2016-02-25

Prawo jazdy, czyli zdrowy rozsądek wyparło państwo


Część Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego odmówiła dzisiaj rano egzaminowania osobom, które chcą uzyskać prawo jazdy, tłumacząc to „wygaśnięciem o północy rozporządzenia o egzaminowaniu kierowców”. Nowe rozporządzenie, co zostało wcześniej podane do publicznej wiadomości, ostatecznie miało i zaczęło obowiązywać po godzinie 10.00. Pomimo tego, wiele osób odeszło z kwitkiem.

Przykład ten w całej swej rozciągłości ukazuje paranoję myślenia kategoriami papierkowymi czy po prostu urzędniczymi, jakie państwo zaszczepiło ludziom w miejsce zdrowego rozsądku.

Zacznijmy od tego, że zmiany były kosmetyczne, te z kategorii dodawania nowych niepotrzebnych druczków, czyli tracenia czasu i zapewne pieniędzy. Oficjalne uzasadnienia są niezrozumiałe, żeby nie powiedzieć błahe. Zmiany dotyczyły konieczności dwukrotnego (dobrze, że nie -siedmio albo więcej) dostosowania się do zmian wprowadzających system CEPIK 2.0, a następnie do jakichś zmian, które przesuwały wejście w życie przepisów inicjujących ów CEPIK 2.0 pomiędzy 2015 i 2016 r. Czy ktoś to zrozumiał? Władza tłumaczyła również, że egzaminy będzie można zdawać, jak już uzgodni się te rozporządzenia w MSWiA i MON. Poważna sprawa, czyli i śmieszno, i głupio. Ale tak właśnie rozumują państwowe mózgi.   

Żeby było żałośniej, nawet niezbędne Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oznajmiło w komunikacie, że można egzaminować na prawo jazdy. Nic to. Mózgi przyzwyczajone do myślenia tak, jak im zagrają w urzędach, wyczekiwały na stosowny świstek papieru.

Jakieś resztki zdrowego rozsądku w państwowym społeczeństwie zachowały te WORD-y, które egzaminowały w myśl zasady, że brak odgórnych rozporządzeń nie może działać na szkodę ludzi, szczególnie że poprawki miały lada chwila wejść w życie, i że zdający ponoszą stosowne koszty związane na przykład z dojazdem na egzamin.   

I jak potem trafić do skażonych państwowym wirusem mózgów z koncepcjami, że można spróbować działać bez państwa, logicznie, a przede wszystkim z pożytkiem dla ludzi? Że nawet prawo jazdy byłoby zbędne przy mniejszej ilości wypadków, gdyby obowiązywała twarda zasada odpowiedzialności osobistej na drodze. Twarda zasada, która lepiej niż egzaminy w obecnej formule, zmuszałaby do rzetelnej nauki jazdy i odpowiedzialnego poruszania się pojazdami.

A tak, uczą cię dzisiaj niewiele. Niewiele też z twoich umiejętności potwierdza egzamin, po czym płacisz obowiązkowe OC, na czym twoja odpowiedzialność się kończy, bo nie zapłacisz z własnej kieszeni tyle, ile potrzeba za ewentualne spowodowanie wypadku wynikające z nieumiejętnego prowadzenia pojazdu. A na koniec wrzucą ci jeszcze fotoradar na drogę, żeby pod pozorem bezpieczeństwa podreperować kasę państwa. Ono to bowiem jest Początkiem i Końcem wszystkiego dla wiernych jego wyznawców.  

TeO



 
 
Lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych