2014-11-21

Wybory samorządowe, nieprawidłowości – oblicze fałszywej demokracji


Nieprawidłowości podczas ostatnich wyborów samorządowych dają pożywkę wszelkim przeciwnikom podejmowania decyzji przez ludzi zamiast przez władzę, a tym samym zwolennikom jakiejś odmiany władzy elitarnej, monarchistycznej, autorytarnej czy dyktatorskiej (jak zwał, tak zwał) do podważania zasad demokracji w ogóle. Ale tylko naiwni mogą upierać się przy założeniu, że głosowanie na nowych panów i nową władzę (głosowanie na przedstawicieli) ma coś wspólnego z prawdziwą demokracją.

Demokracja w wydaniu pośrednim (obecna), gdy wybieramy swoich przedstawicieli i tzw. reprezentantów, jest tylko żałosną parodią demokracji, która znajduje się na usługach systemu państwowego. Nieumiejętność archiwizowania i policzenia głosów, czas oczekiwania na wyniki, ignorancja osób odpowiedzialnych za liczenie i przewożenie kart już po głosowaniu, tych najemników państwa, którzy liczą tylko na złapanie łatwego grosza – to nie jest porażka demokracji, a tylko i wyłącznie państwa. Bezpośrednio i pośrednio.

Bezpośrednio m.in. dlatego, że aparatura biurokratyczna była, jest i zawsze będzie niewydolna, jak wszystko, gdzie decydującym czynnikiem pracy jest konieczność, a nie powołanie i obowiązek. Gdyby akt demokratycznego wyboru znajdował się pod kontrolą elementu społecznego (prywatnego, zwolenników podmiotowości obywatela), któremu rzeczywiście zależałoby na rzetelnym i uczciwym głosowaniu, podobne zdarzenia do tych obecnych nie miałyby miejsca.

Pośrednio dlatego, że państwo, właśnie poprzez system cyklicznych wyborów na swoich przedstawicieli, wyhodowało sobie biernych, miernych, a przez to nieogarniętych obywateli, którzy nie angażują się na co dzień w życie społeczne, a swoje szanowne cztery litery podnoszą wtedy tylko, gdy trzeba wziąć udział w tej parodii demokracji (cyrku wyborczym). Ludzie są dziś po prostu niedoinformowani (w czym również spora zasługa mass mediów, wciągających ludzi w teatrzyk partyjny, ale bez głębszego i szerszego ukazywania zależności polityczno-ekonomicznych) i obojętni na bieg spraw publicznych. W takich warunkach nawet postawienie prawidłowo krzyżyka na karcie do głosowania może być dla nich nie lada wyzwaniem. Dlatego śmieszą mnie argumenty, że głosowanie przez Internet jest w stanie coś w tej materii poprawić. Nie zapominajmy, że mówimy tu przede wszystkim o ludziach starszych, którzy reagują alergicznie już na sam widok myszki do komputera.

Głosowanie w wydaniu i pod kontrolą państwa, firmowane przez Państwową Komisję Wyborczą, w końcu poległo na całej linii. Nie mam wątpliwości, że do podobnych zdarzeń dochodziło w latach ubiegłych, z tym że teraz mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem skumulowania wszystkich patologii systemu państwowego praktycznie w jednym momencie. Dlatego nie udało się tej klęski poddać retuszowi ani wyciszyć.

A jak powinien funkcjonować prawdziwy system wyborczy, prawdziwa demokracja? Swego czasu środowisko sponarchistów rzuciło hasło: „Zamiast władzy demokracja bezpośrednia”. Należy to rozumieć w sposób następujący: zamiast parodii demokracji (wybierania swoich panów i władców) – demokracja bezpośrednia, gdzie ludzie decydują w konkretnych sprawach i najczęściej dotyczących ich najbliższego otoczenia. Robią to przy zaangażowaniu społecznym, które wymusza dodatkowo podnoszenie swojej wiedzy na tematy poddawane głosowaniu oraz związane z samą metodą oddawania głosów. Wszystko pod kontrolą ludzi bezpośrednio zainteresowanych i co równie istotne – głosowanie w demokracji bezpośredniej odbywa się zazwyczaj na mniejszą regionalną skalę, stąd przebiega sprawnie i szybko. W demokracji bezpośredniej wybiera się określone projekty, a nie „wybrańców ludu”, czyli przedstawicieli grup zainteresowanych w przekrętach wyborczych, które miałaby im przynieść korzyści polityczno-ekonomiczne.

Wracając jeszcze do kwestii procentowo wysokiej liczby głosów nieważnych, oddanych podczas ostatnich wyborów. Jeszcze raz powtórzę – sęk nie w tym, żeby zmieniać coś z kartami, tylko żeby nieefektywną działalność państwa na tym polu (którą to już z kolei?) zastąpić kontrolą zaangażowanych w sprawę demokratyzacji społeczeństwa obywateli, którzy będą edukować osoby głosujące, szczególnie te nieogarnięte i niedoinformowane.

Pamiętajmy też, że głos nieważny też jest głosem, więc cały ten szum wokół tego wątku wyborów jest przesadny. On również wyraża preferencje i zdolności człowieka. Dlatego trzeba jeszcze raz powtórzyć – prawdziwa demokracja, którą tworzy tylko i wyłącznie aktywne na co dzień społeczeństwo obywatelskie, wymaga odpowiedzialności i wiedzy głosujących. Przepraszam bardzo, ale jeśli ktoś nie dysponuje tymi atutami, za co odpowiedzialność ponosi system państwowy, hodujący bierność i intelektualną mierność, to rzeczą nawet wskazaną jest, żeby głos takiego wyborcy był nieważny. Przynajmniej ja bym sobie tego życzył.

Bo nie wiem jak Wy nasi Drodzy Czytelnicy, ale ja mam już po dziurki w nosie – wyrosłe na głupocie ludzkiej i naiwnej wierze w instytucję władzy – rządy oligarchii państwowej. Marzę jedynie o świadomym społeczeństwie, które będzie podejmować decyzje we własnym zakresie i bez oglądania się na jakichkolwiek pośredników, władców, panów, czyli krótko mówiąc: stojące ponad społeczeństwem, uprzywilejowane pseudoelity.

►Wiktor Biskupiec


 
 
Sierpień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych