2013-12-26

Sponarchistyczny wybór


Zmiany ustalania umów na wywóz śmieci, jakie obowiązują od 1 lipca 2013 r., wytworzyły dwie przeciwstawne sobie opinie, dzielące ludzi na tych, którzy popierają nowe przepisy w myśl zasady: „Każdy płaci, mniej śmieci trafi do lasu”, oraz tych, którym nowe rozwiązania wydają się kolejną ingerencją urzędniczą, z czego może tylko wynikać bałagan i wzrost opłat.

Celem tego felietoniku nie będzie jednak wykazywanie, która ze stron posiada rację w tym sporze. Takiej oceny każdy musi dokonać we własnym zakresie. Chodzi raczej o zasygnalizowanie, że ten w pewnym sensie ideologiczny podział rzeczywiście ma miejsce, to po pierwsze, a po drugie – zaapelowanie na przyszłość o większe zaangażowanie społeczeństwa w rozstrzyganie podobnych kwestii, połączone z próbami odbierania decyzyjności funkcjonariuszom (urzędnikom) państwa.     

Tak więc mamy te dwa obozy. Powiedzmy z jednej strony „ekologów”, z drugiej „wolnościowców” (proszę wybaczyć, to tylko takie umowne określenia). Ekolodzy stawiają na wspólne i powszechne opłaty, koszty nowych rozwiązań, choćby były większe od obecnie już funkcjonujących, wpisując w słuszną politykę dbania o przyrodę (przypominam, nie ustalam tutaj na ile ich wiara pokrywa się z prawdą).

Po drugiej zaś stronie funkcjonują osoby, które na pierwszym miejscu stawiają opłacalność danego rozwiązania, a do kwestii związanych z ochroną środowiska nie przywiązują większej wagi. To przede wszystkim ludzie o liberalnych gospodarczo poglądach, którzy zakładają, że nowe zasady wywożenia śmieci nie służą ochronie środowiska a mają jedynie na celu wypchanie kieszeni urzędników państwowych.     

Podsumowując. Jedni są gotowi płacić więcej, jeśli to się przysłuży środowisku, drudzy chcieliby płacić mniej, bo po prostu tak jest dla nich opłacalnie.

I teraz rodzi się pytanie, dlaczego nie dać tym ludziom możliwości podjęcia suwerennej decyzji, co do sposobu wywożenia śmieci? Dlaczego sami nie mogą zdecydować, który wariant im bardziej odpowiada – czy ten gminny z powszechnymi opłatami, czy ten swobodniejszy, gdzie dana społeczność sama wybiera sobie firmę prywatną, która wywozi ich śmieci?  

Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Bo państwo, korzystając z pozycji dyspozytora przemocy, chce położyć swoje chciwe łapy na niezagospodarowanym przez nie w dostatecznym stopniu źródle pieniędzy obywateli. Czyni to z tych samych powodów, dla których nie chce nam zwrócić swobody decydowania o swojej przyszłości, co do tego, czy chcemy być ubezpieczeni czy nie. Jest przymus ubezpieczeń społecznych, jest kasa do budżetu państwa. Wszelkie swobodne posunięcia obywateli w tej dziedzinie mogłyby pozbawić państwo dochodu.

A jak to powinno wyglądać w sponarchistycznym społeczeństwie? Żadnego dyktatu odgórnego, żadnych odgórnych, inaczej mówiąc państwowych, obowiązkowych instrukcji do wdrożenia. Ludzie sami decydują, do jakiej kategorii chcieliby przynależeć: „ekologów” czy „wolnościowców”. Sami podjęliby decyzję czy płacić więcej, z przekonaniem, że mniej śmieci trafi do ich lasów, czy płacić mniej, nie zważając na rachunek ekologiczny ich wyboru.

Wszystkie te niezależne decyzje powinny być podejmowane w ramach wspólnot, poprzedzone wyczerpującą debatą, usankcjonowane wyborem demokratycznym w myśl zasad demokracji uczestniczącej, bez państwa.   

Po podjęciu tych decyzji, grypy te, drobne i większe wspólnoty, żyłyby po swojemu i zgodnie z tym, co ustalą w sposób demokratyczny. Jedni godząc się na opłaty powszechne, drudzy wybierając sobie firmy od wywozu śmieci na własną rękę. Mieliby po prostu to, co chcieli, ponosząc konsekwencje bądź korzyści ze swoich decyzji.

I to jest wolność, i to jest sponarchistyczny wybór, i to jest sponarchistyczne społeczeństwo, przeciwko któremu jest państwo, czyli wybrana, uprzywilejowana grupa złodziei i pasożytów.   

Waldek


 
 
Październik 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych