2016-03-17

Plan na intelektualną nędzę


Według najnowszych analiz przybyło osób, które nie czytają – z 58,3 proc. nieczytających w 2014 r. do 63 proc. nieczytających w 2015 r.

To pretekst dla państwowców tudzież cwaniaków, którzy chcą uczknąć swoją działkę z publicznej kasy, aby stworzyć kolejny program poprawiający statystyki czytelnictwa w Polsce. Tak, to jest paranoja, żeby zachęcać ludzi za ich własne pieniądze do czytania, skoro ludzie wybierają inne sposoby na spędzanie wolnego czasu. Władza niech lepiej uważa, bo jeszcze ludziska naprawdę sięgną po książki, wyedukują się, innymi słowy – społeczeństwo stanie się świadome, i... podziękuje za to kosztowne pośrednictwo w dysponowaniu własnym życiem, jakie każe sobie opłacać władza za swoje wątpliwej jakości usługi.

A tak na serio. Słusznie ktoś zauważył, że pęd władzy do poprawiania naszej egzystencji na polu czytelnictwa można na przykład doregulować stosowną ustawą o wprowadzeniu powszechnej szczęśliwości. Szybko i prosto między oczy. Ale jakby tak wszystko uregulować jednym machnięciem, to jak potem można byłoby się wykazywać na polu boju walki o godne życie wszystkich Polaków? Nie, lepiej walczyć etapami, żeby naród widział, że Pan czuwa.

A Panu oczywiście do głowy nie przyjdzie, że zamiast wydawać można obniżyć VAT na słowo pisane. Nie, tak gremia rządowe ani nie zarobią, ani z taką łatwością nie wmówią masom, że bez szastania gotówką można coś zdziałać. Przez taką propagandę nikt dzisiaj nie wierzy, że lepiej to: mniej podatków, mniej przeszkadzania, mniej obostrzeń. Bo gdyby tak ludzie nagle uwierzyli w tę herezję XXI w., to na programy wspierania czytelnictwa patrzyliby z oburzeniem, widząc jak marnuje się ich pieniądze.

To znaczy, kto marnuje – ten marnuje, kto zarabia – ten zarabia, a efektów nie uraczysz. Żeby zrozumieć tę sentencję, należy sobie uświadomić jedną rzecz. Otóż, „Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2016-2020” (tak to pięknie się nazywa) ma kształtować się na poziomie 669 mln zł. Jeśli jednak to on ma pchnąć ludzi w kierunku książek, to dlaczego nie sprawił tego „Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2014-2020”, który dysponował środkami rzędu miliarda złoty?

Takie spostrzeżenie poczynił Przemysław Zawadzki, który słusznie dodaje: „Łatwo zauważyć, że z tego miliarda ubyła 1/3, a 6-letni program stał się 4-letnim.W 2015 roku więcej osób nie przeczytało książki niż w 2014 i to w tym okresie funkcjonował właśnie program, który teraz po zmianie zakresu dat w nazwie, ma coś zmienić”.

Któż by się jednak nad tym zastanawiał? To detale, jak kasa płynie i można przekonywać, że Pan Kapitan Państwo czuwa, rezultaty nie mają znaczenia. Ludzie i tak nie mają w tym orientacji, „przekupimy ich”. Każdy Polak będzie mógł z dumą odpowiedzieć do Kroniki Filmowej vel Telewizji Narodowej: „Dzieje się, widać, że władza nie odpuszcza, dba o nasze dobro. Gromkie: dziękujemy, że nam przewodzicie”.    

Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, on nie da zrobić krzywdy nikomu.

S.G.



 
 
Lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych