2016-02-12

Demokracja tylko z nazwy


Jak analizować badania sondażowe, jakie w styczniu przeprowadził CBOS, z których wynika, że 70 proc. badanych uznaje wyższość demokracji nad innymi formami ustroju politycznego? Jakie można wyciągnąć z tych badań wnioski?

Społeczeństwo jest przyzwyczajone do jednej interpretacji demokracji, jaką dostarczają jej klasa polityczna na spółkę z mass mediami. Naukowo nazywa się to demokracją pośrednią, polegającą w praktyce na wybieraniu garstki uprzywilejowanych, aby ci, oczywiście z pominięciem woli wyborców, mogli niepodzielnie dysponować i zarządzać życiem kilku milionów ludzi. Tym ostatnim pozostawia się ułudę wolności, opartą o tzw. możliwość wymiany władzy i rzekomym wpływie na jej poczynania.

Można więc powiedzieć, że demokracja pośrednia jest wykoślawioną wersją demokracji, która jeśli byłaby poprawnie interpretowana, równałaby się w powszechnej świadomości wszechstronnemu uczestnictwu społeczeństwa w podejmowaniu decyzji politycznych, czy to na skalę lokalną, czy ogólnokrajową. Służyłyby temu na przykład głosowania internetowe, plebiscyty, referenda, bynajmniej nie w wydaniu, jakie funduje nam państwo, które przez swoją niewydolność, zawyża koszty każdego przedsięwzięcia.

Dlatego, jeśli mowa o poparciu dla demokracji, należy w pierwszej kolejności wprowadzić powyższe rozgraniczenie pomiędzy jej, w moim odczucia tylko niepełną wersją, a demokracją, która jest najbliższa swojemu znaczeniu – prawdziwą, oddolną władzą ludzi. Dlatego też nie może dziwić fakt, że z demokracji jaką mamy zadowoleni są przede wszystkim przedstawiciele elektoratu tych partii, które aktualnie sprawują władzę. Tak jak wynika z opisywanego badania. Prosta, nieobiektywna i koniunkturalna kalkulacja – „demokracja dobra”, bo moja sympatia partyjna ma w niej dobrze, demokracja zła (albo „demokracja zagrożona”), bo moja partia liczy się w niewielkim stopniu (inaczej mówiąc: straciła władzę i nie układa urzędów po swojemu).

Cieszy, że obok tych niedorzecznych upartyjnionych ocen demokracji, pojawiają się też i głosy rozsądku. Tak było w przypadku 15 proc. badanych, którzy swój brak zaufania do obowiązującej wersji demokracji, podparli brakiem zaufania do całej klasy politycznej. Ludzie ci słusznie rozumują, że władza rzekomych reprezentantów interesów społecznych oznacza w praktyce realizację interesów, ale własnej klasy politycznej, aniżeli publicznych. W ocenie tych 15 proc. badanych politycy nie realizują żadnych obietnic, a do wyborców nie mają szacunku.

Badanie CBOS zostało przeprowadzone pomiędzy 7 a 14 stycznia 2016 r. Przepadano 1063 losowo wybrane dorosłe osoby.

S.G.



 
 
Lipiec 2017
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych