2013-10-30

Odkryjmy mentalność politykierów


Na wstępie chciałbym przeprosić, że zaniedbuję publicystykę okołomarszowoniepodległościową... :)

Dokładnie, odkryjmy mentalność politykierów, w tym wypadku mentalność PSL-u – partii współrządzącej, analizując ich podejście do oczekiwań społeczeństwa. Sprawa dotyczy wniosku o referendum odnośnie sześciolatków, których władza chce posłać do szkoły, a obywatele już niekoniecznie. Podpisów przeciwko postanowieniom władzy uzbierało się milion. Czy politycy szanują zdanie obywateli? Czy w imię prawdziwej demokracji oddają decyzyjność obywatelom?  

Jak donosi prasa: „PSL skłania się do odrzucenia wniosku o referendum w sprawie sześciolatków i chce wprowadzić dyscyplinę głosowania w tej sprawie”.

„Ludowcy” są ponoć podzieleni w tej sprawie. Z jakim rodzajem „podziału” mamy tu do czynienia, zaraz wyjaśnię.  

Prasa: „Senator Andżelika Możdżanowska wylicza, że samorządy wydały już wiele pieniędzy na dostosowanie szkół na przyjęcie sześciolatków”.  

Pierwszy przykład na ignorancję władzy. Samorządy wydały pieniądze zanim jeszcze poznały opinię rodziców. Przepraszam, ale czy przedwczesne wydawanie pieniędzy przez samorządy to wina obywateli, czy jednak samej władzy, która miała jak zwykle gdzieś zdanie ludzi? W tej sytuacji samorządy należałoby obwinić za wydawanie pieniędzy pomimo faktu, że obywatele może nie chcą posyłać sześciolatków do szkół. Poza tym czyje to są pieniądze? Samorządów czy obywateli? Tym bardziej należałoby rozliczyć władze samorządowe za wydawanie nie swoich pieniędzy i wbrew woli obywateli!  

Prasa: „Poseł Piotr Zgorzelski dodaje, że gdyby referendum doszło do skutku, to i tak będzie nieważne, bo nie pójdzie do niego 50 proc. obywateli”.

Ja pierdziu, jaka ta nasza władza przewidywalna. Pomyśleć, że mając tak przewidywalnych posłów Polska nie jest jeszcze potęgą gospodarczą.

A teraz owa „różnica zdań” w łonie PSL. Najpierw odnosimy wrażenie, że Eugeniusz Kłopotek rozumie, że w prawdziwej demokracji to obywatele decydują, a politykierzy pełnią co najwyżej funkcję wizerunkową. Prasa: „Innego zdania jest Eugeniusz Kłopotek. Już w ubiegłym tygodniu zadeklarował, że poprze referendum. Wczoraj w rozmowie z „Rz” podtrzymał to stanowisko, argumentując, że jeżeli reforma edukacyjna jest taka dobra jak twierdzi minister edukacji Krystyna Szumilas, to Polacy na pewno ją poprą. Dlaczego mamy odrzucić referendum, którego chce milion obywateli? Bo PO tak chce?”  

I uwaga, teraz najlepsze. Kłopotek wali bez ogródek, ujawniając prawdziwe intencje walki o głos obywatelski w referendum: Musimy zacząć myśleć o własnych interesach, bo w ostatnich dwóch sondażach znaleźliśmy się pod progiem wyborczym.

Czyli obywatele decydują, dajmy im szansę, niech się wypowiedzą, bo... trzeba zagrać na partię obywatelską i wsłuchaną w głos ludu. Tego wymagają sondaże i być albo nie być przy korycie. Dosłownie tak, jak przy budżetach partycypacyjnych, o czym pisałem w felietonie To tylko zagrywki „pod publikę”.

W ramach podsumowania pozwolę sobie na cytat: Słowem, odrzucamy wszelkie prawodawstwo, wszelką władzę i wszelkie wpływy uprzywilejowanych, patentowanych, oficjalnych i uprawnionych, wpływy tych, którzy rządzą w rezultacie powszechnego głosowania, jesteśmy bowiem przeświadczeni, że ludzie ci zawsze wykorzystają swe wpływy jedynie na korzyść panującej i wyzyskującej mniejszości, a przeciwko interesom olbrzymiej ujarzmionej większości (Michaił Bakunin, „Bóg i państwo”).

Waldek


 
 
Maj 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych