my się mierzymy – było to, że większość populacji odmówiła pracy czy robienia czegokolwiek innego, co utrzymywałoby ten przeżarty korupcją system w ruchu. Co mieli zrobić komisarze w Moskwie czy Warszawie, zrzucić broń nuklearną na samych siebie? Eksterminować pracowników, z których żyli?

Większość anarchistów od dawna wierzy, że to, co zwą strajkiem generalnym, mogłoby odgrywać dużą rolę w osłabieniu państwa. Jest to zbiorowa odmowa pracy.

 Jeśli jest Pan przeciw wszelkim rządom, musi być Pan przeciw demokracji.

Jeśli demokracja oznacza, że ludzie kontrolują własne życie, wówczas wszyscy anarchiści byliby, jak nazwał ich amerykański anarchista Benjamin Tucker, „nieustraszonymi jeffersońskimi demokratami” — byliby jedynymi prawdziwymi demokratami. Ale nie tym jest naprawdę demokracja. W prawdziwym życiu, część ludzi (w Ameryce prawie zawsze mniejszość narodu) wybiera garstkę polityków, którzy kontrolują nasze życie, ustanawiając prawa i wykorzystując niewybranych biurokratów i policję do wprowadzania tych praw, niezależnie od tego, czy chce tego większość.

Jak napisał kiedyś francuski filozof Rousseau (niebędący anarchistą), w demokracji ludzie są wolni tylko w chwili, gdy głosują, przez pozostały czas są niewolnikami rządu. Urzędujący politycy i biurokraci są zwykle pod przemożnym wpływem wielkiego biznesu i często też innych grup interesów. Wszyscy to wiedzą. Ale niektórzy zachowują milczenie, ponieważ otrzymują korzyści od dzierżących władzę. Wielu innych milczy, bo wie, że protest nie przynosi niczego dobrego, a mogą zostać nazwani „ekstremistami” lub wręcz „anarchistami” (!), jeśli powiedzą, jak jest. Też mi demokracja!

 No cóż, jeśli się nie wybierze urzędników, aby podejmowali decyzje, to kto je podejmuje? Nie powie mi Pan, że każdy może to robić, jeśli ma taką chęć, bez oglądania się na innych.

Anarchiści mają wiele pomysłów na to, jak byłyby podejmowane decyzje w prawdziwie świadomym i współpracującym społeczeństwie. Większość anarchistów wierzy, że takie społeczeństwo musiałoby być oparte na społecznościach lokalnych, wystarczająco małych, aby ludzie się znali lub przynajmniej dzielili związki rodzinne, przyjaźń, opinie i zainteresowania z prawie wszystkimi. A ponieważ jest to społeczność lokalna, ludzie dzielą też wspólną wiedzę na temat swojej społeczności i środowiska. Wiedzą, że będą musieli żyć z konsekwencjami swoich decyzji. W przeciwieństwie do polityków lub biurokratów, którzy decydują za innych.

Anarchiści wierzą, że decyzje powinny zawsze być podejmowane na najniższym możliwym szczeblu. Każda decyzja, którą podejmują za siebie poszczególne osoby, bez wpływania na decyzje innych ludzi w ich własnych sprawach, powinna być podejmowana tylko dla siebie. Każda decyzja podejmowana w małych grupach (jak rodzina, parafianie, współpracownicy itd.) powinna być podejmowana przez nich samych, pod warunkiem, że nie wpływa na innych. Decyzje wywierające znaczący, szerszy wpływ – jeśliby kogoś niepokoiły – byłyby przedstawiane osobiście, na okresowych zebraniach społeczności.

Jednakże zebranie społeczności nie jest zgromadzeniem ustawodawczym. Nikogo się nie wybiera. Każdy może uczestniczyć. Ludzie mówią za siebie. Ale kiedy mówią o konkretnych rzeczach, są świadomi, że dla nich wygrana nie jest – jak była dla trenera futbolu amerykańskiego, Vince’a Lombardiego – „jedyną rzeczą”. Chcą, aby wszyscy wygrali. Cenią braterstwo z sąsiadami. Najpierw próbują ograniczyć nieporozumienia i wyjaśnić daną kwestię. Często to wystarcza do osiągnięcia zgody. Jeśli nie wystarcza, wypracowują kompromis. Bardzo często go osiągają. Jeśli nie, zgromadzenie może przełożyć kwestię na później, jeśli nie wymaga ona natychmiastowego podjęcia decyzji, tak, aby cała społeczność mogła zastanowić się nad daną kwestią i omówić ją przed kolejnym zebraniem. Jeśli to zawiedzie, społeczność zbada, czy istnieje możliwość, aby większość i mniejszość rozdzieliły się na pewien czas, żeby każda grupa mogła postąpić zgodnie z własnym wyborem.

Jeśli wśród ludzi istnieją nadal różnice nie do pogodzenia na dany temat, mniejszość ma dwie opcje. Może się tym razem zgodzić z większością, ponieważ harmonia w społeczności jest ważniejsza niż dana kwestia. Być może większość ułagodzi mniejszość za pomocą decyzji na jakiś inny temat. Jeśli wszystko inne zawiedzie, a kwestia jest ważna dla mniejszości, może się ona odseparować i stworzyć oddzielną społeczność, jak zrobiły to różne stany USA (Connecticut, Rhode Island, Vermont, Kentucky, Maine, Utah, Zachodnia Wirginia itd.). Jeśli ich secesja nie jest argumentem przeciwko etatyzmowi, wówczas nie jest argumentem przeciwko anarchii. Nie jest to porażka anarchii, ponieważ nowa społeczność ją odtworzy. Anarchia nie jest idealnym ustrojem – po prostu jest lepsza niż wszystkie inne.

 Nie możemy zaspokoić wszystkich swoich potrzeb lub pragnień na poziomie lokalnym.

Może nie wszystkich, ale istnieją dowody dzięki archeologii handlu na duże odległości, setki czy nawet tysiące mil, w anarchistycznej, prehistorycznej Europie. Prymitywne społeczności anarchistyczne odwiedzane przez antropologów w XX wieku, jak myśliwi-zbieracze San (Buszmeni) czy plemiona zamieszkujące wyspy Trobriand, prowadziły taki handel między poszczególnymi „partnerami handlowymi”. Anarchia praktyczna nigdy nie zależała od całkowitej lokalnej samowystarczalności. Ale wielu współczesnych anarchistów nakłania społeczności i regiony do jak największej samowystarczalności, aby w kwestii artykułów pierwszej potrzeby nie zależeć od dalekich, bezosobowych outsiderów. Nawet przy nowoczesnej technologii, często tworzonej konkretnie do powiększania rynków handlowych przez przełamanie samowystarczalności, możliwa jest dużo większa lokalna samowystarczalność niż ta, o jakiej rządy i korporacje chciałyby, abyśmy wiedzieli.

♦ Jedną z definicji „anarchii” jest chaos. Czy nie tym byłaby anarchia– chaosem?

Pierre-Joseph Proudhon, pierwszy, który określił się anarchistą, napisał, że „wolność jest matką, nie córką porządku”. Anarchistyczny porządek jest lepszy niż ten narzucony przez państwo, ponieważ nie jest systemem represyjnych praw, a po prostu sposobem, w jaki społeczności ludzkie, które się wzajemnie znają, decydują się żyć wspólnie. Anarchistyczny porządek opiera się na wspólnej zgodzie i zdrowym rozsądku.

♦ Kiedy sformułowano filozofię anarchizmu?

Niektórzy anarchiści uważają, że idee anarchistyczne były już wyrażane przez cynika Diogenesa w starożytnej Grecji, Lao Tse w starożytnych Chinach i niektórych średniowiecznych mistyków, jak też podczas angielskiej wojny domowej w XVII wieku. Ale współczesny anarchizm zaczął się od opublikowania „Political Justice” przez Williama Godwina w Anglii, w 1793 r., i został wskrzeszony we Francji przez Pierre-Josepha Proudhona w latach 40-tych XIX wieku („Czym jest własność?”). Proudhon zainspirował ruch anarchistyczny wśród francuskich robotników. Max Stirner w książce „Jedyny i jego własność” (1844 r.) zdefiniował oświecony egoizm, będący podstawową wartością anarchistyczną. Amerykanin Josiah Warren samodzielnie i w tym samym czasie doszedł do podobnych wniosków i wpłynął na ruch na dużą skalę, mający na celu założenie utopijnych społeczności. Anarchistyczne idee były dalej rozwijane przez wielkiego rosyjskiego rewolucjonistę Michała Bakunina i poważanego rosyjskiego uczonego Piotra Kropotkina. Anarchiści mają nadzieję, że ich idee będą dalej się rozwijać w zmieniającym się świecie.

(...)

♦ Czyż anarchiści nie popierają przemocy?

Anarchiści nie są nawet w połowie tak agresywni, jak demokraci, republikanie, liberałowie czy konserwatyści. Ci ludzie jedynie wydają się niestosować przemocy, ponieważ to państwo odwala za nich brudną robotę – stosuje przemoc w ich imieniu. Ale przemoc to przemoc. Noszenie munduru czy wywijanie flagą tego nie zmienia. Państwo z definicji jest powiązane z przemocą. Bez przemocy w stosunku do naszych anarchistycznych przodków – łowców-zbieraczy i rolników – nie byłoby dziś państw. Niektórzy anarchiści popierają przemoc – ale wszystkie kraje angażują się w przemoc na co dzień.

Niektórzy anarchiści, trzymając się tradycji zapoczątkowanej przez Tołstoja, są z zasady pacyfistami i wystrzegają się agresji. Stosunkowo mała liczba anarchistów wierzy w sens ofensywy przeciwko państwu. Większość anarchistów wierzy w samoobronę i akceptuje pewien poziom przemocy w sytuacji rewolucji.

Kwestia niezupełnie polega na przeciwstawieniu sobie przemocy i jej braku. Kwestia polega na bezpośrednim działaniu. Anarchiści uważają, że ludzie – wszyscy ludzie – powinni wziąć swój los we własne ręce, pojedynczo lub kolektywnie, niezależnie od tego, czy jest to legalne czy nielegalne, i czy wiąże się z użyciem przemocy lub może zostać osiągnięte bez niej. (W środowisku anarchistycznym można spotkać się ze stwierdzeniem, że przemoc przeciwko władzy, jeśli już występuje, jest tylko reakcją obronną na przemoc ze strony państwa. Czyli byłaby to wspomniana samoobrona – przyp. red. str.)

♦ Jaka dokładnie jest struktura społeczna anarchistycznego społeczeństwa?

Większość anarchistów nie jest „dokładnie” pewna. Świat będzie zupełnie innym miejscem po tym, jak rząd zostanie zniesiony.

Anarchiści zwykle nie oferują planu działania, ale proponują pewne zasady przewodnie. Twierdzą, że wzajemna pomoc – współpraca, a nie rywalizacja – jest najtrwalszym fundamentem życia społecznego. Są indywidualistami w tym sensie, że uważają, że społeczeństwo istnieje dla jednostki, a nie odwrotnie. Opowiadają się za decentralizacją, co oznacza, że podstawą społeczeństwa powinny być lokalne, znające się osobiście społeczności. Następnie te społeczności tworzą federacje – w relacjach wzajemnej pomocy – ale tylko po to, by koordynować działania, których nie mogą prowadzić społeczności lokalne. Anarchistyczna decentralizacja wywraca istniejącą hierarchię do góry nogami. Obecnie im wyższy szczebel rządu, tym większą ma władzę. W anarchii wyższe poziomy stowarzyszeń nie są w ogóle rządami. Nie posiadają władzy represyjnej i im wyższy szczebel, tym mniejsza odpowiedzialność „dołów” względem „góry”. Mimo to, anarchiści są świadomi ryzyka, że te federacje mogą stać się zbiurokratyzowane i etatystyczne. Wierzymy w utopię, ale jesteśmy też realistami. Będziemy musieli dokładnie nadzorować te federacje. Jak powiedział Thomas Jefferson: „ceną wolności jest wieczna czujność”.

♦ Jakieś ostatnie słowa?

Winston Churchill, nieżyjący angielski polityk alkoholik i przestępca wojenny, kiedyś napisał, że: „demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form”. Anarchia jest najgorszym systemem społecznym – jeśli nie liczyć wszystkich innych. Jak dotąd wszystkie cywilizacje (społeczeństwa zorganizowane w państwa) upadły i zostały zastąpione przez społeczeństwa anarchistyczne. Społeczeństwa zorganizowane w państwa są wewnętrznie niestabilne. Prędzej czy później nasze też upadnie. Nie jest za wcześnie, aby zacząć zastanawiać się, czym można je zastąpić. Anarchiści myślą nad tym od ponad 200 lat. Mamy przewagę na starcie. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi ideami – i przyłączenie się do nas w próbach uczynienia świata lepszym miejscem.

Bob Black



 
 
Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych