2015-10-02

Przekaz kontrolowany, czyli nowa ustawa o zgromadzeniach (2.10.2015)


„Wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się państwo”, choć lepiej oddaje rzeczywistość parafraza: „Gdzie więcej państwa, tam mniej wolności”. Niestety, ale ta stara maksyma potwierdza swoją aktualność w każdym nowym akcie prawnym. Tym ostatnim jest podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawa Prawo o zgromadzeniach z 24 lipca 2015 r., która faktycznie ogranicza możliwość swobodnego organizowania zgromadzeń nawet skromnej liczbie osób, wchodząca w życie już w październiku.

Obowiązująca dotąd podstawa prawna z 5 lipca 1990 roku wyszczególniała, że zgromadzeniem, na temat którego władza chciałaby posiadać wszelkie informacje od organizatora, jest „zgrupowanie co najmniej 15 osób, zwołane w celu wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska”. W nowej ustawie zapis o minimalnej liczbie osób stanowiących o zgromadzeniu zniknął, co może oznaczać, że od 13 października 2015 r. nawet dwuosobowe pikietowanie może wiązać się z konsekwencjami karnymi, o ile pikietujący nie wypełnią zobowiązań względem władzy i nie dostarczą jej wszelkich wskazanych przez urzędnika informacji. Ostatecznie ten może i tak nie zgodzić się na zgromadzenie, tradycyjnie – wedle własnego uznania.

Ciekawe jaka będzie reakcja rozkochanych w wolności Polaków na to bezceremonialne podeptanie ich swobód obywatelskich? Oczywiście żartuję, bo oczywiste jest, że żadnej reakcji nie będzie. Przeciętny Kowalski o nowej ustawie nie usłyszy. Zapewne dlatego, że za głośno słucha telewizora, a tam wiadomo – sprawy niezwykle istotne dla naszej przyszłości, czyli teatr partyjny i akt: Wybory. Nowak na wszelkiej maści manifestantów wykrzykiwał zawsze, żeby ci „wzięli się do roboty”, więc wypali do swojej małżonki przy obiedzie coś w rodzaju: „wreszcie wezmą się do roboty”. Jeszcze osobnicy o mentalności parobków, którym władza w stylu iście orwellowskim, poprzekręcała w głowach znaczenie podstawowe takich pojęć jak wolność i demokracja. Ci podpiszą się pod Umiłowanym Przywódcą Piotrem Dudą, dowodząc, że nie na tym polega demokracja, żeby ludzie „mogli sobie tak swobodnie pikietować”. Nawet w dwie osoby.

Świadomy obywatel z kolei potraktuje to jako naturalną kolej rzeczy, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że państwo już tak ma, że rozciąganie zakresu swojego panowania jest wpisane w jego logikę funkcjonowania. Tyle tylko, że obciążania fiskalne może sobie tłumaczyć w kategoriach złodzieje-okradani, czyli ludzkiej chciwości osób posiadających monopol na stosowanie przemocy i robiących z tego użytek. Ale jak wytłumaczyć motywacje ludzi władzy, które prowadzą do pomniejszania zakresu naszych wolności? Czy również w odniesieniu do kasy?  

►S.G.



 
 
Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych