2013-10-22

To tylko zagrywki „pod publikę”


Budżety partycypacyjne, czyli takie, w ramach których wydatkowanie pieniędzy odbywa się z założenia przy współudziale obywateli, są ostatnio wykorzystywane w propagandowej polityce partii systemowych, które grają nimi na zyskanie popularności potencjalnych wyborców.

Znamienne są tutaj słowa prezydenta Poznania, który komentując takie rozwiązania dla jednej ze stacji telewizyjnych, powiedział swego czasu wprost, że przyjdzie pora, aby o tym porozmawiać przed... wyborami.

Czy chodziło o wzrost poparcia społecznego w danym momencie, czy może jakiś inny ukryty cel, ale zawsze z uzyskaniem tego poparcia w tle, faktem pozostaje, że od tego roku Poznań posiada namiastkę budżetu partycypacyjnego, bądź jak kto woli – obywatelskiego. Podobnie zresztą jest w Łodzi, Gdańsku, Szczecinie, Olsztynie czy Elblągu. Nie wspominając już o sławetnym przykładzie Sopotu.

I w zasadzie powinniśmy się cieszyć, bo choć za pozwoleniem władzy na budżety partycypacyjne idzie zwykła chciwość politykierów, liczących w ten sposób na wzrost poparcia, to jednak poszerzono w jakimś stopniu zakres kompetencji obywatelskich i samodecydowania o sobie. 

Nie zapominajmy jednak, że dla władzy obywatelskiej, gdzie ludzie sami decydują o swoim życiu i nie potrzebują nad sobą nadzorców i pośredników państwowych do wydawania własnych pieniędzy, takie budżety to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Albo i jeszcze mniej, skoro do dyspozycji obywatelskiej przeznacza się jakieś ochłapy w wysokości jednych procentów budżetów.

Przede wszystkim mało z obywatelskością posiada wybieranie do decydowania o wydatkach publicznych jakichś wcześniej wyselekcjonowanych obywateli. Wybór za konkretnym wydatkowaniem pieniędzy powinien być powszechny i przejrzysty.

Dobrze nam znane doświadczenia z tzw. „konstruktywną opozycją” i partyjniacką demokracją pośrednią, gdzie wybieramy „swoich” panów do zarządzania nami, pozwalają nam przypuszczać, że podjęte przez wąskie grono decyzje uniemożliwią wyrażenie swojego zdania szerszym warstwom społeczeństwa, tym samym ograniczając obywatelski wybór. Idea budżetów obywatelskich nie na tym polega. Sama idea decydowania o sobie nie na tym przecież polega. 

Nie rozmawiamy tutaj o czymś na skalę referendum w ramach alternatywy, z komisjami wyborczymi itd., choć i takie rozwiązania mogłyby zostać w przyszłości zastosowane, jeśli istniałaby taka wola społeczna. Dać głos wszystkim chętnym do jego zabrania obywatelom można na wiele innych sposobów.

Jakimś wyjściem może być na przykład wrzucanie swoich propozycji do jednej urny, która byłaby usadowiona w jednym tylko miejscu. To dobre rozwiązanie w przypadku małych ośrodków decyzyjnych typu dzielnice i drobne miejscowości. Wyjściem jest również plebiscyt internetowy, choć w dobie ograniczonego dostępu do Internetu, może to być tylko rozwiązanie połowiczne. I to w przypadku takich głosowań i wyborów obywatelskich, owe wyselekcjonowane „delegacje obywatelskie” powinny spełniać rolę patrzących na ręce władzy, czy aby na pewno zachowuje się czysto. Tam leży ich sens, a nie w ustaleniach nad głowami innych współobywateli.   

Jednakże dywagacje tego rodzaju pozostają na tym etapie ciągle jeszcze na gruncie teoretycznych rozważań. Mając na przeciwko siebie władzę, która nie odda swoich uprawnień na własne życzenie, a także społeczeństwo, które nie wierzy w możliwość decydowania o sobie bez instytucji państwowych, pozostaje jedynie robić dalej swoje – tworzyć alternatywę do państwa i uświadamiać Polaków, że trzeba przejmować sprawy we własne ręce.

Cóż, od czegoś trzeba zacząć drogę do budowania społeczeństwa bezpaństwowego, samorządnego i obywatelskiego. Przede wszystkim zaś oszczędnego, jeśli mieć na uwadze taką oto prawidłowość, że bezpośrednie decydowanie obywateli w kwestii budżetu miałoby się odbywać bez kosztownej biurokracji.

Jeśli więc zrzucanie pasożyta państwowego posiada swoje początki w takich a nie innych jednoprocentowych budżetach partycypacyjnych, to nie pozostaje nam nic innego, jak nieustanne optowanie za poszerzaniem w ich ramach decyzyjności obywatelskiej. Nie możemy się zadowalać jakimiś ochłapami. Dążmy do jeszcze większej samo-rządności. 

Waldek


 
 
Sierpień 2018
Pn Wt Śr Cz Pi So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
Wszelkie prawa zastrzeżone (C) Portal Inicjatyw Oddolnych