2014-04-08

Wincenty Lutosławski – praca społeczna


Praca Społeczna jest jednym z rozdziałów książki pt. „Praca Narodowa. Program Polityki Polskiej” autorstwa Wincentego Lutosławskiego (6 czerwca 1863 – 28 grudnia 1954), zapomnianego twórcy polskiej filozofii narodowej.

Poniżej prezentujemy fragmenty z tego rozdziału, którego przesłanie jest dla nas atrakcyjne i słuszne w tym aspekcie, który podnosi kwestię tworzenia niezależnych od państwa struktur, zrzeszeń bądź jak kto woli – organizacji obywatelskich, jakie miałyby powstawać w wyniku oddolnej pracy społecznej, prowadzącej do zacieśniania więzi narodowych.

Jako grupa o profilu sponarchistycznym jesteśmy przekonani, że nic lepiej nie służy zachowaniu wspólnoty narodowej, jak tworzenie dobrowolnych zrzeszeń społecznych, grupujących ludzi w celu realizacji określonych przedsięwzięć i propagowania własnych idei, korzystnych z punktu widzenia dobra publicznego. W owych zrzeszeniach społecznych dochodzi do umacniania więzi ogólnoludzkich i narodowych, a dokonuje się to w sposób naturalny, gdyż dobrowolny; nigdy sztuczny, odgórny, nietrwały, czyli po prostu wymuszony.

Zrzeszenia społeczne to ponadto lepsza wersja samorządu (rządzenia we własnym zakresie w oparciu o własne, racjonalnie wydawane środki prywatne), jako skuteczna przeciwwaga dla władzy państwowej vide establishmentu partyjno-biurokratycznego, którego interes, delikatnie mówiąc, nie zawsze idzie w parze z interesem społeczeństwa czy narodu.

To inicjatywy społeczne stanowią nieodzowny element na gruncie budowania wspólnoty i więzi narodowej, a co więcej często okazują się skutecznym sposobem na realizację potrzeb społecznych, bez ingerencji marnotrawiącej środki finansowe niewydolnej biurokracji.

To nie państwo, ani jakikolwiek inny aparat przymusu odgórnego, poprzez swoją pokrętną politykę redystrybucji usług, dóbr i środków finansowych, często pod przymusem wydartych od obywateli i zmarnotrawionych na pasożytnicze potrzeby biurokratycznego molocha, będzie w stanie zabezpieczyć żywot wspólnoty narodowej. W końcu o integralności wspólnoty narodowej nie decydują względy materialne, a duchowe, z czego wynika, że żadne odgórne rozporządzenia nigdy nie zastąpią dobrowolnej edukacyjnej pracy stowarzyszeń kulturowych.

Czy naród pozbawiony państwa nie przetrwał okresu rozbiorów? I niby gdzie jest zapisane, że państwo to jedyna i właściwa forma organizacji życia narodowego?

Kilka słów o Wincentym Lutosławskim

Wincenty Lutosławski, stryj wybitnego kompozytora Witolda Lutosławskiego, tworzył bardzo ciekawe koncepcje filozoficzne, a wśród nich te, które są bliskie naszemu światopoglądowi. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o pracę społeczną.

Otóż Wincenty Lutosławski propagował pokrywającą się z zasadami zdrowego trybu życia wstrzemięźliwość, a z jego osobą związana jest tzw. poczwórna reguła wstrzemięźliwości, która mówiła o stronieniu od alkoholu i tytoniu, a także zachęcała do wstrzemięźliwości seksualnej i nieużywania przekleństw, choć w tym ostatnim przypadku niektóre źródła podają zamiennie unikanie hazardu. A wszystko to w duchu samodoskonalenia się intelektualnego.

Celom tym miało służyć założone przez niego na początku 1902 roku towarzystwo do walki z alkoholizmem o nazwie Eleuteria. Z niej to z kolei powstała później organizacja o nazwie Eleusis (z greckiego: Eleutheroi laon soteres – wolni wybawicielami ludów), zabiegająca o odrodzenie narodowe i dążąca do wytworzenia nowego typu Polaka poprzez zgłębianie praktyk religijnych oraz wzmiankowaną już zasadę poczwórnej wstrzemięźliwości. Przyjmuje się, iż organizacja ta odcisnęła swoje pozytywne piętno na idei polskiego harcerstwa, gdyż kilku jego założycieli było członkami Eleusis.

Wincenty Lutosławski zasady abstynencji propagował między innymi jako wykładowca wśród swoich studentów i słuchaczy, a także wśród swoich przyjaciół. Choć określenie „propagował” to mało powiedziane, a dobitnie przekonał się o tym jego przyjaciel Stanisław Przybyszewski, znany pisarz i poeta, któremu Lutosławski zapewnił przymusową kurację odwykową.

Wincenty Lutosławski bardzo cenił sobie twórczość Mickiewicza i Słowackiego, co oczywiście nie pozostało bez wpływu na jego filozofię narodową, która zawiera elementy tradycji romantycznej. Jako historyk filozofii i twórca własnej oryginalnej metody przy ustalaniu chronologii pism Platona zwanej „stylometrią”, w swojej filozofii narodowej nawiązuje on do myśli platońskiej dowodząc, iż naród to suma nieśmiertelnych dusz ludzkich (narodowa wspólnota ducha), przynależnych do danego narodu, obiektywnie istniejących członków wspólnoty narodowej. Jak więc już doskonale widać na podstawie powyższego, filozofia narodowa Wincentego Lutosławskiego stanowiła swego rodzaju syntezę platońskiego idealizmu z mesjanizmem polskiego romantyzmu.

To jednak nie koniec zasług, jakie na gruncie nauki i kultury poczynił Wincenty Lutosławski, aktywny członek Ligi Narodowej i osoba przygotowująca ekspertyzy dla delegacji polskiej na paryską konferencję pokojową. Warto dodać, że oprócz wyżej wymienionych organizacji był on również założycielem Koła Filaretów oraz pisma „Eleusis” towarzystwa Eleuteria. W 1913 roku założył tzw. „Kuźnicę” w Chateau Barby we Francji, a same „kuźnice” stały się bazą dla wielu przebywających na emigracji Polaków. Wydaje on również książkę pt. „Rozwój potęgi woli”, w której zawiera prekursorskie na ówczesnym rynku polskim rozważania odnośnie skutecznego uprawiania jogi przez Europejczyków.

Wincenty Lutosławski był postacią niezwykle barwną i nietuzinkową. Do tego stopnia, iż rozpisywali się o nim m.in. Andrzej Strug i Witkacy. Zainteresowanie swoją osobą zawdzięczał z pewnością osiągnięciom naukowym i kulturowym, ale głośno było o nim również ze względu na ekstrawaganckie wyskoki, których się dopuszczał.

Tym bardziej dziwi dzisiejszy brak zainteresowania postacią Wincentego Lutosławskiego, szczególnie, że wywierał on wielki wpływ na świadomość współczesnych mu ludzi. Skazuje to jego dorobek naukowy na zapomnienie, co mogło być zrozumiałe po drugiej wojnie światowej ze względu na deklarowaną niechęć Lutosławskiego do bolszewizmu, ale dziś nie znajduje żadnego wytłumaczenia.

Praca społeczna. Fragmenty rozdziału z książki pt. „Praca Narodowa. Program Polityki Polskiej” autorstwa Wincentego Lutosławskiego

Praca społeczna w ścisłym tego słowa znaczeniu jest to z jednej strony paca wychowawcza nad dorosłymi, z drugiej zaś łączenie tych dorosłych w różne koła dla celów narodowych i wytwarzanie przez to coraz to ściślejszych i liczniejszych związków między osobami należącymi do jednego narodu. To, co należy do wychowania, stanowi zakres oświaty ludowej, rozpowszechniającej myśli i uczucia dla życia narodowego pożyteczne. Ale samo posiadanie pewnych zgodnych myśli i uczuć jeszcze niekoniecznie pociąga za sobą czyn wspólny i trzeba pracy społecznej obok oświaty ludowej, aby oświata nie była bezpłodna.

W pewnej mierze pracą społeczną jest udział w organizacji państwowej. Więc każdy obywatel, o ile bierze udział w wyborach, sprawuje urzędy lub pełni polecenia rządu, już przez to samo pracuje społecznie i uspołecznia naród, do którego należy.

Ale rząd narodowy jest wynikiem przymusowej organizacji wszystkich obywateli kraju dla tych celów, które są niezbędne lub przynajmniej bardzo ważne w życiu narodu. Im wyższy poziom duchowy obywateli; tym mniej zadań pozostawiają rządowi, a tym więcej przyjmują sami na siebie. Więc przy bardzo wysokim poziomie uczuć narodowych ochotnicze towarzystwo wojskowe, łączące ludzi z każdej dzielnicy i porozumiewające się między sobą, mogłyby w znacznej części zastąpić ministerstwo obrony. Podobnie gdyby wszyscy rolnicy i przemysłowcy mieli pełne uświadomienie narodowe, komisje rolnicza i przemysłowa stały by się zbyteczne. Wreszcie gdyby kuźnice prywatne były liczne, a praca ich owocna, to nie potrzebowalibyśmy komisji edukacyjnej rządowej.

Praca dobrowolna i ochotnicza lepiej odpowiada duchowym potrzebom narodu niż przymus państwowy. Ten przymus państwowy jest koniecznością wynikającą z niedoskonałości poczucia obywatelskiego u jednostek i pociąga za sobą wielki nakład pracy, które w doskonalszym społeczeństwie byłyby zbyteczne. Tak na przykład gdyby ogół obywateli dobrowolnie składał do rozporządzenia narodowego rządu ofiary, wystarczające na potrzeby administracji państwowej, to całe zastępy urzędników zbierających cła i podatki mogłyby się zwrócić do pracy wytwórczej, wzmacniającej dobrobyt narodowy. Tak byłoby znacznie lepiej i zarazem dla obywateli dużo milej. Uwolnieni byliby od niemiłej kontroli ograniczającej wolność ruchów i wydatków, a zarazem mieliby niezmiernie radosną i podnoszącą ducha świadomość dobrowolnej i skutecznej ofiary dla dobra publicznego.

Takie ukonstytuowanie jest niemożliwe tylko przy zbyt dużych różnicach duchowych między obywatelami – krańcowym samolubstwie jednych, a nadzwyczajnej ofiarności innych. Na skutek tych różnic ofiarność jednych bywa wyzyskiwana przez innych. Ludzie w ten sposób dzielą się na tych, którzy biorą, i na tych którzy dają, a gdy ci, którzy biorą, sami nic dać nie chcą, następuje wyczerpanie środków u rozdawców, nagromadzenie ich u niegodnych i odwrócenie naturalnego ładu Opatrzności, według którego najlepsi powinniby też rozporządzać największymi środkami. Te nadużycia prowadzą do wielkiej nierówności w rozdziale bogactw, szkodliwej dla bytu narodowego, i wywołują interwencje państwa, które przez cła i podatki usiłuje przywrócić naruszoną równowagę. Ale państwo i rząd państwowy są tylko złem koniecznym, ograniczeniem wolności, karą za grzechy przodków naszych i za naszą własną niedoskonałość.

Państwo dobrze prowadzone powinno dążyć do stopniowego zmniejszania władzy rządu w każdym zakresie, w którym dobrowolna inicjatywa prywatna może ten rząd zastąpić. Zarazem państwo, jeśli rząd jego składa się z najlepszych i najmądrzejszych obywateli kraju, będzie brał na siebie inicjatywę w każdym zakresie, w którym brakuje inicjatywy dobrowolnej obywateli i przez to będzie swą władzą powiększać. Silny rząd jest najbardziej potrzebny tam, gdzie duch obywatelski jest najsłabszy. Im silniejszy duch obywatelski, tym mniej potrzebna siła rządu.

Otóż pracę społeczną w najściślejszym znaczeniu tego słowa stanowią wszystkie te wysiłki, które zmierzają do zastąpienia przez dobrowolną inicjatywę prywatną funkcji państwowych, co zwiększa wolność obywateli i stwarza większą między nimi dobrowolną solidarność społeczną, stopniowo zastępując przymusową solidarność państwową. To przeobrażenie państwa drogą inicjatywy prywatnej może w końcu dojść do takiego kresu, że jedyną władzą państwową będzie sądownictwo, rozstrzygające spory między obywatelami, i policja, zapewniająca poszanowanie dla wyroków sądu. Lecz jeśliby w takim państwie obywatele doszli do załatwienia wszelkich swych sporów przez sądy polubowne, to na całe państwo mógłby wystarczyć jeden sędzia i kilku policjantów, aż w końcu i ci nie mieli by co robić. Wszystkie wydziały administracji rządowej mogą zostać zastąpione przez organizacje dobrowolne obywateli, więc praca społeczna w państwie narodowym ma ogromne znaczenie. (...)

Takie towarzystwa, mające poszczególne cele społeczne, łączą ludzi niezdolnych do integralnych związków i przygotowują społeczeństwo do głębszej organizacji. Łatwiej jest zdecydować się na udział w towarzystwie, od nas wymaga tylko składki, obecności na zebraniach i pewnych określonych obowiązków, niż łączyć się z innymi w związku wymagającym całkowitego poświęcenia wszystkich sił naszych dla ogólnego pokierowania naszym życiem. (...)

Są pewne zadanie pilne, wymagające koniecznie organizacji dyferencjalnej, która łączy wielką liczbę obywateli dla jakiegoś celu ważnego, szczególnie dla rozpowszechnienia doniosłej, a zapoznanej prawdy. Gdy społeczeństwu grozi niebezpieczeństwo wskutek jakiegoś błędu i trzeba szybko ten błąd naprawić, ogółowi uprzystępnić prawdę, to pod hasłem uznanej prawdy mogą się łączyć ludzie najróżniejsi, w tym zgodni, że tę prawdę pierwsi uznali. Taki charakter mają towarzystwa wstrzemięźliwości od alkoholu lub inne towarzystwa walczące z jakąś ułomnością społeczną, jak np. z analfabetyzmem. Także towarzystwa łączące fachowców dla celów fachowych będą miały ten charakter. (...)

Każde towarzystwo mające na celu poprawę bytu społecznego przez usunięcie stosunków szkodliwych albo przez wprowadzenie reform pożytecznych ćwiczy ludzi w karności i ofiarności, a przez to przygotowuje ich do udziału w organizacji integralnej. Ilekroć zejdą się obywatele dla jakiegoś wspólnego celu, będzie to okazją dla lepszego poznania się wzajemnego i oddawania sobie usług, przez które ściślej się zespolą. Ta wzajemna znajomość i życzliwość są warunkami decyzji, kto kim może i powinien kierować. Gdy ktoś wszystkie siły i cały swój czas oddaje jakiemuś towarzystwu, to przynajmniej w zakresie działań tego towarzystwa może dojść do najskuteczniejszej służby innym i pokierować ich wysiłkami. Wśród prac społecznych, których się ktoś podjąć może, są ważniejsze i mniej ważne, odpowiedniejsze i mniej dla danej jednostki odpowiednie, co powoduje zawsze wielkie niebezpieczeństwo marnowania sił na próżno, niewłaściwego użycia czasu i środków. Najlepszym zabezpieczeniem ku temu będzie szukanie rady kogoś doświadczeniem i duchem starszego, a każda narada wiodąca do wspólnej decyzji choćby dotyczyła udziału w dyferencjalnej organizacji społecznej, będzie krokiem na drodze do integralnej organizacji.

Praca społeczna w przeciwieństwie do czynności politycznych, związanych z ustrojem państwa, jest w rodzaju ludzkości dużo późniejsza, a zaczęła się w łonie zgromadzeń religijnych, które tworzyły wśród państw zaborczych wzajemnie się zwalczających pierwsze harmonijne związki ludzi bezinteresownych. Później również ludzie pozbawieni religijnych przekonań zapalali się do pracy społecznej i zaczęły się konflikty między rozmaitymi dążeniami społecznymi. Celem dążeń ku organizacji integralnej jest usunięcie tych konfliktów, ożywienie każdego narodu świadomości jedności narodowej i zapałem do pracy narodowej bez marnowania sił na spory i walki.

To najskuteczniej może się odbywać w obrębie państwa narodowego, którego ideał powoli zastępuje dawną formę państwa zaborczego. Państwo zupełnie narodowe pozostaje dotąd ideałem, nigdzie nie do końca nie zrealizowanym. Musiałoby ono mieć zwarte terytorium, na którym wszyscy obywatele mieliby wspólną świadomość narodową. Do tego ideału zbliżają się dopiero niektóre państwa zachodnie, jak Francja, Hiszpania, Anglia. Potrzeba ogromu pracy społecznej, aby przygotować polityczny podział Europy między innymi narodami, które ją zamieszkują.


 
 
Sierpień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych